Hiszpańska gwiazda, barceloński przeciętniak

pax

13 września 2013, 11:30

168 komentarzy

Czy można napisać chociażby parę słów o Villi, nie pisząc kim był i jest w reprezentacji Hiszpanii, w Primera División? Odpowiedź brzmi: „Nie".

Capo di tutti capi wśród goleadorów

To właśnie te sukcesy, jak i wzajemne relacje Villi z zawodnikami Azulgrany na zgrupowaniach kadry, przyczyniły się do decyzji w sprawie sprowadzenia Asturyjczyka na Camp Nou. Przechodząc do Barcelony, David Villa był już wiceliderem wszechczasów strzelców reprezentacji Hiszpanii (za Raúlem Gonzálezem). W lidze był w czołówce najlepszych goleadorów od 9 sezonów i w "top 30" strzelców wszechczasów La Liga. Najlepszy strzelec Mistrzostw Europy 2008 r. Mimo, że David znany jest z swoich umiejętności strzeleckich, w sezonie 2006/2007 był najlepszym asystentem ligi hiszpańskiej, co świadczy o jego wszechstronności. FC Barcelona zakupiła Villę tuż przed Mistrzostwami Świata 2010 r., na których był jedną z największych gwiazd i najlepszym strzelcem (wraz z Müllerem, Forlanem i Snejiderem). W dniu zakontraktowania mimo 29 lat Davida wydawało się, że Barcelona znalazła godnego następcę Eto'o i Ibrahimovicia.

Pierwszy sezon

Pierwszy sezon David rozpoczął od 35 minut rewanżu w Superpucharze z Atletic Bilbao. W La Liga zagrał 34 spotkania, w tym 32 od pierwszej minuty. Pierwszy mecz i bramka z Racingiem w 61. minucie. Jesienna część sezonu w wykonaniu Davida była wyśmienita - najlepsza w jego karierze. Wtedy właśnie powstało trio MVP: Messi-Villa-Pedro. W samej lidze w pierwszej części Asturyjczyk strzelił 14 ze swoich 18 bramek i 7 z 10 asyst w ligowym sezonie. Wydawało się, że Villa fantastycznie wkomponował się w styl gry Barcelony. Gdy przychodził na Camp Nou, był niekwestionowaną gwiazdą, pierwsza połówka sezonu w jego wykonaniu to potwierdzała, a dwie bramki w Manicie przeciwko Realowi dawały nadzieję na dominację Barçy i tria MVP przez długie lata. Niestety druga część sezonu była już równią pochyłą w karierze Villi. W tym okresie stał się rekordzistą Barcelony pod względem minut spędzonych na boisku bez strzelenia bramki (w kolejnym sezonie pobił go Pedro). Jeszcze luty był dobry w wykonaniu Davida - jednak od początku marca nastąpił spadek formy, który pogłębiał się z tygodnia na tydzień.

Tak dobrej formy Villa nie odzyskał w Barcelonie już do ostatnich dni spędzonych na Camp Nou. Grywał jeszcze dobre a nawet bardzo dobre spotkania, lecz nie potrafił potwierdzić zwyżki formy w kilku kolejnych. Od bramki z Majorką do bramki z Osasuną minęło 888 minut bez trafienia. Nie strzelił kolejno bramki w meczach z Valencią, Saragossą, Arsenalem, Sevillą, Getafe, Villarealem, Szachtarem, Almeríą, znowu Szachtarem i dwukrotnie z Realem, po czym zdobył jedną bramkę w meczu z Osasuną i znowu raził indolencją strzelecką w dalszych dwóch meczach z Realem oraz Levante i Espanyolem. Do bramki z Manchesterem United w ciągu 1330 trafił... tylko raz. Bramka w majowym finale Ligi Mistrzów była jak na otarcie łez po czterech fatalnych miesiącach. Mimo słabej drugiej połówki sezonu, łączne statystyki bramek i asyst - choć nie porywające - były dobre. Nie takie jednak, jak w którymkolwiek sezonie w Walencji czy Saragossie. Villa mając za plecami najlepszych pomocników świata w swojej optymalnej formie - Iniestę, Xaviego oraz  Messi'ego operującego w środkowej strefie, grającego w wielu spotkaniach na pozycji cofniętej dziewiątki - nie potrafił wykorzystać otwierających podań partnerów.

Sezon 2011/2012

Sezon rozpoczęty z wysokiego „C" - niesamowity strzał w zremisowanym meczu Superpucharu z Realem, co w końcowym rozrachunku pomogło Barçy zdobyć trofeum. Tak jak sezon wcześniejszy, początek rozgrywek David miał dość dobry - szczególnie wrzesień. Jednak już od początku października ponownie nastąpiło załamanie formy „El Guaje" i to po jednym zaledwie dobrym miesiącu. Październik był wprost katastrofalny - jedna bramka (z Viktorią Pilzno u siebie) i zero asyst w sześciu kolejnych spotkaniach. Listopad był nie lepszy. Dwie bramki w zdominowanych przez Barcelonę spotkaniach na Camp Nou z Rayo i Saragossą (oba po 4:0) i znowu brak skutecznej kreacji kolegów. W grudniu nastąpiła fatalna kontuzja Villi w meczu z Al-Sadd, ale statystyki Davida już przed kontuzją były fatalne. W 24 spotkaniach: 9 bramek i 2 asysty, z czego w La Liga w 5 trafień na 15 meczów i tylko jedno otwierające podanie. Villa raził nieskutecznością, nie wygrywał pojedynków sam na sam, a w dogodnych sytuacjach nie potrafił skierować piłki do siatki. Pudłował regularnie, sam nie kreował gry, bywał za często łapany na spalonym, opóźniał rozgrywanie akcji, a wiele z jego podań raziło nieskutecznością.

Sezon 2012/2013

David nie grał na Euro 2012, więc jego forma po kontuzji była zagadką. Czy będzie tak dobra jak jesień 2010 czy tak słaba jak kolejne miesiące w Barcelonie? Sezon rozpoczęty został nieźle - David wchodząc z ławki jako „joker" na podmęczonego rywala często go dobijał. Był to dobry zamysł Villanovy i Villa sprawdzał się w tej roli. W jesiennych miesiącach 2012 roku statystyki Hiszpana były co prawda najwyżej średnie, jednak na korzyść napastnika mocno przemawiała mała liczba minut na boisku. 12 spotkań w La Liga: 5 bramek i 1 asysta; Liga Mistrzów (5 spotkań) to 0 bramek i 0 asyst. Swoje statystyki Villa podbudowywał w meczach CdR ze słabiutkimi Alavés i Córdobą (3 gole i 2 asysty w meczach), jednak całość dokonań nie robi dobrego wrażenia.

Na początku sezonu miało dojść do sprzeczki z Messim, co szczególnie było widoczne w meczu z Granadą, w którym po kolejnym nieudanym zagraniu nie w tempo Villi do Messiego, Leo wykrzyczał w kierunku Davida swoje pretensje. Podobne ostre słowa w kierunku „7-ki" zostały skierowane po meczu z Celtikiem. „El Guaje" zagrał w nim po prostu katastrofalnie. W drugiej części sezonu konflikt został wyciszony, a Messi pochlebnie wypowiadał się o Asturyjczyku po meczach z Milanem i Rayo. Wiosenna część rozgrywek, mimo, że wychowanek Sportingu spędzał na boisku coraz więcej minut i nie był pomijany przy ustalaniu składu - była katastrofalna. Z ostatnich 17 spotkań Villi minionego sezonu, dobrze zagrał tylko w dwóch (wspomniane Milan i Rayo). Od marcowego meczu z ekipą z Vallecas, David rozegrał 12 słabych spotkań, strzelił w nich dwie bramki i zmarnował dwucyfrową liczbę dogodnych sytuacji. W w meczu z Betisem zanim strzelił z 4 metrów zmarnował pięć „stuprocentowych" sytuacji, m.in. nie trafił do pustej bramki. Wcześniej z Levante nie wykorzystał karnego.

Pozycja na boisku: ?

Urodzony po to aby grać na szpicy, w Barcelonie grywał na trzech pozycjach: prawe skrzydło, lewe skrzydło i środek ataku. Największe kontrowersje zapewne wywoła stwierdzenie, że większość spotkań Villa zagrał na swojej nominalnej pozycji czyli na „dziewiątce". W przedmeczowych zestawieniach i rozpiskach dziennikarzy ustawiany częściej na skrzydle, jednak weryfikacja meczowej strefy gry Villi jest zgoła odmienna. W sezonie 2010/2011 Messi grał w większości spotkań na „fałszywej dziewiątce", cofając się i rozgrywając piłkę w środkowej strefie; w tym czasie Villa wchodził na środek ataku. Wystarczy przyjrzeć się golom i pozycji Villi jaką zajmował w trakcie

bramkowych. W sezonie 2010/2011 w lidze i Champions League z 23 bramek 16 strzelił jako środkowy napastnik poruszając się między stoperami, jeden z rzutu karnego (Rubin), jeden po rzucie rożnym (Panathinaikos), jeden z dystansu (MU) i tylko cztery, gdy operował na skrzydle (Sevilla, Villareal, Real, Espanyol). W kolejnych sezonach Villa tylko teoretycznie zajmował nominalnie pozycję lewoskrzydłowego, często Davida obiegał Alba, Adriano lub dublował pozycję „Guaje" Iniesta. Wtedy "siódemka" Barçy przesuwała się do pola karnego.

Sezon 2012/2013 Villa rozpoczął na skrzydle, jednak gdy na boisku nie było Messiego - praktycznie zawsze grał na środku ataku. Nawet wtedy, gdy wedle przedmeczowych zapowiedzi tę pozycje miał zajmować Fàbregas lub Thiago. Szczególnie w ostatnich meczach sezonu było to widoczne. Cesc, mimo teoretycznie zajmowanej pozycji na szpicy operował tylko w środkowej strefie. Pomiędzy stoperami rywala ustawiał się Villa. Messi nie wystąpił w ogóle lub od pierwszej minuty w 12 spotkaniach, były również mecze, gdy Messi grał cofniętą dziewiątkę, a na szpicy operował Villa (np. Milan czy Rayo). Warto podkreślić, że w zakończonym dwa miesiące temu sezonie Villa grał równą liczbę spotkań na skrzydle, jak i w roli środkowego napastnika.

Biorąc pod uwagę całość występów Villi w Barcelonie można śmiało stwierdzić, że el Guaje w większości spotkań operował między stoperami, istotną część swoich minut w Blaugranie rozegrał na lewym skrzydle, a kilka dodatkowo na prawym.

Podsumowanie

W Barcelonie David Villa rozegrał 9 485 minut, strzelając 48 bramek i notując 17 asyst (to tyle samo, co w jednym tylko sezonie w Walencji). Czyli 40 milionów euro za bramkę co 198 minut i asystę co 558 minut. David trafiał na Mestalla w bramkę co 165 minut a asystował co 399 minut, w Realu Saragossa, strzelał co 97 minuty a asystował co 285 min.

Jego forma na Camp Nou była daleka od tej, którą prezentował w poprzednich klubach i reprezentacji. Zakup 29-letniego Asturyjczyka za taką kwotę milionów i rosnąca co roku wielomilionowa gaża to wydatki finansowe, które okazały się zbyt wysokie jak na sportowe wyniki Villi. Można pokazywać naprawdę dobre momenty Villi w Barcelonie, naprawdę świetne bramki, tylko należy zadać pytanie - ile? Ile ich było? Na pewno o wiele za mało!

Villa rozegrał w bordowo-granatowym trykocie 116 spotkań, tych naprawdę dobrych spotkań można wymienić 11-12, może naciągając rzeczywistość 15... Wymienię z kampanii 2010/2011: Real, Málaga, Espanyol, MU; 2011/2012: Real, Osasuna, Athletico, BATE; 2012/2013: Celta, Milan Rayo). Czy mega gwiazda za 40 milionów powinna rozgrywać dobre spotkanie raz na 8-9 rozegranych meczów?

Prawie 20-krotny spadek ceny przy przejściu z Barcelony do Atlético nie jest tylko wynikiem odniesionej kontuzji i wieku zawodnika, ale przede wszystkim słabej postawy w ciągu ostatnich sezonów. Nawet biorąc pod uwagę kwestie finansowe (nie trzeba płacić ponad 10 milionów pensji), wiek i osobistą chęć zawodnika do dalszej gry w La Liga, takiego spadku ceny za zawodnika nie da się wytłumaczyć niczym innym. A na to nie pomogą najlepsi agenci i negocjatorzy.

Nie jest prawdą, że kontuzja załamała Villi karierę. Nie miała ona decydującego wpływu na dyspozycję Davida. Po kontuzji „Guaje" rozegrał 40 spotkań i strzelił w nich 16 bramek, miał 9 asyst. Na zasadzie analizy porównawcze, w 40 meczach przed kontuzją (marzec-grudzień 2011), gdzie Villa rozegrał dużo większą sumę minut - zdołał osiągnąć tylko 11 bramek i 6 asyst. Jeśli po kontuzji jego forma była słaba to przed kontuzją była wprost fatalna! Wydaje się, że im dłużej Villa grał w Barcelonie, tym gorzej radził sobie z taktyką, sposobem, dynamiką gry Blagurany. Nie wychodził na pozycje kolegom, za rzadko uczestniczył w akcjach ofensywnych, był zagubiony, spacerował po boisku. Jeżeli już podawał, to tylko do najbliższego zawodnika, nie starał się szukać kolegów wychodzących na czyste pozycje strzeleckie. W zakończonym sezonie ma najgorsze statystyki kluczowych podań ze wszystkich zawodników ofensywnych klubu (tylko 10 w 28 meczach), a skrajnie mała w porównaniu do innych graczy zespołu suma podań pokazuje że David nie był w większości spotkań „pod grą". Więcej podań mają wszyscy zawodnicy Barcelony pierwszego składu - nawet ci, co rozegrali dużo mniej minut na boisku (Puyol, Tello, Montoya). Z kolei celność dograń gorszą od Villi miał tylko jeden zawodnik z pola (Sánchez). Słabej postawy Villi nie można tłumaczyć równie fatalną grą Pedro czy Alexisa, żaden z nich nie pretendował do bycia crackiem. Ten drugi mimo ostatniego bardzo słabego sezonu, po kontuzji Messiego często brał na siebie odpowiedzialność za wynik. W tym samym okresie David Villa nie okazał się zawodnikiem zdolnym porwać drużynę do ataku; takim, który decyduje o wyniku spotkania, który zmienia jego oblicze, który robi różnicę. Alexis wraz z Pedro nie grywali tak często jak Villa na środku ataku, mieli też inne zadania taktyczne, stanowiąc pierwszą linię obrony, gdzie poprzez pressing starają się odzyskać piłkę. Villa nie stosuje pressingu, a jeśli rzadko mu się to zdarzało - o skuteczności nie ma co mówić. Nie wracał się pod własne pole karne, nie walczył w odbiorze, większość meczów zanotowawszy stratę - reagował na stojąco. Jeden powrót w tym sezonie do obrony skończył się utratą bramki, gdy w meczu z PSG obrońca Barcelony odzyskał piłkę i podał do Villi, ten sprokurował faul w ofensywie, po którym padła bramka dla paryżan. Pedro i Alexis bardzo dużo biegają, zabezpieczają tyły, gdy do ofensywy włącza się Alba, Adriano czy Alves. Pedro nigdy nie był supergwiazdą. To zawodnik który pracuje dla drużyny, czasem mało produktywnie, czasem razi nieskutecznością, ale to nie transfer za 40 milionów, którego klasa i skuteczność miały wynieść Barcelonę na wyżyny piłkarskiego Olimpu. Porównanie Villi z Messim, mimo że obaj grali na podobnych pozycjach, mieli podobne zadania w drużynie, nie miałoby przy tak słabej grze „Guaje" żadnego sensu.

Villa przychodząc na Camp Nou był gwiazdą światowego formatu. W Barcelonie jego kariera nie nabrała rozpędu, nastąpił regres, na przestrzeni kolejnych tygodni nie potrafił nawet utrzymać dobrej dyspozycji z poprzednich meczów. Porównując statystyki, grał zdecydowanie gorzej od Ibrahimovica a do Eto'o dzieli go przepaść.

Po transferze do Barçy za mało było Villi znanego z kadry i Valencii. „Villi-maravilhi". Można pamiętać kilka-kilkanaście dobrych spotkań i świetnych bramek, albo kilkadziesiąt meczów bez wyrazu, z fatalną dyspozycją i nieskutecznością - wszystko zależy, czy jest się kibicem drużyny czy fanem zawodnika.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (168)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze