Były kandydat na stanowisko prezydenta FC Barcelony, Jordi Majó, skomentował w programie „Esports en Xarxa" ostatnią wypowiedź Leo Messiego na temat wiceprezydenta ds. ekonomicznych klubu, Javiera Fausa.
- Messi nie musi wtrącać się w wypowiedzi Fausa. Wiceprezydent nie miał złych zamiarów. Messi jest pracownikiem, który dodatkowo zarabia najwięcej w klubie. Obie strony nie zrobiły dobrze. Pan Faus musi trzymać się z boku, a Messi też nie ma racji, robiąc mu wyrzuty - stwierdził Majó.
- Messi stwarza sobie niepotrzebne problemy, pan Faus nie miał nic złego na myśli. Wielu socios myśli to, co powiedział wiceprezydent. Leo rozumie futbol, ale nie ma pojęcia o przedsiębiorstwach, ekonomii i zarządzaniu Barçą. Dlatego lepiej siedzieć cichutko - dodał.
- Zawodnicy odchodzą, a klub zostaje. Nikt nie może wpływać na strategiczne decyzje klubu, ani Messi, ani dawniej Kubala. Barça jest ponad Messim. On jest najlepszy na świecie, ale nie może stawiać klubu pod ścianą - powiedział.
- Nigdy nie pozwoliłbym na to, by Messi czy ktokolwiek inny wywierał na Barcelonie presję w taki sposób, że klub musiałby podejmować decyzje niespójne, nielogiczne i które nie wpływałyby dobrze na harmonię, jaka musi być zachowana w szatni - zakończył.
Komentarze (84)