Chociaż to Pedro zdobył bramkę, która dała Hiszpanom wygraną, niepokonany Víctor Valdés był jedną z najjaśniejszych postaci swojej drużyny.
Wobec kontuzji Ikera Casillasa to zawodnik Barçy jest pierwszym bramkarzem reprezentacji Hiszpanii. Dziś przeszedł chrzest bojowy, który wypadł niezwykle pomyślnie. Co godne uwagi, spotkanie miało miejsce na stadionie, który Valdés wspomina z rozrzewnieniem.
Pierwszą interwencję bramkarz Barcelony zaliczył po niespełna 30 minutach gry. Jego zdecydowane wyjście do dośrodkowania Valbueny wyjaśniło sytuację i zażegnało niebezpieczeństwo. Dziesięć minut później 31-letni golkiper uratował Hiszpanię przed utratą bramki, wygrywając pojedynek sam na sam z Ribérym.
Kolejny popis Valdésa to 50. minuta i bezbłędne wyjście do zagrywanego przez Valbuenę rzutu wolnego. Urodzony w L’Hospitalet de Llobregat bramkarz uprzedził Koscielnego i Pogbę, którzy już składali się do strzału.
W 65. minucie bramkarz z '12' na plecach obronił strzał Matuidiego z 20 metrów. Interwencja była na tyle pewna, że zawodnik Barcelony pozwolił sobie na złapanie dość mocnego uderzenia Francuza.
Kwadrans przed końcem spotkania Valdés popełnił jedyny błąd meczu, który mógł kosztować jego reprezentację utratę bramki. Zadziałało jednak w tym przypadku przysłowie „szczęście sprzyja lepszym” oraz przytomna interwencja innego bohatera meczu – Nacho Monreala – który zapobiegł utracie gola.
Gdy zegar wskazywał 85. minutę, Víctor Valdés zaliczył kolejną genialną interwencję. 31-latek instynktownie wybronił mocny strzał Evry z bliskiej odległości, czym wprawił w osłupienie zarówno kibiców, jak i komentatorów spotkania. „Iker, patrz, co robi Valdés”! – krzyczał hiszpański komentator, widząc reakcję obecnego na trybunach bramkarza Realu.
Do tej pory Valdés występował w meczach o pietruszkę. Dziś zaliczył generalny egzamin i w najlepszy możliwy sposób odwzajemnił zaufanie Del Bosque.
Komentarze (44)