Tito Vilanova do drużyny: Musimy walczyć

Ola

21 lipca 2013, 13:35

Mundo Deportivo

30 komentarzy

W piątek o 20:34 Sandro Rosell w towarzystwie dyrektora sportowego Andoniego Zubizarrety ogłosił na konferencji prasowej, że Tito Vilanova ze względu na stan zdrowia nie będzie dłużej trenerem FC Barcelony.

Siedzący naprzeciw niego zawodnicy słuchali w całkowitej ciszy słów prezydenta. Atmosfera była tak gęsta, że można by ją ciąć nożem.

Piłkarze wciąż jeszcze mieli w głowach prywatną rozmowę z trenerem, która odbyła się w szatni drużyny. Odwołano wieczorny trening, a informacje, które pojawiły się w mediach mogły ich w jakiś sposób przygotować na to, co później usłyszeli.

Po raz kolejny Tito pokazał swoją siłę ducha i spotkał się z zawodnikami, aby poinformować ich, że nie będzie mógł dłużej poprowadzić drużyny, że ponownie choroba zmusza go do tego, by się od nich odsunąć, tym razem na dłużej. Zostawił im prostą wiadomość: „Teraz musimy walczyć".

Bez wątpienia było to motto jego własnej, osobistej batalii, ale jednocześnie był to zwrot skierowany do drużyny, by się nie poddawała, by wciąż walczyła o bycie tą najlepszą.

Niestety ten zespół coraz bardziej przyzwyczaja się do podobnych nieszczęść, do słuchania wiadomości, które na szczęście są obce innym szatniom. Taka sytuacja miała miejsce dwukrotnie z Erikiem Abidalem, który swoją niezwykłą postawą podnosił na duchu kolegów, kiedy to on sam musiał walczyć z rakiem.

Tito ma inny styl od Francuza, inny sposób docierania, jednak tak samo potrafi przekazać to, co chce przekazać, bo jedną z tych cech, które zademonstrował przez okres bycia pierwszym trenerem jest to, że mówi bardzo jasno.

Dlatego wszyscy jego piłkarze zrozumieli i ubolewali nad tym, co powiedział im trener. To, czego najbardziej żałował, to że nie mógł cieszyć się pracą z nimi w sposób ciągły i przeżywać codziennie treningów tak, jak w pierwszej części ubiegłego sezonu.

Wygrał ligę, zdobywając sto punktów, ale wymogi leczenia uniemożliwiły mu wykonywanie swoich codziennych obowiązków na boisku z drużyną.

W swoim drugim sezonie miał zamiar naprawdę cieszyć się bezpośrednim udziałem w pracy z zespołem, jednak po raz kolejny rak zmusza go do walki o coś dużo ważniejszego niż piłka nożna.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (30)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze