Pomysł rozgrywania meczów w samo południe wywołał kaskadę reakcji. Jaume Roures* rozumie, że ta pora to jedno z niewielu rozwiązań, aby La Liga wciąż była żywotna i wspierana ekonomicznie.
Sport: Po burzy jaką wywołało transmitowanie meczów o 12:00, nastąpiła cisza...
Jaume Roures: Krytykowano to, ponieważ był konflikt ze stacjami radiowymi. Wyolbrzymia się sytuację mówiąc, że stadiony są puste, ale statystyki są niepodważalne. Jednak w kwestii futbolu wszyscy udają mądrych.
Barça była jednym z klubów najbardziej przeciwnych, co wam powiedzieli?
Co mieli powiedzieć, kiedy w dniu meczu Barça-Getafe stadion był pełen, strzelono sześć bramek, a Iniesta zagrał wspaniały mecz. Wiele drużyn prosi o spotkania o 12:00.
Barça lub Real o to prosiły?
Real był zadowolony od pierwszego dnia, był jednym z pierwszych klubów, który tego doświadczył i poszło im bardzo dobrze.
Sugeruje pan, że Barça nie jest tak zadowolona?
Niezbyt rozumiem postawę Barçy w tej kwestii, ponieważ nalegała, że musi grać w godzinach rodzinnych, a nie ma bardziej rodzinnej pory niż 12:00. Drużyny muszą być świadome potrzeby rozwoju innych dróg pozyskiwania wpływów i wziąć pod uwagę Azję. Powinny jako pierwsze zapewnić sobie systematyczną grę w meczach o tej porze.
Zobaczymy w tym sezonie El Clásico o 12:00?
Bardzo bym chciał. Nie widziałem jeszcze dobrze kalendarza i nie wiem, czy to możliwe. Podobnym przypadkiem, z uwagi na mało popularną godzinę, był ten, kiedy mecz rozgrywano w poniedziałek o 21:00 i odniósł absolutny sukces.
Pracowano nad tym, by poznawać godziny rozgrywania spotkań z większym wyprzedzeniem?
Od trzech lat informuje się o tym miesiąc lub półtora miesiąca wcześniej, chociaż z uwagi na Puchar Króla jest to trudniejsze. To, co robią w Anglii, to oszustwo, bo chociaż na początku sezonu podawane są godziny, to potem w miarę rozwoju rozgrywek, są one modyfikowane.
Jako widz, jaką porę pan preferuje?
Ja patrzę na futbol w sposób profesjonalny, cieszę się nim o każdej porze, ale przede wszystkim satysfakcjonuje mnie możliwość oferowania tylu meczów na żywo bez żadnych problemów. Jeśli na mostach powietrznych są częste problemy, to nam też mogłoby się to przytrafić, ale potrafimy je przewidzieć i ich uniknąć.
Przeraża pana, że jakiś operator zagraniczny, jak Al Jazeera czy Rupert Murdoch, mógłby nabyć prawa do La Liga?
To są czyste spekulacje. Ludzie dyskutują, bo trzeba zapełnić strony pierwszoplanowymi skandalami. Jeśli kiedykolwiek tak się stanie, dojdzie do negocjacji. Ale na razie nie ma o czym mówić.
Uważa pan, że podział praw telewizyjnych jest powodem dwubiegunowości ligi?
To jest kolejna sztuczna polemika, ponieważ w Niemczech, Anglii i Włoszech jest to samo. Ludzie powinni myśleć, że posiadanie dwóch drużyn znanych na całym świecie to szczęście, również dla innych zespołów jest to szansa. Jeśli Barça gra o 12:00 i oglądają to w Chinach, rywal Barcelony również ma z tego korzyści.
Jest pan częścią środowiska FC Barcelony i przyjacielem Pepa Guardioli - zaskoczyły pana jego słowa?
Tak, zaskoczyły mnie, ale nie sądzę, by nie miał racji w tym, co mówi. Jeśli ktoś zmanipulował tę informację o Pepie, Tito i Neymarze, odpowiedzialność ponosi ten, kto zmanipulował.
Popełnił błąd?
On jest panem swoich słów. Oskarżono go o zaatakowanie instytucji, ale tej wymówki używa się tylko by uciszyć kogoś, kto jest w opozycji.
*Jaume Roures - współwłaściciel grupy Mediapro, która posiada prawa telewizyjne do transmisji wielu wydarzeń sportowych, w tym meczów La Liga
Komentarze (55)