Musiało upłynąć sporo czasu zanim Tito Vilanova posłał do boju Leo Messiego.
Najlepszy piłkarz świata rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że jeśli wynik nie będzie po myśli gospodarzy, Atomowa Pchła wejdzie na murawę.
I tak też się stało. Jednak do tego czasu Messi cierpiał okrutne męki na miejscu, które z pewnością nie należy do niego. Kamery telewizyjne często pokazywały zdenerwowanego Argentyńczyka, który nie potrafił ukryć emocji, czego przykładem ciągłe obgryzanie paznokci.
Messi za wszelką cenę chciał pojawić się na boisku. Po bramce dla PSG ruszył na rozgrzewkę, a na plac gry wbiegł w 61. minucie, zastępując Cesca.
Komentarze (80)