Mimo obecności Leo Messiego w drugiej połowie meczu z Ekwadorem, Argentyna wywalczyła w Quito tylko remis. Mecz zostanie zapamiętany jednak przez kuriozalną sytuację z udziałem Javiera Mascherano.
Bez Messiego zarówno reprezentacja Argentyny, jak i Barcelona to inne drużyny. Zgodnie z przewidywaniami, Leo nie znalazł się w wyjściowej jedenastce wybranej przez Alejandro Sabellę na mecz z Ekwadorem w Quito. Wszedł jednak na boisko na ostatnie pół godziny gry.
W 60. minucie meczu Messi zastąpił na boisku wycieńczonego Agüero, autora pierwszej bramki, któa padła po pewnie wykonanym rzucie karnym podyktowanym za faul Domíngueza na Palacio w pierwszych minutach spotkania. Zaledwie kilkanaście minut później, w 17. minucie, do wyrównania strzałem głową doprowadził Castillo.
Napastnik Barcelony wprowadził na boisku powiew świeżości. Leo pokazał swoje wielkie umiejętności, jednak nie wystarczyły one do tego, by Albicelestes powrócili do domu z trzema punktami i biletem na Mistrzostwa Świata w kieszeni.
Argentyna z pięcioma obrońcami w składzie (trzech środkowych obrońców i dwóch bocznych) grała w sposób uporządkowany i defensywny, zostawiając inicjatywę Ekwadorowi. Choć Albicelestes nie zostawili po sobie najlepszego wrażenia, osiągnęli swój cel: nie przegrali w Quito.
Warto wspomnieć o kuriozalnej sytuacji, która miała miejsce w 88. minucie meczu. Zwożony z boiska Javier Mascherano został oblany wodą, po czym kopnął jednego z noszowych, za co został ukarany czerwoną kartką (
Komentarze (98)