W wywiadzie dla hiszpańskiego SPORTu Amerykanin powiedział, że czuje się bardzo komfortowo w drużynie, opowiada o Navarro i o tym, że chce wygrać Euroligę.
Joey Dorsey (ur. w Baltimore, w stanie Maryland, w 1983 roku) drugi raz trafił do Ligi Endesa po krótkim pobycie w Laboral Kutxa w sezonie 2011. Po zdobyciu cennego doświadczenia w Europie i zwycięstwie z greckim Olympiakosem w Eurolidze, świetnie zbudowany podkoszowy (2,02 m wzrostu) jest zachwycony, że znalazł się w klubie, z którym pragnie odzyskać europejski tytuł.
Jak przebiega przystosowanie się do nowej drużyny?
Do tej pory mogę mówić tylko pozytywne rzeczy. Trenerzy pomagają mi we wszystkim, a reszta zespołu na parkiecie i poza nim. Jestem bardzo szczęśliwy, że przybyłem do tego miasta i klubu.
Gdy przybyłeś do klubu, powiedziałeś, że przyszedłeś, aby pomóc w obronie, ale możesz też zdobywać punkty.
Tak, oczywiście. Zeszły rok to pokazał, ale przyszedłem zrobić wszystko, aby pomóc drużynie wygrywać mecze, wygrać Ligę Endesa, a zwłaszcza Euroligę.
Czy to była skomplikowana decyzja, aby przyjść do Barçy?
Było zainteresowanie ze strony Mediolanu, Olympiakosu, NBA, ale Barcelona próbowała mnie ściągnąć już w zeszłym roku i wykazała duże zainteresowanie. Nie zawahałem się przyjąć jej oferty. Czuję się tutaj bardzo dobrze.
Grałeś dla kilku zespołów w NBA, a teraz grasz już kilka lat w Europie. Jakie różnice dostrzegasz?
Zasada trzech sekund się bardzo różni. Tutaj mogę to łatwo opanować, szybko się poruszam, a nie pozwalają na zbyt długi pobyt w tej strefie, trochę w stylu gry na amerykańskich uczelniach.
Masz ogromny potencjał fizyczny. Gdzie zacząłeś kształtować swoje mięśnie?
To było w Memphis. Miałem trenera, który był zawodnikiem NFL i powiedział mi, że jeżeli chcę dominować na parkiecie to powinienem pracować z ciężarami, ale zignorowałem go (śmiech). Uzyskałem dużo masy mięśniowej, a następnie starałem się ją utrzymać, obecnie pracuję trzy lub cztery razy w tygodniu na siłowni.
Stworzenie zespołu z tak wielu gwiazd i próba szybkiego przystosowania się, nie jest prosta, prawda?
To niesamowite jak duży talent tworzy ten skład, choć jest wielu nowych graczy, a na przystosowanie się potrzeba czasu. Gdy wszyscy dobrze się poznamy, na pewno podniesiemy poziom o kilka stopni. Myślę, że teraz gramy na 65% naszych rzeczywistych umiejętności.
Są utalentowani, ale brakuje trochę poświęcenia w obronie, prawda?
W meczach, które przegraliśmy, graliśmy nieco za miękko, to prawda. Musimy poprawiać się na treningu, ciężko pracować i mocno walczyć o piłkę. Musimy grać bardziej fizycznie jeśli chcemy zdobywać tytuły, wliczając w to agresywną obronę. Wszystko zaczyna się na treningu. Mamy wielu graczy, którzy mogą zdobywać punkty, ale kluczem jest gra w obronie, zbiórki i walka o każdą piłkę. To jest kwestia chęci.
Czasami denerwujesz się kiedy nie łapiesz łatwych piłek do zbiórki.
To moja praca, a czasami również i mi piłka ucieka i jestem trochę wkurzony, ale muszę być przygotowany na następną akcję.
Navarro powiedział, że Madryt jest teraz lepszy.
Oni już mają tą chemię, którą my szukamy. Mają wielki talent i mogą rywalizować w każdym meczu. To jest ten model, który musimy stosować.
Który zawodnik Cię zaskoczył, gdy przyszedłeś do Barcelony?
Byłem zaskoczony wzrostem Navarro! Myślałem, że jest mniejszy (śmiech). To jest świetny shooter z niesamowitą zdolnością do generowania gry pozostałym. To jest prawdziwy Crack.
Spotkałeś go w Memphis, prawda?
Tak, byłem na Uniwersytecie w Memphis i razem z Rudym Gayem jechaliśmy zobaczyć jego i Pau Gasola jak trenują. Navarro błyszczał wtedy w Grizzlies i mógł tam pozostać, jestem przekonany.
Czujesz się jak w domu grając w Europie, ale nie przechodzi Ci przez głowę powrót do NBA w najbliższej przyszłości?
Kocham europejską koszykówkę, pasję jaką wywołuje. W NBA nie ma tej intensywności na trybunach.
Komentarze (0)