Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Alves 3, a Messi 6,5". Tylko rzeczowe, logiczne i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: challenger, Ściah
Valdés – 6 – Trochę nerwów na początku, ale późniejsze dośrodkowania i inne niedoloty łapał bez trudu. Dobra gra nogami, tylko jedna piłka od Valdésa nie dotarła do partnerów. Co mógł, to zrobił, czego nie mógł – to wpadło. Raczej bez szans przy precyzyjnym uderzeniu Loe. Długimi fragmentami meczu bezrobotny.
Alves – 8 – Powoli acz systematycznie wraca do swojej dawnej dyspozycji. W kolejnym meczu Brazylijczyk wnosi wysoką wartość dodaną w ofensywne poczynania zespołu. Nikt tak nie wychodzi do szerokich krossów Xaviego jak Alves w formie. W starciu z Osasuną świetny w podaniach na jeden kontakt, obiegnięciach i ogólnie grze na małej przestrzeni. Bardzo rzetelny w obronie, skutecznie krył swoją flankę, zebrał mnóstwo piłek. Chyba z obawy przed chorągiewką lekko zawiesił się przed podaniem do Pedro, ale nie przeszkodziło mu to zanotować czwartej asysty w trzecim meczu z rzędu. Występ Brazylijczyka nie był doskonały – miał kilka fatalnych dośrodkowań, dograń do nikogo i dwa przeciętne strzały (łącznie 12 strat), więc ocena... też nie jest doskonała. Takie mankamenty nie mogą jednak przesłonić licznych korzyści, jakie aktywna i wydajna gra Daniego dała zespołowi.
Puyol – 7,5 – Nie doczekał się większej presji ze strony napastników Osasuny, lecz i tak cieszy kolejne udane 90 minut Kapitana. Bez wyraźnych błędów dowodził całym blokiem obronnym gospodarzy. Dobrze ustawiał siebie i kolegów przy stałych fragmentach gry. Odpowiedzialne zabezpieczał strefę pomiędzy prawym skrajem pola karnego, a boczną linią boiska przy regularnych wycieczkach Alvesa pod przeciwległą bramkę. Pod nieobecność Piqué, porządnie wyprowadzał piłkę. Skutecznie zatrzymywał szarże rywali (11 odbiorów i parę efektownych interwencji), zapewniając komfort kolegom z przodu.
Mascherano – 7 – Nierówny występ Javiera. Czysta (0 fauli) i skuteczna (trzy świetne interwencje, 11 przechwytów) gra w destrukcji – zdecydowanie na plus. Dobrze wyglądały też jego długie zagrania, w przekroju całego meczu sprawiał świetne wrażenie w obronie kasując w zarodku różne ofensywne nadzieje rywali, ale jego występ nie był wolny od momentów dekoncentracji. Kilkoma nieprecyzyjnymi podaniami zmusił do biegania partnerów z drużyny bądź sprawił prezent przeciwnikowi, w dodatku po niefortunnym wybiciu Argentyńczyka Osasuna zdobyła swą jedyną bramkę meczu. Przez pryzmat wyniku nie wyrządziło to dużej krzywdy drużynie.
Adriano – 6,5 – Brak meczowej regularności i oddelegowanie na dawno nie odwiedzaną przez niego lewą stronę musiały wybić z rytmu Brazylijczyka, bo z Osasuną oglądaliśmy jego słabszą i mniej przebojową wersję. Przed przerwą zdarzyło mu się kilka wpadek w obronie (błędy w kryciu, głupie faule i żółtko już po pierwszym kwadransie), co mocno zniechęciło go do przekraczania linii środkowej na tym etapie spotkania. Jego gra rozkręcała się wraz z wynikiem i po przerwie był już bardziej przydatny kolegom. Wśród nielicznych jak na niego udanych wypadów pod pole karne Andrésa Fernandeza odnotować trzeba sytuacje, po których sędzia wskazał na wapno i przekazanie Messiemu piłki od Villi na 5:1. Pomijając nadmierną liczbę strat w postaci okrągłej „10” nie był to występ słaby, ale Adriano przyzwyczaił nas już w tym sezonie, że jest w stanie dawać drużynie trochę więcej.
Busquets – 6,5 – W odróżnieniu od kilku innych występów Busiego w sezonie, ten najlepiej podsumowuje określenie: solidnie, ale bez rewelacji. Jak zwykle uprzykrzał życie pomocnikom rywala (14 przechwytów), ale jak nie zwykle - stracił przy tym całe mnóstwo piłek: siedem. Płynność podań nie była mocną stroną Busquetsa w niedzielny wieczór.
Thiago – 6,5 – Podobnie jak Busi nie zagrał wielkiego meczu, ale porządnie wywiązał się ze swoich obowiązków, uczestnicząc w wielu ciekawych akcjach drużyny. Thiago nie odgrywał w nich pierwszoplanowej roli, za często gubił orientację w terenie i piłki pod presją (12 strat). Nie można jednak ignorować faktu, że przy innych okazjach stanowił przydatne wsparcie dla swych starszych kolegów. Pracowity w pressingu, kreatywny w rozegraniu. Zupełnie nie przeszkadzało mu, że nie miał ostatnio okazji grać w takim składzie osobowym. Dobra robota. Jeśli takim „kosztem” można dawać odpocząć jednocześnie Inieście i Fabsowi, Tito i fani powinni spać spokojnie. Z czasem powinno być jeszcze lepiej, bo im więcej zanotuje minut od ostatniego urazu, tym wyższa będzie jakość jego gry.
Xavi – 9 – Pod nieobecność Iniesty wziął jeszcze większą odpowiedzialność za rozegranie. I bardzo dobrze, bo przyniosło to drużynie same korzyści. Genialnymi zagraniami wypracował dwa gole przed przerwą, bramkę na otwarcie poprzedzając fantastycznym odbiorem na terytorium wroga. Przez niewiele ponad godzinę zanotował masę innych udanych zagrań. Raz po raz wycieczkami z piłką rozbijał obronę gości z głębi pola. Świetna współpraca z Messim, Pedro i Alvesem. Niemal bezbłędny w swych poczynaniach, tylko 3 straty. Mniej aktywny po przerwie, wyraźnie oddał pole gry innym, ale i tak zasłużył swoim występem na gromkie oklaski.
Pedro – 7 – Z Osasuną Pedro rzadziej miał piłkę pod nogą niż w ostatnich spotkaniach, ale jego ruchliwość i gra bez piłki przydawały się kreowaniu przestrzeni kolegom i rozciąganiu wszerz defensywy rywali. Z pewnością cieszy, że odzyskuje instynkt strzelca i skutecznie wykorzystuje nadarzające się okazje. Choć czasami brakowało, by w rozegraniu dodawał więcej od siebie, to można też zadać pytanie: po co? Maszyna działa sprawnie, a zbytnia nadgorliwość nie zawsze pomaga. Ocena nie za wrażenia artystyczne, ale efektywność i pracę, która dała korzyści drużynie. Słusznie zmieniony po godzinie gry, jego siły na pewno warto zaoszczędzić na środę.
Messi – 10 (ZM*) – Na dyszkę zasłużył już samym zachowaniem przy pierwszym golu, gdy wspaniałym manewrem zostawił za plecami golkipera „Osy” i z ogromną łatwością umieścił piłkę w sieci. Późniejsze dokonania tylko potwierdzają, że werdykt nie może tu być inny niż ocena maksymalna. Cztery bramki to jedno, mobilność i produktywność przez cały występ – to osobna sprawa.
Villa – 7,5 – Bardzo dobry występ Villi. Nie zawsze nadążał za tempem kolegów, ale po przerwie było już dużo lepiej. Wykreował obie z ostatnich bramek zespołu. Poza tym solidnie pracował na rzecz drużyny. Walczył, udzielał się w pressingu i w miarę możliwości otwierał przestrzenie kolegom. Niestety, nie mógł liczyć na to samo w drugą stronę – Villa pokazywał się do gry i kilka razy efektownie zgubił krycie, lecz umykało to uwadze partnerów. Gdyby raz czy drugi w porę dostrzegli Asturyjczyka Xavi lub Messi, na pewno nasza "7" skończyłaby mecz z bramką; inna sprawa, że najlepszą okazję, którą miał, „El Guaje” zmarnował sobie sam. Pomimo braku trafienia, odegrał znaczącą rolę.
Rezerwowi:
Sánchez – 3 – W środku tygodnia wszedł na 6-krotnie krótszy okres, ale zostawił po sobie dwa razy lepsze wrażenie. Z Osasuną chyba zbytnio się przejął, że dostał od trenerów „aż” pół godziny, bo tak bardzo chciał zdobyć bramkę, że znów nic z tego nie wyszło. Nie dostawał od kolegów samych "patelni", ale z kilku piłek mógł zrobić lepszy użytek, a tak licznik goli Chilijczyka w lidze dalej stoi na zerze. W grze wzajemnej też słabiutko, bo gdyby w odpowiednich chwilach zagrał partnerom takie piłki jak na koniec meczu z Málagą, to kończyłby mecz z dwiema asystami. Zamiast tego miał do zaoferowania trzy straty. Wcześniej czy później Sánchez się odblokuje, ale tym razem dał nam pokaz beznadziei. Trója i do kąta!
Fàbregas – 7 – Pojawił się na boisku z wielkim animuszem i z miejsca mieliśmy efekty. Nikt jak on nie rozumie się z Messim. Na koniec meczu we dwóch zaserwowali nam koszyk delicji. Najbardziej śmiercionośne zagrania Fàbregasa dla defensywy gości raczył zniweczyć Alexis Sánchez, ale to już nie wina podającego. Bardzo odważną grę były kapitan Arsenalu „przypłacił” tylko jedną stratą. Przed Realem Cesc w formie!
Song – 5,5 – Pojawił się na boisku na ostatni kwadrans zmieniając lekko zmęczonego ostatnimi występami Busquetsa. Nawet w tak krótkim czasie widać ciągły postęp Kameruńczyka w grze piłką, dokładnością podań nie odstawał od kolegów, starał się dużo widzieć na boisku. W obronie bez zarzutu, dwukrotnie powstrzymał akcje rywali, aczkolwiek przydarzyła mu się jedna prosta strata. Zasługi skromne, takaż ocena.
* Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarca.com
Komentarze (149)