Lionel Messi z pewnością ma ochotę na rewanż, zarówno osobisty, jak też drużynowy. W drugiej minucie wtorkowego El Clásico Argentyńczyk miał szansę zdobyć bramkę, która mogła odmienić losy tego spotkania, jednak piłka jedynie otarała się o słupek bramki Diego Lopeza.
Dziś powraca na Bernabéu zmotywowany tym, co stało się we wtorek. Jeśli czegoś Messi nie lubi bardziej od porażki, to jedynie swojej własnej bezradności, gdy porażce tej nie potrafi zapobiec, do czego przyzwyczaił wszystkich na przestrzeni ostatnich pięciu lat.
Czterokrotny zdobywca Złotej Piłki 12 marca, w meczu z Milanem stanie przed ogromną szansą uczynienia milowego kroku ku piątej nagrodzie indywidualnej z rzędu. Dziś, w Madrycie, z pewnością będzie chciał udowodnić, że nadal jest numerem jeden.
Jego statystyki ligowe są niewiarygodne. W Europie nikt nawet nie zbliżył się do jego wyniku 38 bramek zebranych w 25 kolejkach. Argentyńczyk może zostać pierwszym w historii, który zdobędzie trzy Złote Buty. W tym momencie na drugim miejscu plasuje się Cristiano Ronaldo z 24. trafieniami. Podium zamyka Jackson Martínez z Porto, który w tym sezonie uzbierał 22 gole. Ofensywne tridente Realu Madryt ma na swoim koncie jedną bramkę więcej niż Messi. Tym samym jest to jedyny klub europejski, w którym trzem napastnikom udało się w tym sezonie przebić statystyki strzeleckie Argentyńczyka.
Mimo to, ciężko nie zauważyć rywalizacji między Leo Messim a Cristiano Ronaldo, także tej koresponedencyjnej - mającej miejsce w każdej kolejce ligowej, nie tylko w bezpośrednich spotkaniach między Realem i Barceloną. O ile przewaga Leo w tabeli ligowych strzelców jest ogromna, to jeśli wziąć pod uwagę sezony od czasu, gdy Cristiano zawitał na Santiago Bernabéu Portugalczykowi udało się zdobyć o jedną bramkę więcej w Kalsykach niż Messiemu. Leo ustrzelił ich w tym czasie jedenaście, Cristiano Ronaldo - dwanaście. Szala przechyliła się na korzyść Portugalczyka po ostatnim pucharowym spotkaniu. Nie jest to znacząca różnica, zaledwie jednobramkowa, jednak Messi stanie dziś przed szansą zniwelowania jej i zatarcia złego wrażenia, jakie pozostawił po sobie zarówno on, jak też i cała drużyna po półfinałowym meczu z Los Blancos.
Leo znajduje się aktualnie o jedną bramkę od wyrównania rekordu Di Stéfano, który jest najskuteczniejszym strzelcem w historii starć między Realem a Barçą. Słynny Argentyńczyk strzelił Barcelonie osiemnaście bramek. Dodatkowo Messi ma dziś szansę na zaliecznie szesnastej kolejki ligowej, w której znalazł drogę do bramki. Na wyjeździe nie udało mu się tego uczynić jedynie w Sevilli. W tym momencie Argentyńczyk strzelił na Estadio Santiago Bernabéu osiem bramek. Miejmy nadzieję, że dziś ten dorobek ulegnie powiększeniu, a wszelkie szanse, które otwierają się właśnie przed Leo Messim, oraz całą ekipą Barcelony zostaną przez nich wykorzystane.
Komentarze (23)