Sandro Rosell napisał wyjaśnienie w sprawie kontrowersyjnej decyzji podjętej w poprzednim tygodniu przez klubową dyrekcję, które ukazało się na łamach dziennika La Vanguardia. Prezydent argumentuje w nim nakaz posiadania przez dzieci poniżej 8 roku życia biletów na mecze na Camp Nou, począwszy od najbliższego spotkania z Realem Madryt. (Wcześniej dzieci poniżej 8 roku życia wchodziły na Camp Nou za darmo, przyp. red.)
„W tym tygodniu dyrekcja klubu podjęła wyjątkowo trudną decyzję. Jedną z tych, które budzą niesmak, ale są podejmowane z przekonaniem o ich słuszności. Musieliśmy wydać komunikat, w którym informowaliśmy, że od najbliższego meczu na Camp Nou, przeciwko Realowi Madryt wszyscy, bez wyjątku, będą mogli wejść na stadion tylko pod warunkiem posiadania biletu, bądź karnetu. Oznacza to, że dzieci poniżej 8 roku życia nie będą mogły obejrzeć meczu na stadionie za darmo, co do tej pory, stanowiło mocno utrwaloną tradycję w naszym klubie, z której wszyscy korzystaliśmy, kiedy byliśmy dziećmi.
Dlaczego trzeba było podjąć taką decyzję? W celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa ludziom zgromadzonym na Camp Nou. Chodzi tutaj o prewencję i zapobiegnięcie sytuacji przepełnienia stadionu. Trzeba zachować się odpowiedzialnie i przestrzegać zasad bezpieczeństwa. Jak wszyscy wiemy, wizyta Realu Madryt jest równoznaczna ze 100% frekwencją na Camp Nou. Nikt nie chce stracić takiego meczu. Przyjdą wszyscy socios, a miejsca tych, którzy nie będą mogli być na stadionie, zostaną sprzedane. Zatem jeśli w poprzednim sezonie mecz o 12 w południe przeciwko Getafe przyciągnął na stadion aż 10 000 dzieci, ile może przyjść na El Clásico? Przepełnienie stadionu gwarantowane, co stanowi wielkie zagrożenie dla wszystkich ludzi zgromadzonych na Camp Nou w przypadku jakiekolwiek incydentu i potrzeby ewakuacji. Świadome narażanie ludzi na niebezpieczeństwo stanowiłoby niepoważne zachowanie ze strony klubu , co mogłoby pociągnąć go także do odpowiedzialności karnej.
W dniu wydania komunikatu, poinformowaliśmy również o utworzeniu specjalnej komisji, której celem było znalezienie możliwie najlepszego wyjścia z sytuacji. Oznacza to, że dzieci, jak zawsze, miałby wchodzić na stadion za darmo, bez narażania się na jakiekolwiek ryzyko i przy spełnieniu wszystkich wymogów prawnych. A te mówią jasno: KAŻDY uczestnik jakiegokolwiek wydarzenia sportowego, bądź kulturowego musi podsiadać ważny dokument, czy to jest bilet, czy karnet, uprawniający do wejścia, z indywidualnie przypisanym miejscem. Ma to na celu zapewnienie bezpieczeństwa każdemu człowiekowi wchodzącemu na teren obiektu ze świadomością, że w przypadku jakiekolwiek incydentu jest rzeczywiście chroniony i bezpieczny. A szczególnie jeśli poszkodowanym miałoby być dziecko.
Dlatego też rozwiązanie musi być zgodne z przepisami i koniecznym będzie, aby dzieci poniżej 8 roku życia posiadały wejściówkę. To jeszcze bardziej utrudnia podjęcie właściwej decyzji, która musi spełniać 3 warunki. Po pierwsze zagwarantować bezpieczeństwo, po drugie być zgodna z prawem, a po trzecie podtrzymać tradycję, która wyróżnia klub na tle pozostałych. Jest ponad 20000 socios poniżej 8 roku życia i wszyscy chcemy, żeby wciąż mogli za darmo podziwiać grę swoich idoli. Jednak tylko pod warunkiem posiadania wejściówki oraz spełnienia wszystkich wymogów bezpieczeństwa. Wyjście z sytuacji musi być możliwie jak najbardziej sprawiedliwe, zarówno względem kibiców, którzy nie posiadają karnetu i od dłuższego czasu ubiegają się o stałe miejsce na stadionie, jak i młodych socios poniżej 8 roku życia, którzy posiadają karnety wykupione przez rodziców, czy dziadków.
Prawdopodobnie wyjście z tej sytuacji będzie wiązało się z niedogodnościami związanymi z zarezerwowaniem pewnej ilości miejsc dla dzieci, co bezpośrednio będzie oznaczało utratę pewnej części wpływów z biletów. Dyrekcja zdaje sobie z tego sprawę i jest na gotowa, gdyż chce utrzymać status klubu rodzinnego, łączącego pokolenia mogące wspólnie cieszyć się grą swojej drużyny, przy jednoczesnym zapewnieniu maksymalnego bezpieczeństwa i spełnieniu wszystkich wymogów prawnych.
Spełnienie tych wszystkich warunków nie jest niczym łatwym i nie istnieje tutaj rozwiązanie idealne. Dyrekcja chciała znaleźć wyjście z sytuacji jeszcze przed El Clásico, jednak wymaga to czasu i przezwyciężenia wielu trudności. W klubie priorytetem było ogłoszenie rozwiązania z możliwie jak największym wyprzedzeniem w stosunku do meczu z Realem, aby rodzice mieli czas na rozmowę z dziećmi, czy też ewentualną zmianę planów. Wyobrażam sobie jak trudne musi być dla każdego rodzica, czy dziadka wytłumaczenie dziecku, że nie może pójść na mecz z Madrytem. Nie ważne jak byśmy się starali, żadne dziecko nie zrozumie, że bezpieczeństwo jest ponad wszystkim. Ja i moi współpracownicy z rady podjęliśmy tę decyzję z trudem i bólem serca, jednak bez wahania. Bierzemy na siebie jej kontrowersyjność i jesteśmy świadomi, że może negatywnie wpłynąć na nasze rządy. Jednak wraz z upływem dni, tylko bardziej przekonuję się co do jej słuszności, choć zdaję sobie sprawę, że idealnym scenariuszem byłoby przedstawienie alternatywnego rozwiązania w dniu ogłoszenia decyzji. Jednak, jako że, okazało się to niemożliwym, woleliśmy, żeby ta informacja dotarła najpierw do kibiców i socios, którzy mogliby poczuć się nią dotknięci i mając na uwadze, że do meczu pozostawały tylko dwa tygodnie. Samo rozwiązanie, jakiekolwiek by nie było, i tak nie mogłoby zostać wprowadzone przed El Clásico, dlatego uznaliśmy, że jego ogłoszenie nie jest w tym momencie sprawą najpilniejszą. Woleliśmy na spokojnie i dogłębnie przeanalizować wszystkie możliwości i alternatywy.
Może się mylę, może popełniam błędy, ale zapewniam, że ta dyrekcja będzie rządziła Barçą, tak jak to robiła do tej pory. Kiedy zajdzie taka potrzeba, będziemy podejmować decyzje bolesne, ale odpowiedzialne, mając na uwadze dobro klubu i jego kibiców, nieważne czy to dorośli czy dzieci. Visca el Barça i visca Catalunya!"
Rosell wyjaśnił kontrowersyjną decyzję
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (76)