Alcaraz: Barça jest w stanie cię rozmontować

Eoren

16 lutego 2013, 13:30

El Pais

5 komentarzy

Granada przeżywa szczęśliwy okres. Przybycie na ławkę trenerską Lucasa Alcaraza (Granada, 1966) zaprocentowało dwoma zwycięstwami: nad Realem Madryt oraz Deportivo La Coruña. Jednak teraz nadchodzi czas najtrudniejszej próby. Spotkanie z Barceloną.

Pytanie: Pochodzi pan z Grenady i jest granadanistą, to co się teraz dzieje musi być jak spełnienie marzeń. Czy nie sądzi pan, że to na pana nakłada dodatkową odpowiedzialność?

Odpowiedź: Trenowanie Granady to dla mnie wielkie szczęście, ponieważ mogę pracować nad rozwojem drużyny, której od dziecka kibicowałem. Jednak dla profesjonalisty nie ma wyższego czy niższego poziomu odpowiedzialności, w zależności od tego jaką ekipę trenuje. Każda jest największa.

W rundzie jesiennej był pan na Camp Nou jako kibic. Teraz będzie pan prowadził Granadę w meczu przeciwko Barcelonie. Spora zmiana.

Nie spodziewałem się tego. Byłem bezrobotny, podróżowałem i oglądałem futbol, zwłaszcza ten grany przez Granadę. W pierwszej połowie sezonu oglądałem mecz z trybun Camp Nou a teraz będę go prowadził z ławki. To oczywiste, że się tego nie spodziewałem, skoro udałem się do Grecji trenować Aris.

Jaki cel wyznaczył panu prezydent, Quique Pina?

Dla takiego klubu jak nasz jest on oczywisty: utrzymanie się w lidze.

W pańskim debiucie na ławce trenerskiej Granada pokonała Real Madryt. Możemy się spodziewać wielkiej powtórki tego triumfu w meczu z Barceloną?

Nikt z nas nie zmierza po zwycięstwo łudząc się, że je osiągnie. Z psychologicznego punktu widzenia to bardzo ważne, że zawodnicy udowodnili, iż da się pokonać drużynę o takich umiejętnościach.

W meczu z Realem Granada zdobyła bramkę i oddała piłkę Madrytowi. Broniła się skutecznie i ostatecznie osiągnęła zwycięstwo. Czy taki plan może też zadziałać przeciwko Barcelonie?

Cóż, sądzę, że każdy mecz przebiega według własnego scenariusza. To pewne, że w meczu z Realem otarliśmy się o grę defensywną na najwyższym poziomie. To czy oddaliśmy im piłkę jest kwestią względną. Ja osobiście sądzę, że zostawiliśmy im ją i później, jeśli jesteśmy w stanie zapobiec rozwojowi ich ataków, to oni męczą się bardziej, jeżeli nie pozostawiamy im wolnych przestrzeni. W grze przeciwko Barcelonie jest kilka odmiennych aspektów gry, które trzeba będzie wziąć pod uwagę.

Jakich aspektów? Na kogo jest więcej sposobów: Barcelonę czy Real?

Barcelona potrafi sprawić dużo więcej kłopotów niż Real jeśli pozwoli jej się być przy piłce. Są zdolni do rozmontowania poukładanej obrony, która właściwie wcale nie zostawia luk. Są dwie rzeczy, których musimy unikać: straty piłki po samym wznowieniu gry i otworzenia wyniku przez Barcelonę. Jeśli uda im się wyjść na prowadzenie...

Więc Barcelona jest bardziej kompletną drużyną niż Real?

Nie sądzę, żeby dało się o tym mówić w takich kategoriach. To dwie drużyny o ogromnej sile rażenia. Powiedziałbym, że Barcelona jest drużyną, która lepiej wykorzystuje błędy własne przeciwnika.

A co by pan powiedział o Leo Messim?

Powiedziano o nim już tyle, że nie jestem teraz w stanie wymyślić nic oryginalnego, by go opisać. Wolę się skupić na moich zawodnikach. Dla mnie to oni są najlepsi.

To może powie pan coś o Nolito. Czy jest wyjątkowo zmotywowany na zbliżające się spotkanie?

Pracuję z nim od trzech tygodni i widzę, że odzyskał zapał do gry w piłkę nożną. Sądzę, że tak, mecz z Barceloną rozgrywany na profesjonalnym poziomie jest dla niego źródłem dodatkowej motywacji. To przyczyni się do podniesienia jakości gry i jej szybkości. Mam wrażenie, że Nolito znów pokaże swoje najlepsze piłkarskie umiejętności.

Pański dziadek grał w Realu Madryt. Czy w pańskich żyłach płynie krew madridisty?

Nie. Jedyna sportowa krew jaka krąży w moich żyłach pochodzi z Granady.

Zdaje pan sobie sprawę, że Granada nie wygrała z Barceloną od 9 kwietnia 1972 roku?

Nie. Tego nie wiedziałem.

To była ta legendarna Granada. Urugwajczycy, Porta... Ma pan 46 lat, pamięta pan to?

Pamiętam doskonale. Byłem chłopcem, który cieszył się futbolem i byłem szczęśliwy z powodu mojej wspaniałej drużyny. Do dziś mam autograf Porty, mojego idola. Mówi się, że tamta Granada była bardzo agresywna, jednak ja sądzę, że była silna, kompletna i kochająca konkurencję. Krążyła po najwyższych lokatach w lidze. To była wielka Granada.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze