Jedna z pereł La Masíi, Gerard Deulofeu, jest obiektem wzdychań prezydenta Realu Madryt, Florentino Péreza. Sternik stołecznego klubu gotów jest przedłożyć duże pieniądze, aby tylko móc sprowadzić młodego skrzydłowego do swojego klubu. Jego desperacja jest tym większa, że w tym roku będą miały miejsce wybory na sternika Los Blancos.
Wygląda na to, że Florentino marzy się nowy Luis Figo, którym miałby być właśnie Deulofeu. W 2000 roku bowiem, kiedy kandydował na stanowisko prezydenta Realu Madryt, obiecywał iż jeśli obejmie stery w klubie, to sprowadzi Portugalczyka na Bernabéu. Jak zapowiedział, tak też zrobił.
Skutki odejścia Figo do Realu były dla Barcelony wręcz dramatyczne. Klub prowadzony przez nowo wybranego na jego prezydenta Joana Gasparta w przeciągu kolejnych trzech lat nie potrafił zdobyć żadnego znaczącego tytułu. W sezonie 2000/01 Blaugrana miała szansę na zdobycie Pucharu UEFA, jednak odpadła w półfinale tych rozgrywek. Za to Realowi w 2002 roku udało się powtórzyć osiągnięcie sprzed dwóch lat, kiedy prezydentem klubu był jeszcze Lorenzo Sanz, tj. wygrać Ligę Mistrzów.
Teraz, trzynaście lat po tamtych wydarzeniach, Florentino Pérez po raz kolejny stanie w szranki, by walczyć o fotel prezydenta Realu Madryt. Ponownie będzie również chciał zaimponować madryckiemu środowisku obietnicą głośnego transferu. Nie mogąc zmusić do przejścia do jego klubu Neymara, Hiszpan starał się będzie o względy Gerarda Deulofeu. Rzecz jednak w tym, że młody skrzydłowy wychowany w La Masíi pragnie pozostać i rozwijać się w Barcelonie.
Komentarze (110)