Na wyspie Teneryfa, w mieście San Cristóbal de La Laguna, miejscowe CB Canarias wygrało ostatnich siedem spotkań czyniąc ze swojego parkietu małą twierdzę. Jednak FC Barcelona Regal, będąca na fali po wyjazdowym zwycięstwie nad panującymi mistrzami Europy z Olympiakosu, nie zważała na klątwę Wysp Kanaryjskich. Katalończycy przekonująco zwyciężyli w 24. kolejce sezonu regularnego z Kanarkami w stosunku 89:81, dzięki fantastycznej postawie Marcelinho.
W siódmym z kolei meczu ligowym na parkiecie nie pojawił się Juan Carlos Navarro, mimo gry z dobrym skutkiem w każdym spotkaniu fazy Top 16 elitarnej Euroligi. Pod nieobecność La Bomby odpowiedzialność za zdobywanie punktów wziął na swoje barki Marcelinho Huertas (22 punkty, 5 asyst, 8/10 FG, 4/5 3FG), który rzucał, asystował, kierował grą. Był niezwykle skuteczny, grał bardzo widowiskowo. Kolejne niezłe zawody rozegrał Pete Mickeal, który rzucił 12 punktów (5/6 FG) i zebrał trzy piłki oraz zaliczył dwie asysty. Po stronie gospodarzy najbardziej wyróżniali się Blogota Sekulić i Saul Blanco, który zapisali na swoim koncie po 21 punktów, rzucając ponad połowę punktów swojej drużyny.
Sinusoidalny początek
Drużyna trenera Pascuala rozpoczęła spotkanie na parkiecie hali Pabellon Insular Santiago Martín od prowadzenia 8:0, co zmusiło trenera gospodarzy do szybkiego wzięcia czasu na żądanie. Co prawda poskutkowało to przerwaniem serii Barçy Regal, jednak chwilę później trzy kolejne udane akcje penetracyjne wykonał Pete Mickeal i goście ponownie odskoczyli na osiem oczek (14:6). Barça Regal nie cieszyła się długo z wysokiego prowadzenia, ponieważ Uriz zagrał akcję „3+1” (18:14). Pozytywnie zareagował na to C.J. Wallace rzucając trójkę (23:18). Dobrze dysponowany tego dnia Sekulić w odpowiedzi skutecznie zagrał wewnętrznie, po czym trafił za trzy punkty, co zmniejszyło prowadzenie gości (23:21). Ostatecznie po efektownym wsadzie Jawaia, Barça Regal zdołała utrzymać przewagę do końca pierwszej kwarty, ale tylko dwupunktową (25:23).
Przed i po przerwie
Po celnych trójkach Wallace'a i młodego Abrinesa, na początku drugiej kwarty Katalończycy ponownie zdystansowali rywala na kilka punktów (34:27). W dalszej części gry - znów dzięki dobrej grze Sekulicia, który dostał solidne wsparcie od Blanco - CB Canarias zdołało się przebudzić, a nawet wyjść na prowadzenie. Gospodarze nie oddali go do przerwy i schodzili do szatni w dobrych humorach (43:44).
Po przerwie swój wielki kunszt pokazał Marcelinho Huertas. Głównie dzięki jego znakomitej dyspozycji Barça Regal odrobiła straty. Do remisu doprowadził sam Brazylijczyk rzutem za trzy punkty (46:46). W jego ślady poszedł zaraz Lorbek, a kolejną akcję wewnętrzną skończył Tomić (57:52). Kiedy Saul Blanco trójką skrócił dystans dzielący jego zespół od Katalończyków (60:57), Marcelihno odpowiedział w identyczny sposób (63:57). Przed ostatnią kwartą Katalończycy prowadzili w stosunku 65:60.
Szczęśliwy koniec
Strzelanie w ostatniej 10-minutówce rozpoczął weteran Saras (68:62), który również przyczynił się chwilę później trafiając dwa rzuty wolne po faulu technicznym Donaldsona. Amerykański silny skrzydłowy Canarias nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra odnośnie faulu na Jawaiu, co kosztowało drużynę gospodarzy faul techniczny. W konsekwencji Barça Regal wykorzystała dane jej szanse i odskoczyła rywalowi aż na dziewięć punktów (73:64). Czarnogórzec Sekulić starał się zmniejszyć straty i poderwać drużynę do ataku (82:77), jednak płomyk nadziei bezpowrotnie zgasił Marcelinho trafiając kolejną trójkę (85:77). Na minutę przed końcem Erazem Lorbek po podaniu za plecami od Huertasa powiększył przewagę do rozmiarów dwucyfrowych (87:77).
Gospodarze zdołali minimalnie zmniejszyć straty, ale była to dla nich marna pociecha. Świetna postawa podopiecznych Xaviego Pascuala sprawiła, że Canarias przegrali we własnej hali po raz pierwszy od ośmiu spotkań 89:81.
CB Canarias (23+21+16+21): Uriz (5), Richotti (2), Rost (10), Sekulic (21), Donaldson (9) - wyjściowa piątka - Guillén (0), Biviá (0), Heras (0), Lampropoulos (13), Blanco (21).
FC Barcelona Regal (25+18+22+24): Huertas (22), Oléson (5), Lorbek (9), Mickeal (12), Tomic (11) - wyjściowa piątka - Sada (0), Abrines (5), Jasikevicius (9), Todorović (0), Wallace (11), Rabaseda (1), Jawai (4).
Komentarze (6)