Jednym z powtarzających się co lata największych problemów Barcelony jest kwestia zawodników, dla których trener nie widzi miejsca w składzie w zbliżającym się sezonie. W większości takich przypadków klub optuje za wypożyczeniem zawodnika, który w nowej drużynie ma mieć więcej szans na grę, dzięki czemu może wywindować swoje umiejętności piłkarskie, tak, jak miało to mieć miejsce w zeszłym sezonie w przypadku Ibrahima Afellaya.
Jednak taka ścieżka kariery dotyczy także młodych piłkarzy, którzy mimo wysokich umiejętności nie znajdą sobie jeszcze miejsca w pierwszym składzie, przede wszystkim właśnie ze względu na swoje niewielkie doświadczenie. Tak było w przypadku ostatnich wypożyczeń: Bojana do Ajaxu Amsterdam, Fontàsa, który został sprzedany z opcją pierwokupu, Rafinhi do Celty Vigo i, przede wszystkim, Gerarda Deulofeu do Evertonu.
W ten sposób Barça ma nadzieję, że piłkarz wypożyczony do mniejszego klubu będzie tam cieszyć się większą ilością minut, dzięki czemu po zakończeniu wypożyczenia będzie mógł wrócić do składu Barcelony, będąc bardziej doświadczonym. Odkąd 20 lat temu Lluís Carreras przeszedł to Realu Oviedo przeprowadzono w Barcelonie 60 operacji tego typu, w których wzięło udział 31 różnych piłkarzy. Byli wśród nich wychowankowie, którzy opuścili klub, tacy jak Sergio García, Oscar García czy Marc Crosas. Nie zabrakło także futbolistów, którzy swego czasu zostali zakontraktowani po okazjonalnej cenie, ale w pewnym momencie przestali spełniać oczekiwania. Tak było w przypadku Savioli, Hleba czy Caceresa.
Jednak odejście na wypożyczenie z możliwością powrotu rzadko kiedy kończyło się powtórnym wcieleniem w szeregi Barcelony. Od sezonu 1993/94 niewielu zawodników powróciło do pierwszej drużyny.
Powróciło jedynie trzech zwodników: Carreras, Òscar García i Sergio Santamaría, którym wiodło się później ze zmiennym szczęściem. W przypadku Santamaríi, po wyprawie do Oviedo i Elche, powrócił on do Barçy zaledwie na jeden sezon, by później znowu zostać wypożyczonym, tym razem do Alavés.
Najdziwniejsze przypadki
Jedną z najciekawszych historii jest przypadek Luisa Garcíi, który musiał opuścić Barçę odchodząc na cztery wypożyczenia: do Toledo, Tenerife i Valladolidu (dwukrotnie). Później zawodnik podpisał kontrakt z Atlético i powtórnie został wykupiony z 6 milionów euro przez Barcelonę. Było to spowodowane tym, że Frank Rijkaard chciał załatać dziurę w podstawowym ataku Barçy obok Savioli i Ronaldinho w sezonie 2003/04.
Głośna była sprawa Keirrisona, kupionego za 14 milionów euro w 2009 roku i natychmiast wypożyczonego (kolejno do Benfiki, Fiorentiny, Santosu i Cruzeiro), bez zadebiutowania w barwach Barcelony.
Teoria i dane nie napawają optymizmem jednak z Rafinhą i Deulofeu nadal można wiązać ogromne nadzieje. Obaj wrócą 1 lipca 2014 roku by udowodnić Tito Vilanovie, że rok poza klubem nie poszedł na marne.
Komentarze (43)