Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Alves 3, a Messi 6,5". Tylko rzeczowe, logiczne i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: challenger
Valdés – 7,5 – Przed przerwą nie miał wielu innych zajęć niż wyciągnięcie piłki z siatki (bezradny przy uderzeniu Botii), ale w drugiej połowie szukający swoich okazji goście już zadbali o to, by golkiperowi Barçy nie zmarzły łapki. Valdés był na posterunku za każdym razem, gdy strzelali Baba (53’) i dwukrotnie Manu del Moral (69’ z prawej strony „szesnastki” i 72’ z dystansu). Poza tym bez szczególnych zarzutów w grze piłką i duży plus za solidną postawę przy stałych fragmentach gry.
Alves – 8,5 (ZM*) – O tak, „Diabeł Tasmański” powrócił, i to z przytupem. Podobnie jak w paru ostatnich meczach Dani był jednym z najaktywniejszych piłkarzy Barçy, ale tym razem poza nogami dobrze działała mu też głowa. Na minus nie zawsze optymalne zachowanie przy stałych fragmentach gry, ale poza tym grał bardzo mądrze, ostrożnie szafował swoimi siłami (szczególnie przed przerwą), dbał o precyzję zagrywanych piłek, a pod atakowaną bramką nie pchał się z dośrodkowaniami „na hurra” tylko czekał aż minie rywala bądź szybko wymieniał piłkę z którymś z kolegów i ponownie szukał dogodnej pozycji do centry. W grze defensywnej Dani był znacznie częściej widoczny niż w starciach z Granadą i Milanem – widać było jasno, że piłkarz i trenerzy wyciągnęli odpowiednie wnioski. Brazylijczyk stale spoglądał jak ustawiony jest po Montoya po drugiej stronie boiska oraz Song w środku pola i jeśli tylko zaszła taka potrzeba, prawy obrońca gorliwie zostawał na własnej połowie. W porównaniu do ostatnich tygodni – nie poznawaliśmy faceta! Spokój w obronie i nareszcie szczelnie kryta prawa flanka były takiego zachowania naturalną konsekwencją. Brazylijczyk dobrze się ustawiał, wracał w porę, dobrze powstrzymywał skrzydłowych rywali pod boczną linią i okazjonalnie pomagał innym kolegom z obrony. Nic dziwnego, że aż 11-krotnie zatrzymywał akcje rywali, czterokrotnie wygrywając w obronie pojedynki 1 na 1. Do tego godny pochwały, kąśliwy strzał z początku meczu, bardzo wysoka jak na niego 90-procentowa celność podań, w dodatku przy drugiej najwyższej w drużynie liczbie kontaktów z piłką. Do tego kilka świetnych dośrodkowań gdy drużyna tak bardzo potrzebowała ich po przerwie i oczywiście cudownej urody asysta do Davida Villi. Takiego Alvesa chcemy oglądać jak najczęściej!
Piqué – 6 – Jako jeden z niewielu piłkarzy rozegrał w ostatnim tygodniu 270 minut i w starciu z Sevillą było to widać w wydajności Katalończyka. Grał raczej dyskretnie, kilkakrotnie oddając inicjatywę Javierowi Mascherano. Aktywny w transportowaniu piłek pomiędzy defensywą a atakiem. Zanotował jedno otwierające podanie, ale generalnie prezentował się bez tej dokładności, jaką ujmował nas w poprzednich meczach (4 straty). Oprócz 8 przechwytów, Piqué został negatywnym bohaterem akcji bramkowej dla Sevilli, kiedy nie zdołał upilnować Botii. Solidny, spokojny mecz w wykonaniu defensora Barçy, z jednym poważnym błędem, lecz o nie najcięższym kalibrze.
Mascherano – 7 – Podczas gdy w tym meczu Piqué był nogami barcelońskiej defensywy (Argentyńczyk miał aż 6 strat), to były piłkarz WHU i Liverpoolu był jej płucami. Regularnie powstrzymywał atakujących rywali, zanotował łącznie 10 skutecznych interwencji.
Montoya – 3 – Zdecydowanie najsłabsze ogniwo Barçy w sobotę i ustawienie na lewej stronie nie może tu być wystarczającym usprawiedliwieniem. Błędy młodego Katalończyka można nazwać niezależnymi od pozycji na boisku, a minięcie się z piłką poprzedzające bramkę dla Sevilli stanowi silną kandydaturę do „babola” miesiąca. Poza tym Montoya słabo wyglądał w grze piłką, jak na 90 minut gry miał bardzo niewiele wartościowych akcji w ofensywie, a na własnej połowie najczęściej ubiegali lub „przestawiali” go rywale. Mecz do zapomnienia.
Song – 8 – Kolejny po Getafe świetny mecz w wykonaniu barcelońskiego pierwszoroczniaka na dystansie kilkunastu dni. Utrzymał na wysokim poziomie koncentrację w całym meczu, notując niezliczoną ilość skutecznych interwencji na rywalach. Przez pierwsze pół godziny trochę sztywno i niespójnie prezentował się w grze piłką na tle kolegów, ale później spisywał się już pod tym względem znacznie lepiej. W kilku akcjach Alex udanie wspierał kolegów na atakowanej połowie, po przerwie znacznie swobodniej spisywał się w rozegraniu i był bardzo zdyscyplinowany w końcowej fazie meczu, kiedy trzeba było utrzymać jednobramkowe prowadzenie. Popełnił też kilka mniejszych błędów z piłką przy nodze lub ustawieniu w defensywie, ale cały występ zdecydowanie na plus. Oby tak dalej!
Thiago – 4,5 – Niemal zupełnie nieprzydatny w pokonywaniu zasieków ustawionych przez Emery’ego, trudno sobie przypomnieć choć jedną udaną od początku do końca akcję Alcântary w tym meczu. Może z powodu początkowej nieskuteczności, kiedy zanotował większość ze swych aż 10 strat, został w trakcie pierwszej połowy cofnięty znacznie głębiej niż zwykle i praktycznie nie uczestniczył w grze w bezpośredniej bliskości pola karnego gości. Znacznie efektywniej Thiago spisywał się w dystrybucji piłek z własnej połowy (134 kontakty z piłką, najwięcej w drużynie), udanie wspierał w destrukcji Songa (4 odbiory) i dobrze uzupełniał się z mającym bardziej ofensywne zadania Iniestą. Mimo tych walorów jego występu, jak na 90 minut gry był to występ lekko rozczarowujący.
Iniesta – 5,5 – Podczas gdy Thiago był nieskuteczny, Andrés tylko fragmentami meczu gościł nam na ekranie. Dwie ładne akcje z Messim sprzed przerwy to praktycznie wszystkie fajerwerki, które tego wieczora przygotował nam Iniesta. Może stanowiło to pokłosie gorzkiego występu z tygodnia w Lidze Mistrzów (?), ale w grze Iniesty praktycznie nie widzieliśmy tak typowego dla niego w tym sezonie błysku, zaskoczenia i efektowności. Momentami Iniesta wykazywał się w rozegraniu, ale im bliżej bramki, tym chętniej oddawał inicjatywę Messiemu bądź Alvesowi. Zdecydowanie dał podstawy trenerom, by zmienili go przed końcem meczu.
Messi – 6,5 – Nie w swojej najlepszej formie, ale pomocny drużynie. Bardziej skuteczny w kreowaniu szans kolegom (dogranie do Iniesty na samym początku meczu, gra wzajemna z Villą, wypuszczanie Tello po przerwie) niż znajdowaniu szans dla siebie, ale po koronkowej akcji w 60. minucie i tak umieścił piłkę w siatce pomimo wyjątkowego tłumu w polu karnym. Spokojnym strzałem oszukał Beto i ze stoickim spokojem umieścił piłkę w siatce. 15 strat Leo w meczu stanowi tylko esencję przypadków jego niekonsekwencji w tym meczu, nad którymi nie ma co dłużej się rozwodzić.
Sánchez – 4,5 – Chilijczyk nie popisał się w kolejnym meczu z kolei, notując raczej przeciętny występ w sobotę. Tym razem nie można wysuwać przeciw niemu szczególnie głośnych zarzutów, bo po prostu niczego spektakularnego nie popsuł, ale wciąż brakowało mu skuteczności w polu karnym rywali. Na plus pojedyncze akcje zaczepne i słuszna jak na 45 minut liczba 5 przechwytów. Poza tym Sánchez był bardzo przydatny w pressingu, z czego śmietankę po przerwie spił Tello, dokazując w najlepsze na tle zmęczonych obrońców Sevilli.
Villa – 7,5 – Trochę anonimowa pierwsza połowa w wykonaniu Villi, ale po przesunięciu na środek ataku po przerwie pokazał to, co ma najlepsze. Wspaniała bramka po wzorcowym przejawie instynktu snajpera pozwoliła Barcelonie wrócić do gry, a pozytywną grą do końca występu wydajnie wspierał ofensywną grę gospodarzy, szczególnie dobrze współpracowało mu się z Leo. Bardzo udany wieczór dla „El Guaje”.
Rezerwowi:
Tello – 8 – Czego chcieć więcej od zmiennika niż wypracowanie zwycięskiej akcji i regularne nękanie obrony rywala. Bardzo rozsądnie i odpowiedzialnie obchodził się z piłką, ładnie pokazując się do gry kolegom i zazwyczaj w tempo oddając im futbolówkę z powrotem. Fenomenalna akcja z Messim, gdy doskonale zrozumiał się z Argentyńczykiem. Ruch do piłki, przyjęcie, dośrodkowanie – chyba nie dało się tego zrobić lepiej. Nic dziwnego, że rozentuzjazmowany Messi ochoczo wskoczył młodszemu koledze na ramiona.
Xavi – 6,5 – Jego wejście dało drużynie to, czego tak bardzo brakowało jej w ostatnich 15 minutach wcześniejszego o tydzień starcia z Granadą: spokój i świeżość w rozegraniu, inicjowanie ataków, ustabilizowanie tempa gry, przetrzymanie piłki, upływanie czasu. Bez fajerwerków, ale te nie były potrzebne. Mądra, rozsądna decyzja trenerów.
Busquets – 6 – Grał krótko, ale stanowił istotne wzmocnienie formacji defensywnej. Dobrze ustawiali się z Songiem, nie przeszkadzali sobie wzajemnie. Jednym odbiorem i dwoma interwencjami pomógł drużynie dowieźć zwycięstwo do końca. Dobra, ważna zmiana.
ZM* – Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarça.com
Komentarze (185)