"Messi jest tak dobry, że też może coś wymyślić"

Eoren

21 października 2013, 14:07

Sport

51 komentarzy

W futbolu ukuto wiele terminów, które przetrwały próbę czasu. Dziś mówi się o rabonie (hiszp. krzyżak) czy chilenie (hiszp. przewrotka). Jednak niektóre z tych określeń upamiętniają także zawodników. Pamiętamy Ricardo Zamorę ze względu na jego sławne zamoranas. W historii zapisał się Renato Césarini, autor legendarnej bramki w ostatniej minucie, dziś mówi się o strefie Césariniego. Pelé ma swój słynny no gol (teoretycznie niemożliwy do zdobycia) strzelony z połowy boiska, Diego Maradonę kojarzymy z określeniem Ręka Boga, z kolei René Higuita zapamiętany jest dzięki akrobatycznemu skorpionowi. Pośród tych zawodników znajduje się także Antonin Panenka, który spopularyzował sposób strzelania rzutu karnego ochrzczony jego nazwiskiem.

Sport: Jak się to stało?

Panenka: Wszystko zaczęło się na treningach. Naszemu bramkarzowi po prostu nie dało się strzelić karnego.

I wtedy wpadł pan na ten genialny pomysł...

Właśnie tak. Muszę przyznać, że długo to ćwiczyłem zanim udało mi się wyszlifować ten element niemal idealnie. Przegrałem wtedy i wygrałem wiele zakładów.

O pieniądze?

Najpierw o piwo, czekoladki, ale w końcu tak, o pieniądze też. Na tym piwie i czekoladkach wystarczająco już przytyłem...

Czy wykonał pan karnego w ten sposób w jakimś oficjalnym spotkaniu, zanim stało się to sławne?

Jasne. Z początku próbowałem tego na treningach, później w jakichś meczach towarzyskich aż w końcu w oficjalnych rozgrywkach. Potem przyszła kolej żeby zrobić to w reprezentacji. Wyszło nieźle.

Wyobrażał pan sobie jakie to będzie mieć znaczenie?

Nie. Nigdy nie myślałem, że będzie się o tym tyle mówić. Ale byłem przekonany, że trafię, jeśli strzelę swoim sposobem.

Tę bramkę strzelił pan niemieckiemu bramkarzowi, Seppowi Maierowi. Oglądał pan to później? Wspomina pan to trafienie?

Tak, zdarzało się. Ale nie lubię tego wspominać, szczerze mówiąc. Niektórzy dziennikarze twierdzili, że to było ośmieszenie, ale to nieprawda.

Może pan to wytłumaczyć...

Jedyne, co chciałem zrobić to umieścić piłkę w bramce, strzelić gola, nic więcej.

Od tego czasu, od 1976 roku, doczekał się pan wielu naśladowców...

O tak. To napawa mnie dumą, ponieważ za każdym razem kiedy ktoś strzela w ten sposób przywołuje się moje nazwisko.

Myślał pan kiedyś co by się stało, gdyby nie udało się strzelić w ten sposób i zmarnowało karnego?

Byłbym teraz emerytowanym operatorem z fabryki lokomotyw, po trzydziestu latach pracy...

Chciałby pan żeby Messi strzelił Panenką?

Nie polecam (śmiech). Dziś futbol jest wyjątkowo profesjonalny.

Ale dla pana byłby to zaszczyt, prawda?

Oczywiście. Gdyby się na to odważył byłbym zaszczycony i naprawdę wzruszony. Ale chciałbym uprzedzić, że zanim zacznie się strzelać w ten sposób trzeba to potrenować.

Messi jest najlepszym piłkarzem jakiego pan widział?

Wyprzedza swoje czasy. Wszystko robi na kilka sekund wcześniej, niż inni. Jest tak dobry, że jestem pewien, że także może coś wymyślić.

Jest lepszy niż Cristiano Ronaldo?

Choć Cristiano jest wielkim zawodnikiem, ja jednak wolę Messiego. Ma większe umiejętności i wydaje się skromnym chłopakiem. Nie ma nic wspólnego z żadnymi skandalami. Prawdziwy przykład dla młodych.

Podoba się panu system gry Barçy?

Cóż, w moim kraju wielu ludzi nie przepada za stylem gry opartym na krótkich podaniach, ale mnie się on podoba. Zawsze jest w nim miejsce na akcję, która cieszy mnie swoją kreatywnością.

Wciąż ma pan te same wąsy?

Od siedemnastu lat.

Nie myślał pan żeby je zgolić?

Nie, ale jeśli otrzymam jakąś interesującą propozycję w tej kwestii mogę to rozważyć...

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (51)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze