Trener FC Barcelony, Tito Vilanova, ze względu na swoją chorobę jest zmuszony poddawać się wyczerpującym kontrolom w ciągu roku. Od momentu operacji Tito musiał cztery razy lecieć do Nowego Jorku. Najdłuższy jego pobyt trwał dwa miesiące - musiał przejść wtedy intensywne i ciężkie sesje chemioterapii, by ostatecznie wyeliminować komórki rakowe.
Vilanova za radą lekarzy Szpitalu Klinicznego w Valll d'Hebron oddał się w ręce Josepa Balsegi, dyrektora medycznego Memorial Sloan-Kettering Cancer Center na Manhattanie, jednej z najbardziej uznanych klinik onkologicznych na świecie. Balsega skierował go do swojego najlepszego specjalisty, Timothy'ego A. Chana, by przeprowadzić innowacyjne leczenie bazujące na immunoterapii onkologicznej.
Ciężka terapia, jakiej trener został poddany, uniemożliwiła mu bycie z drużyną łącznie w 14 spotkaniach (9 ligowych, 3 w Pucharze Króla i 2 w Lidze Mistrzów). Zostawił swoich podopiecznych w rękach asystenta, Jordiego Roury, który w tej trudnej sytuacji poradził sobie co najmniej dobrze, choć pod koniec zespół dawał oznaki słabości.
Vilanova jest całkowicie świadomy, że wciąż nie wygrał walki z chorobą, ponieważ musi poddawać się okresowym kontrolom, by uniknąć przerzutów. Po swoim leczeniu jeszcze dwukrotnie odwiedził centrum Sloan Kettering, ale były to rutynowe kontrole trwające zaledwie kilka dni i nie wpłynęły one w żaden sposób na jego obecność podczas meczów druzyny.
W przyszłym sezonie również będzie musiał kilkukrotnie stawić się w Nowym Jorku. Celem priorytetowym klubu jest zdrowie trenera. Z kolei intencją Tito jest, by podróże jak najmniej wpływały na dynamikę pracy zespołu.
Dlatego jego pierwszy pobyt w Nowym Jorku podczas sezonu 2013/2014 zaplanowany został na 2-11 września, wykorzystując przerwę na mecze reprezentacji. Vilanova będzie mógł przez tydzień poddawać się kontrolnym badaniom i bez problemów zdąży wrócić na mecz czwartej kolejki ligowej oraz pierwsze spotkanie w Lidze Mistrzów.
Jeśli nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, Roura poprowadzi drużynę w minimum 3-4 meczach nadchodzącego sezonu.
Komentarze (62)