Mourinho miał być antidotum Florentino Péreza, który pragnął przerwać hegemonię Barçy. Prezydent Los Blancos nie miał żadnych skrupułów, gdy wyciągał Porugalczyka z Interu. Trzy lata temu za ten transfer włoskiemu klubowi zapłacił 12 mln euro. Jednak nie wszystko wyszło tak, jak sobie wymarzył.
W sezonie 2008/09 Barça zdobyła historyczny tryplet. W następnym Inter Mediolan José Mourinho pozbawił Blaugranę finału Ligi Mistrzów na Santiago Bernabéu oraz nadziei na drugi z rzędu tytuł. To właśnie wtedy Florentino utwierdził się w przekonaniu, że Portugalczyk będzie odpowiednią osobą, by móc konkurować z Pepem Guardiolą. Prezydent Los Blancos pragnął przerwać hegemonię Dumy Katalonii, która od czasu objęcia posady trenerskiej przez 'Mistera' bezsprzecznie rządziła i dzieliła na boiskach hiszpańskich.
Florentino podpisując kontrakt z Mou obiecał, że będzie z niego bardzo zadowolony. Rzeczywistość jednak okazała się nie być taka sielankowa. Od przybycia Mourinho do Madrytu minęły prawie trzy lata, a liczba zdobytych w tym czasie przez niego trofeów na tle Barcelony wypada dość blado.
Barça w tym okresie sięgnęła po osiem trofeów: dwa tytuły mistrza Hiszpanii, Ligę Mistrzów, Copa del Rey, Klubowe Mistrzostwo Świata, Superpuchar Europy oraz dwa Superpuchary Hiszpanii. Z kolei Real Mourinho zdobył jedynie trzy tytuły: Copa del Rey, mistrzostwo Hiszpanii oraz Superpuchar Hiszpanii.
Komentarze (30)