C. Valderrama: Iniesta jest trochę jak ja

Challenger

26 lutego 2013, 11:16

FIFA.com

10 komentarzy

To były finały MŚ w USA, 1994 rok. Carlos Valderrama, Baggio, Alexi Lalas, Cobi Jones, dredy Henrika Larssona - takich fryzur nie widywało się wtedy na polskich ulicach. Legenda kolumbijskiego futbolu udzieliła obszernego wywiadu dla FIFA.com, w którym mówił m.in. o współczesnej piłce, taktyce, Barcelonie i piłkarzach, których najczęściej dziś ogląda. Poniżej fragmenty.

Wciąż z bujnym afro na głowie, które było jego znakiem firmowym podczas sportowej kariery, Carlos Valderrama pozostaje jednym z najsłynniejszych i najbardziej charakterystycznych piłkarzy Ameryki Południowej lat 90. W swoim kraju jest legendą. Okazjonalnie komentuje mecze, trenuje juniorów w szkółce na Florydzie i jest na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się w dzisiejszej piłce. 51-letni były playmaker był gościem gali FIFA w Zurychu 7 stycznia. Wręczył nagrodę dla autora gola roku, którą otrzymał Słowak Miroslav Stoch z Fenerbahçe za uderzenie w meczu z Genclerbirligi (3.03.12).

Przy tej okazji Valderrama udzielił wywiadu dla FIFA.com, w którym opowiadał o zmieniającej się roli klasycznej „10” na przestrzeni ostatnich 20 lat, odrodzeniu reprezentacji Kolumbii pod wodzą José Pekermana i oczywiście o największej dzisiejszej gwieździe kolumbijskiej piłki, jaką jest napastnik hiszpańskiego Atlético, Radamel Falcao. Wywiad ukazał się 25. lutego.

FIFA.com: Carlos, lata mijają, ale Twoja legenda nie przemija. Jakie odczucia towarzyszyły Ci podczas tegorocznej Gali FIFA?

Carlos Valderrama: To niesamowite przeżycie. Byłem bardzo zaskoczony, gdy otrzymałem zaproszenie, to prawda, ale było to bardzo przyjemne i schlebiające zaskoczenie. Miło mi, jestem szczęśliwy i dumny mogąc tu być, bo reprezentuję w ten sposób mój kraj – podczas uroczystości, którą zawsze oglądam w telewizji. Wszyscy ci piłkarze, trenerzy wokół – atmosfera, której nie da się zapomnieć.

Czy liczyłeś na spotkanie kogoś konkretnego?

Całego mnóstwa osób! Ale najbardziej chyba współczesnych graczy, gości, przeciw którym nie miałem nigdy okazji zagrać razem na boisku ani spotkać na innych tego typu imprezach. To inna generacja. Oni są jej symbolem. To dlatego wziąłem aparat [uśmiech]. Zawsze chciałem mieć zdjęcie z Messim. Choć widziałem go już przy dwóch innych okazjach, to zawsze jest przy nim tyle ludzi... Zależało mi na też na spotkaniu Andrésa Iniesty i Cristiano Ronaldo. Uwielbiam oglądać ich w grze.

Z tej trójki, tegorocznych finalistów Złotej Piłki FIFA, czyja postawa na boisku najbardziej przypomina Ci Twój styl gry? Iniesty?

Tak, zdecydowanie. Myślę, że właśnie Iniesta jest mi najbliższy pod względem sposobu gry, tego, jak porusza się po boisku, stosuje grę na jeden-dwa kontakty. To organizator, reżyser i – tak, jak ja – nie zdobywa wielu goli. To typ piłkarza, który pozwala grać innym. Zawsze wolałem wypracowywać bramki niż je strzelać. Moment, w którym biegłem do kolegi z drużyny, który trafił do siatki po moim zagraniu – najlepsze, co pamiętam z mojej kariery.

Nie ma teraz wielu takich piłkarzy, jak Ty, prawda? Jak sądzisz, Carlos, dlaczego?

Piłka się zmieniła. Ciągle się zmienia, ale dziś nie masz wielu klasycznych „dziesiątek”, których było więcej za czasów mojej kariery, jaką sam byłem. Dziś piłkarze ofensywni wolą atakować ze skrzydeł, stamtąd tworzyć zagrożenie i kreować grę. Mogą w ten sposób schodzić na środek pola i zaraz cofać się pod boczną linię, raz po raz. Mogą na chwilę „znikać” z meczu, mieć swoje przestoje w grze – bo fizycznie jest to strasznie wyczerpujące – ale tylko na krótko. Tak się dzisiaj gra i wątpię, by szybko to się zmieniło, bo każda ofensywnie usposobiona drużyna potrzebuje takiego typu piłkarzy w składzie, by tworzyć wolne przestrzenie na połowie rywali i budować przewagę.

Mówi się, że ta wspaniała kolumbijska drużyna, która w 1994 roku pokonała w kwalifikacjach Argentynę, wysyłając ją na baraże, spoczęła później na laurach. Jak porównasz dzisiejszą reprezentację Kolumbii do tej z Twoich czasów, czy drużynie Pekermana grozi coś podobnego?

W ostatniej kolejce kwalifikacji do Mistrzostw Świata w USA pokonaliśmy 5:0 Argentynę u nich, na Monumental. Wynik, którego do dziś nikt nie powtórzył. Nie spoczęliśmy na laurach, ciężko pracowaliśmy przed i w trakcie amerykańskiego turnieju, ale inne drużyny były lepsze. W futbolu zawsze masz górki i dołki. To drugie przydarzyło nam się wtedy na mundialu.

Pekerman przywrócił naszej kadrze tożsamość. Dobrze sobie radzą. Nie tylko wygrywają, ale robią to prezentując świetny futbol. Zaczął powoływać czterech, pięciu piłkarzy, którzy nie grali wcześniej w kadrze, to też procentuje. Drużyna jest dobrze prowadzona, Pekerman stworzył silne fundamenty. To młody zespół stawiający sobie konkretne cele, który ciągle się rozwija. Miejmy nadzieję, że dalej będą szli we właściwą stronę i ponownie zobaczymy Kolumbię na mundialu.

Jakie emocje budzi w Tobie Radamel Falcao?

Pisze piękną kartę historii kolumbijskiej piłki. Cały kraj jest z niego dumny. To, czego dokonał, udało mu się w dość krótkim okresie czasu. Jest jeszcze taki młody! W Atlético – drużynie mającej spore problemy przed jego przyjściem – potwierdza swoją klasę i z miesiąca na miesiąc staje się jeszcze lepszym zawodnikiem. Przed nim wielka przyszłość. Ma siłę, zdobywa mnóstwo bramek, jest czołową postacią swojej drużyny. Wcześniej, mówiąc o moich osobistych odczuciach, wyczekiwałem tylko meczów Messiego i Cristiano Ronaldo. Teraz nie mogę się też doczekać by oglądać Falcao! To symbol kolumbijskiej piłki, mam nadzieję, że będziemy mogli oglądać go za rok w Brazylii. [...] Poza jego wielkimi umiejętnościami, szanuję go za to, jaki jest. Pomimo młodego wieku, jest bardzo dojrzały, skromny, stoi twardo na ziemi. Zawsze otwarty dla swoich fanów, często udziela się społecznie. Uwielbiam go jako piłkarza i człowieka. Jest na właściwej drodze.


Carlos Valderrama – były pomocnik m.in. kolumbijskiego Millonarios FC, Deportivo Cali, Montpellier, Realu Valladolid, Independiente Medellin oraz Tampa Bay Mutiny, Colorado Rapids i Miami Fusion z amerykańskiej ligi MLS. 111 razy grał w kadrze i był jej wieloletnim kapitanem. Trwającą 22 lata profesjonalną karierę zakończył w USA w 2002 roku.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze