Choć mówiło się o zainteresowaniu Barcelony usługami Roberta Lewandowskiego, wydaje się, że transfer polskiego piłkarza na Camp Nou jest niemożliwy.
Cztery gole w półfinale Ligi Mistrzów z Realem Madryt i dobry występ w finałowym meczu z Bayernem Monachium, sprawiły, że zainteresowała się nim połowa piłkarskiej Europy, w tym FC Barcelona, która szuka napastnika mającego dopełnić perfekcyjny atak tworzony obecnie przez Messiego i Neymara.
Bez wątpienia, polski piłkarz to owoc zakazany. Przede wszystkim z powodu wstępnego porozumienia, jakie miał osiągnąć z Bayernem Monachium. Ponadto, jest w kręgu zainteresowań Realu Madryt, zwłaszcza po nieudanej próbie zakontraktowania Neymara, który przeszedł do jego największego rywala. W przypadku dołączenia Barcelony do wyścigu o Lewandowskiego, jego cena mogłaby wzrosnąć do tak wysokiego poziomu, że kataloński klub nie mógłby nic zrobić.
Zawodnik wie, że nie chce kontynuować kariery w Borussi Dortmund. Chce przenieść się do Bayernu Monachium, aktualnego mistrza Europy, na którego ławce trenerskiej zasiądzie w przyszłym sezonie Pep Guardiola. Jedynym problemem jest fakt, ze Borussia nie chce go sprzedać swojemu największemu ligowemu rywalowi, zwłaszcza po transferze innej gwiazdy, Mario Götze. Z tego względu, wydaje się, że w lepszej sytuacji jest Real Madryt.
Również inne europejskie drużyny są w stanie zapłacić miliony za Roberta Lewandowskiego. Tymczasem Barcelona nie chce wydawać tylu pieniędzy. Priorytetem Katalończyków jest wzmocnienie pozycji środkowego obrońcy, a transfer trzeciego napastnika byłby tylko uzupełnieniem składu, a nie koniecznością. Przyszłość Roberta Lewandowskiego jest daleko od Camp Nou.
Komentarze (252)