Chociaż PSG to rywal z zupełnie innej półki niż Mallorca, sposób, w jaki Cesc grał na pozycji fałszywej dziewiątki, może napawać optymizmem.
Trzy bramki, asysta oraz „półasysta” – to osiągnięcia Cesca w meczu z Mallorcą. Świetna forma Hiszpana przychodzi w momencie, gdy zagrożony jest występ Leo Messiego.
W sobotę przekonaliśmy się, że wobec braku na murawie Messiego Fábregas, dla którego Guardiola stworzył w drużynie pozycję fałszywej dziewiątki, grał bardzo komfortowo. Był dla gości śmiertelnym zagrożeniem, zwłaszcza w kontratakach i idealnie rozumiał się zarówno z Alexisem, jak i Iniestą.
Tak łatwo nie będzie w meczu z PSG, które z pewnością stworzy Barcelonie więcej problemów. Jeśli Tito Vilanova ostatecznie nie zdecyduje się na Messiego i da zagrać od pierwszej minuty Fábregasowi, Hiszpan będzie musiał toczyć ciężkie pojedynki z paryskimi obrońcami. Jednak futbol, który cała drużyna na czele z Ceskiem pokazała w sobotę, daje powody do optymizmu.
Po powrocie do stolicy Katalonii Cesc zdawał sobie sprawę, że będzie musiał zmienić pozycję. W miejscach dla Fábregasa najwygodniejszych grali przecież najlepsi piłkarze świata, którzy w 2010 roku stanęli na podium w plebiscycie Złotej Piłki: Messi, Xavi i Iniesta.
Teraz były gracz Arsenalu staje przed wielką szansą. W strefie mieszanej po meczu z Mallorcą powiedział: „Wolę mieć Leo u swego boku. Oby wyzdrowiał do środy”. Tak czy inaczej Cesc pokazał, że jest gotowy na to wyzwanie.
Komentarze (39)