Podczas wczorajszego spotkania z Atlético Madryt już po raz siódmy w tym sezonie ligowym byliśmy świadkami remontady w wykonaniu Barçy.
Co ciekawe, w pierwszym starciu z Rojiblancos Barcelona również musiała odrabiać straty. Na Camp Nou - podobnie jak wczoran na Vicente Calderón - wynik spotkania otworzył Radamel Falcao, ale później gole strzelała już tylko Barça.
W pierwszej rundzie rozgrywek ligowych piłkarze gonić wynik musieli jeszcze dwukrotnie. Z taką sytuacją spotkaliśmy się podczas spotkań z Osasuną oraz Sevillą. W pierwszym przypadku Barcelona wygrała 2:1, natomiast w drugim 3:2, przy czym należy dodać iż w pewnym momencie drużyna z Andaluzji prowadziła już 2:0.
W drugiej rundzie Katalończycy straty musieli odrabiać w pojedynkach z Granadą (2:1), Sevillą (2:1), tydzień temu podczas meczu z Betisem (4:2), w którym to wynik musieli gonić dwukrotnie oraz oczywiście wczoraj. W meczu z Atlético, podobnie jak na Sánchez Pizjuán, kluczem do sukcesu i zdobycia trzech punktów okazała się zmiana formacji z 4-3-3 na 3-4-3.
Komentarze (8)