Björn Kuipers: przyjaciel czy wróg?

n00stress

10 kwietnia 2013, 16:23

goal.com

27 komentarzy

FC Barcelona po spotkaniu na Parc des Princes miała prawo narzekać na pracę arbitrów, ale w rewanżowym starciu z PSG sędzią będzie Björn Kuipers, który w przeszłości był dla Katalończyków bardziej przyjacielem niż wrogiem.

Czasy, kiedy Barça nie rozmawiała o pracy arbitrów minęły bezpowrotnie. Konferencje prasowe od czasu odejścia Pepa Guardioli uległy zmianie i nawet Jordi Roura pozwala sobie na krytykę sędziów. Doświadczył tego Wolfgang Stark, który w pierwszym pojedynku Barcelony z PSG popełnił kilka błędów, a mecz zakończył się remisem 2:2.

„Nadal mamy duży respekt do pracy arbitrów, ale jeżeli będziemy milczeć, to tak jakbyśmy nie widzieli rzeczy, które mają miejsce. Nikt nie zamierza być głupim" - powiedział w piątek na konferencji prasowej Jordi Roura. Tego samego dnia Toni Freixa dodał: „w ostatnich kilku pojedynkach nie mieliśmy szczęścia do pracy sędziów".

Dani Alves posunął się jeszcze dalej, oskarżając trenera Realu Madryt, José Mourinho, o wpływanie na piłkarskich oficjeli nawet wtedy, kiedy nie jest bezpośrednio zaangażowany w dany pojedynek: „kiedy wywierasz presję na arbitrach, to ma to później wpływ na ich pracę", oświadczył w ubiegłbym tygodniu Brazylijczyk. Spytany, czy miał na myśli portugalskiego szkoleniowca, odpowiedział twierdząco.

Przed rewanżem z PSG Barça rozgrywa kolejną wojnę psychologiczną. Rozgoryczenie na trafienie Zlatana Ibrahimovicia, które miało miejsce po bardzo wyraźnym spalonym; na fakt, że szwedzkiego napastnika tak naprawdę powinno zabraknąć w spotkaniu na Parc des Princes; czy złość z powodu braku czerwonej kartki, którą były gracz Barcelony i Milanu powinien dostać za faul na Danim Alvesie. Tym razem protesty Katalończyków ujrzały światło dzienne, co jest celową zagrywką przed ostatecznym rozstrzygnięciem na Camp Nou.

Na rewanżowe spotkanie UEFA oddelegowała holenderskiego arbitra, który w przeszłości potrafił być dla Barcelony bardzo pobłażliwy, zostając nawet okrzykniętym "spadkobiercą Øvrebø" przez jedną z hiszpańskich gazet. Miało to miejsce po spotkaniu w Stuttgarcie w 2010 roku, które zakończyło się remisem 1:1.

Niemiecka drużyna została pozbawiona wtedy dwóch rzutów karnych. Najpierw w 29. minucie po zagraniu piłki ręką Gerarda Piqué, a następnie za ewidentny faul Rafy Marqueza na Timo Gebharcie pod koniec pierwszej części gry. Jednak Barcelona również miała prawo narzekać na błędy sędziowskie, kiedy najpierw Cristian Molinaro nieprzepisowo zatrzymywał Ibrahimiovicia, a później brutalnym faulem „popisał się" Sami Khedira, za co powinien wylecieć z boiska.

Prawdopodobnie to Barça więcej zyskała w tamtym spotkaniu, podczas gdy inne korzystne rozstrzygnięcia Kuipers podejmował w decydującym pojedynku zeszłorocznego dwumeczu Barcelony z Milanem. Na Camp Nou gospodarze wygrali 3:1, a jedną z bramek strzelili po kontrowersyjnym rzucie karnym, podyktowanym za faul Alessandro Nesty na Sergio Busquetsie.

Jednak najsłynniejsze przeoczenie w karierze Björna Kuipersa miało miejsce w Holandii, kiedy zawodnik Liverpoolu, Luis Suárez (wówczas w Ajaksie) na oczach wszystkich brutalnie uderzył piłkarza PSV, Otmana Bakkala. Urugwajczyk nie dostał nawet żółtej kartki. 40-letni arbiter podpadł również José Mourinho podczas spotkania CSKA z Realem Madryt. W pierwszym meczu w Moskwie, gdzie padł remis 1:1, sędzia główny nie pokazał ewidentnej czerwonej kartki dla Jerbo Lebo za faul na Cristiano Ronaldo.

Holender, który posiada sieć supermarketów w rodzinnym mieście, był również sędzią podczas porażki Barcelony w fazie grupowej z Celtikiem. To jedyny taki przypadek na pięć okazji. Wcześniej trzy z nich Barça wygrała (2:0 z Dynamo Kijów w 2009 roku; 3:1 z Milanem i 2:0 z Porto w meczu o Superpuchar Europy). Remis miał miejsce we wspomnianym meczu w Stuttgarcie w 2010 roku.

W meczu o Superpuchar Europy gracze Porto mieli pretensje, że Kuipers nie podyktował karnego za faul Abidala na Fredym Guarinie, który później dostał czerwoną kartę, a portugalski zespół kończył mecz w dziewiątkę (wcześniej z boiska wyleciał Rolando). Mimo tych wszystkich okoliczności, Barça skarżyła się na pracę sędziego w spotkaniu w Glasgow, nie zważając na fakt, że Holender nie należy do jej zajadłych wrogów. Dlatego podopieczni Tito Vilanovy powinni nie powinni narzekać na wybór tego arbitra na rewanż na Camp Nou.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (27)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze