Na początku tego roku w mediach pojawiły się pierwsze informacje o szpiegowaniu zarówno zawodników, jak i pracowników klubu przez zarząd Joana Laporty. Ostatnie dni ujawniły nowe wątki w tej sprawie, a niedawno informowaliśmy także, że klub zdecydował się wnieść skargę na byłych członków zarządu.
W całej aferze rozchodzi się o trzy miliony euro, które zostały przeznaczone z budżetu klubowego na szpiegowanie pracowników i zawodników FC Barcelony przez zarząd ówczesnego prezydenta klubu – Joana Laporty. Wiadomo, że w latach 2004 – 2009 agencje Intelligence Bureau, Cyber Experience i Método 3, zainkasowały wspomnianą kwotę za kontrolowanie klubowej poczty elektronicznej, śledzenie pracowników klubu, zawodników, wiceprezydentów klubu z aspiracjami wyborczymi, czy osób niezwiązanych z klubem.
Po śledztwie prokuratury wydano zalecenia wszczęcia dalszego postępowania przeciwko dwóm wiceprezydentom klubu: Ferranowi Soriano i Joanowi Oliver, za domniemany udział w działaniach całkowicie niezwiązanych z obowiązkami, które wynikały z ich stanowiska w klubie i pochłonęły duże kwoty pieniędzy. Ów dekret praktycznie zmusił klub do złożenia skargi na obu byłych pracowników, ale taka decyzja jest jasna i oczywista również z dwóch powodów. Po pierwsze FC Barcelona musi bronić najbardziej podstawowego prawa do prywatności swoich pracowników, ale także pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy roztrwonili ogromne sumy pieniędzy z klubowego budżetu.
Trzecim „bohaterem” tej afery jest Xavier Martorell, szef ochrony FC Barcelony w latach 2007-2010, obecnie szef służb więziennych katalońskiego Generalitat, który miał zlecić śledzenie agencji detektywistycznej Método 3. Na początku marca katalońska wersja dziennika El Periódico opublikowała liczne dokumenty dotyczące śledzenia przez agencję Gerarda Piqué, czy faktury potwierdzające, że klub regularnie i hojnie opłacał ich usługi. Także historia wiadomości pomiędzy Martorellem i agencją pokazują, że jednym z kolejnych śledzonych osób miał być Jordi Aubach, który pracuje w sekcji młodzieżowej koszykówki Barcelony.
Jeśli chodzi o szpiegowanie zawodników, to Piqué był śledzony całodobowo w 2010 roku, a pod lupę wzięto zwłaszcza jego wizyty w barcelońskim kasynie. „Wciąż uczęszcza do kasyna, ale najwyraźniej nie grywa już w ruletkę i pokera. W trakcie jednego popołudnia wydawał około 3 – 4 tysięcy euro. I tak od trzech miesięcy”, można było wyczytać w raporcie. Martorell zlecił także nagranie całego spotkania zarządu klubu we wrześniu 2009, ostatnim roku kadencji Laporty, czy odnalezienie fotografa (i zleceniodawcy), który wykonał zdjęcia prezydentowi klubu, gdy udał się do słynnej dyskoteki Luz de Gas po triumfie nad Realem Madryt29 września 2009.
Powiązania polityczne
Na pracownikach i zawodnikach FC Barcelony związki między agencją Método 3, a Xavierem Martorellem się nie kończą. Jak opublikowały wczoraj gazety El Perdiódico i El Mundo Martorell, ówczesny radny ds. bezpieczeństwa miejskiego i lider CDC (Convergència Democràtica de Catalunya, katalońska parta polityczna – przyp. red.) w Sant Cugat zatrudnił w 2010 roku Método 3 do uzyskania informacji o dwóch radnych – Francesca Xaviera Amadora i Joana Recasensa, za których zapłacił agencji łącznie 11600 euro ze źródeł finansowych FC Barcelony.
Aby uzasadnić te wydatki w klubowym budżecie zafakturowano je jako działania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa prezydentowi klubu FC Barcelona - Joanowi Laporcie. Raporty zawierały m.in. szczegółowe informacje o historii zatrudnienia, posiadłościach i kontach Francesca Xaviera Amadora, który był w tym czasie radnym ds. sportu Sant Cugat, a aktualnie sprawuje władzę dyrektora Sportowego Instytutu Miejskiego w Barcelonie.
Wśród dokumentów opublikowanych przez gazetę znajduje się list, w którym Método 3 wysyła dane o Amadorze: „Przesyłam Ci te o Xavierze Amadorze”. Zarówno Amador i Recasens zapowiedzieli już, że złożą skargę na policji, po tym jak dowiedzieli się, iż są na liście polityków śledzonych przez Método 3. Po wczorajszej publikacji Xavier Martorell zrezygnował z funkcji prezydenta CDC w Sant Cugat, ale pozostał na stanowisku Dyrektora Generalnego Służb Więziennych Generalitat.
Kontynuacja śledztwa
Dochodzenie w sprawie nieuzasadnionego rozdysponowania trzech milionów euro z budżetu klubu na działania agencji detektywistycznych trwa. Obecnie nie wiadomo czy ówczesny prezydent klubu Joan Laporta wiedział o całym procederze, czy było to dokonywane za jego plecami. Na razie potwierdzono, że uczestniczył w spotkaniach, na których analizowano maile pracowników klubu, z kolei Ferran Soriano i Joan Oliver zostali wezwani na 30 maja do złożenia zeznań.
Komentarze (17)