Podsumowanie La Liga: 17. kolejka

n00stress, Eoren

23 grudnia 2013, 21:57

39 komentarzy

W ostatniej tegorocznej kolejce Primera División kibice dostali od piłkarzy najlepszy z możliwych prezentów - niezwykłe emocje i aż 37 bramek w 10 spotkaniach 17. serii gier, co daje nam nieprawdopodobną średnią 3,7 gola na mecz. Po tak niezwykłym weekendzie liga hiszpańska zapada w zimowy sen, a na następne wielkie pojedynki będziemy czekać dwa tygodnie.

W przedświątecznej kolejce było dosłownie wszystko: bramki, niespodziewane zwroty akcji i emocje do samego końca. Status quo został zachowany na pierwszych trzech miejscach. Atlético z problemami, ale pokonało na Vicente Calderón Levante 3:2, Barcelona popisała się piękną remontadą z zawsze nieprzewidywalnym Getafe, natomiast Real Madryt wygrał na Estadio Mestalla po bramce Jesé Rodrígueza w ostatnich minutach, a w samym meczu mieliśmy dużo kontrowersji. Warto także wspomnieć o napastniku Rojiblancos, Diego Coscie, który kończy rok jako lider klasyfikacji strzelców, zostawiając w tyle, do tej pory nietykalny na szczycie, duet Ronaldo-Messi.

Żółta Łódź Podwodna zatopiona po raz kolejny

Wracający do elity Villarreal rozpoczął ten sezon kapitalnie, notując jeden z najlepszych startów jako beniaminek od lat. Niestety w ostatnich spotkaniach coś się zacięło w tym, wydawać by się mogło, świetnie działającym mechanizmie. Żółta Łódź Podwodna najpierw zremisowała na własne życzenie z Málagą na swoim stadionie, a następnie uległa Barcelonie na Camp Nou. W ostatni weekend miało nadejść upragnione przełamanie. Zadanie wcale nie było łatwe - na El Madrigal przyjechała bowiem Sevilla.

Mecz na stadionie Villarrealu znakomicie rozpoczął się dla gości z Sewilli. Z rzutu wolnego dośrodkował Iván Rakitić, a do siatki w dość przypadkowy sposób trafił Cala. Gospodarze długo dążyli do wyrównania, ale brakowało im skuteczności. Zawodził przede wszystkim duet napastników dos Santos-Uche. W 71. minucie sprawdziło się znane i lubiane powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Duży błąd popełnił Mateo Musacchio, a dwunaste trafienie w sezonie zaliczył Carlos Bacca. Warto dodać, że przy golu Kolumbijczyka po raz kolejny asystował niezawodny Iván Rakitić. W 88. minucie honor gospodarzy uratował Jeremy Perbet, który pewnie wykorzystał jedenastkę podyktowaną za faul Cali na Coście. Zdobywca pierwszej bramki w tym meczu za to zagranie dostał czerwoną kartkę, już drugą w tym sezonie...

Villarreal przegrał po raz drugi z rzędu, spadając na szóste miejsce w tabeli, natomiast rozpędzona Sevilla po nieudanym początku sezonu jest coraz wyżej. Podopieczni Unaia Emery'ego zajmują już siódmą pozycję.

Diego Costa Pichichi!

Mecz na Vicente Calderón, w którym Atlético podejmowało Levante, był jednym z dwóch spotkań w tej kolejce, w jakich stawką było objęcie pozycji lidera przed przerwą świąteczną. Rojiblancos swoje zadanie wykonali, choć nie bez problemów, ponieważ ekipa z Walencji stawiła zdecydowany opór. Jednak, jak okazało się w niedzielę, wygrana nad Levante pozwoliła Atlético objąć pozycję lidera jedynie na chwilę. Barca, która pokonała Getafe 5:2, wróciła na pierwszą pozycję w tabeli.

Mecz od mocnego uderzenia rozpoczął Andreas Ivánchitz. W przenośni i dosłownie, ponieważ już w pierwszej minucie spotkania Austriak uderzył lewą nogą w prawy róg bramki i pokonał Thibaut Courtois, dając prowadzenie Levante. Chwilę później niezłe szanse na podwyższenie zaskakującego prowadzenia mieli David Barral i Ruben García, jednak strzał pierwszego z nich został obroniony przez golkipera Atlético, zaś drugi minął się ze światłem bramki. Gospodarzom udało się wyrównać w 30. minucie - piłka, którą po centrze Juanfrana uderzył głową Diego Godín, trafiła prosto w prawy róg bramki Keylora Navasa. Mimo że Diego Costa jeszcze przed przerwą mógł dać prowadzenie swojej drużynie obie ekipy schodziły na przerwę przy remisie 1:1.

Jednak tuż po przerwie brazylijski snajper Atlético wymierzył sprawiedliwość ekipie Granotas. Dośrodkowanie przedłużone przez Gabiego Costa przedłużył pewnym strzałem lewą nogą, wyprowadzając tym samym podopiecznych Simeone na prowadzenie. Radość Rojiblancos tym razem nie trwała długo. Już w 56. minucie do głosu doszedł Pedro Ríos, który pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce Atlético. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 76. minuty spotkania, kiedy to arbiter uznał, że Ruben García faulował w polu karnym Juanfrana. Jedenastkę egzekwował, parafrazując Dariusza Szpakowskiego, NiektoinnyjakCosta. Egzekwował skutecznie, dodajmy, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo w wymiarze 3:2, na swoje własne konto zgarniając zaś 19. bramkę w tym sezonie. Tym samym Brazylijczyk pokonał w klasyfikacji Trofeo Pichichi Cristiano Ronaldo, który po zakończeniu 17. kolejki La Liga ma na w dorobku 18 trafień. Jednocześnie Costa wyrównał osiągnięcie strzeleckie szalejącego w Liverpoolu Luisa Suáreza, choć nie udało mu się go przegonić w klasyfikacji Złotego Buta. W tej chwili Urugwajczyk i Brazylijczyk mają tyle samo bramek na swoim koncie, jednak Diego ustrzelił je w siedemnastu spotkaniach, podczas gdy Suárez potrzebował na to jedynie dwunastu meczów.

Obrazu spotkania nad Manzaranes dopełniła końcówka meczu, w której piłkarze Levante dali się ponieść emocjom. Sergio Pinto ostro sfaulował Costę, za co obejrzał żółty kartonik. Niebawem na boisku wywiązała się bójka, w efekcie której plac gry z czerwoną kartką na koncie musiał opuścić Juanfran [stoper Levante - przyp. Eoren].

Txuri-Urdin znów zachwycają

Real Sociedad w końcu przypomina wielką drużynę, która w poprzednim sezonie była największą sensacją Primera División. Txuri-Urdin zanotowali bardzo słaby powrót do Ligi Mistrzów, będąc najgorszą drużyną w swojej grupie, ale w lidze w ostatni weekend wygrali czwarty raz z rzędu, a kolejną bramkę zdobył niezwykły Antoine Griezmann. Francuski skrzydłowy uzbierał już 11 trafień w La Liga.

Bohaterem sobotniego meczu z Granadą był jednak Carlos Vela. Meksykanin wyprowadził Real Sociedad na prowadzenie w 29. minucie, pewnie wykorzystując prostopadłe podanie Griezmanna. Wyrównanie przyszło zaledwie 8 minut później, a jego autorem był Piti. Były gwiazdor Rayo Vallecano popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, nie dając najmniejszych szans Claudio Bravo. Granada, która w środku tygodnia odpadła z Pucharu Króla, przegrywając z drugoligowym Alcorcón, z remisu cieszyła się bardzo krótko. Ponowne prowadzenie zespołowi Realu Sociedad dał nie kto inny jak Antoine Griezmann. Francuz trafił w trzecim kolejnym meczu z rzędu. Wynik meczu na 1:3 ustalił Carlos Vela, popisując się pięknym uderzeniem w samo okienko. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Jagoby Arrasate są już na piątym miejscu w tabeli ze stratą czterech punktów do Athletiku Bilbao. Zbliżające się derby Kraju Basków będą niezwykle ciekawe, ponieważ zapowiadają się jako walka o Ligę Mistrzów.

Barcelona liderem na święta

Przed spotkaniem z Getafe na Coliseum Alfonso Pérez Barcelona miała jeden cel - wygrać i utrzymać pozycję lidera na święta. Po sobotnim zwycięstwie Rojiblancos podopieczni Gerardo Martino byli postawieni pod ścianą i tylko odpowiednio wysoka wygrana zapewniała im prowadzenie w La Liga.

Do Madrytu Barcelona wybrała się bez Neymara i Leo Messiego, ale jak się okazało, Gerardo Martino miał jeszcze jednego asa w rękawie - Pedro. Kanaryjczyk w niedzielnym meczu był niekwestionowanym liderem swojego zespołu, strzelając trzy bramki w zaledwie 9 minut, co jest najszybszym wyjazdowym hat-trickiem w historii Barcelony i trzecim najszybszym w ogóle (szybsi byli tylko Kubala i Dani - zajęło im to 8 minut), asystując przy bramce Fàbregasa na 4:2 i wywalczając rzut karny, który przypieczętował zwycięstwo Barcelony. Warto jednocześnie wspomnieć, że Pedro w tym sezonie ligowym oddał 13 celnych strzałów, zdobywając aż 10 goli, co daje nieprawdopodobny procent skuteczności (77%).

Barcelona po kwadransie przegrywała już 0:2, ale popisała się kapitalną romantadą, która dała prowadzenie na koniec roku w tabeli Primera División. Zespół Gerardo Martino zagrał fatalne 15 minut i znakomite 75. Niepokoić może słaba postawa Barçy przy rzutach rożnych przeciwnika. Na 12 straconych bramek w lidze aż 5 padło po dośrodkowaniach z kornerów (València, Sevilla, Valladolid, Vilarreal i Getafe). Jest nad czym pracować...

Najgorsza defensywa La Liga

To, że zasługują na ten mało chlubny tytuł, piłkarze Paco Jémeza potwierdzili w meczu z Athletikiem Bilbao. Piłkarze z Vallecas perfekcyjnie wpisują się w opis reprezentacji Hiszpanii z czasów „prearagonesowckich": „Grają jak nigdy, przegrywają jak zwykle". Tym razem Paco Jémez zdecydował się na zaskakujące posunięcie, które jak się okazało, odwróciło się przeciwko niemu i jego drużynie: Roberto Trashorras, niekwestionowana ostoja środka pola drużyny z Vallecas, rozpoczął mecz na ławce.

Baskowie przez większą część czasu gry kontrolowali sytuację, mimo iż rzadziej znajdowali się przy piłce. Swoją przewagę nad ekipą ze wschodniego Madrytu Los Leones potwierdzili w 32. minucie, kiedy to piłkę do siatki Rubena Martíneza wpakował Mikel San José. Choć po bramce dającej prowadzenie Baskom piłkarze z Vallecas nieco się przebudzili, to na przerwę obie drużyny schodziły do szatni przy stanie 1:0 dla gospodarzy z San Mamés.

W 61. minucie na nieustanny napór Bilbao odpowiedział duet Bueno-Viera. Jonathan Viera zaliczył asystę głową zaś Alberto Bueno udowodnił, że wbicie piłki do pustej bramki z dwóch metrów może być efektowne - oczywiście o ile umieści się ją tam piękną przewrotką. Radość piłkarzy Jémeza nie trwała jednak długo. Niemal od razu prowadzenie swojej drużynie, po podaniu Aritza Aduriza, przywrócił Mikel Rico. Ruben Martínez opuścił swoją bramkę, udając się w niebezpieczną wyprawę w głąb pola karnego, zaś piłkarzowi Bilbao w tej sytuacji nie pozostało nic innego jak silnym strzałem umieścić piłkę w siatce bramki Rayo, ustalając wynik na 2:1.

Przegrana na San Mamés sprawiła, że Rayo Vallecano na dobre ugrzęzło w strefie spadkowej, zajmując miejsce tuż nad borykającym się z poważnymi kłopotami Betisem. Jednocześnie piłkarze Jémeza są w tym momencie najsłabszą defensywą La Liga - na swoim koncie mają aż 40 straconych bramek. Z kolei z perspektywy Athleticu zwycięstwo w niedzielnym meczu zapewniło Lwom umocnienie się na czwartej pozycji w tabeli, tuż nad rywalem zza miedzy - Realem Sociedad. Było to o tyle ważne, że już po świętach czekają nas gorące derby Kraju Basków pomiędzy wspomnianymi drużynami, zaś walka będzie się toczyć o czwartą pozycję w Primera División.

Jesé bohaterem

W niedzielny wieczór na Estadio Mestalla rozegrano mecz, który jeszcze niedawno byłby niekwestionowanym hitem ligi hiszpańskiej: Valencia - Real Madryt. Jednak postawa oraz miejsce w tabeli, jakim mogą się w tym sezonie pochwalić Nietoperze, wskazywały na to, że hitu raczej się nie doczekamy. Mimo to obie drużyny postanowiły sprawić świąteczny prezent fanom hiszpańskiej piłki i rozegrać dobry, nieprzewidywalny i obfitujący w bramki mecz.

W 28. minucie, po niemal pół godzinie wyrównanej gry z obu stron, wynik otworzył Ángel di María. Asystę zaliczył Marcelo, zaś Argentyńczyk strzałem lewą nogą pokonał Guaitę, dając prowadzenie Realowi. Królewscy z takiego wyniku mogli cieszyć się ledwie sześć minut. Juan Bernat dośrodkował piłkę w pole karne wprost na głowę... Pablo Piattiego. Niziutki piłkarz Nietoperzy pokonał Diego Lópeza strzałem główką i doprowadził do wyrównania. Zdecydowanie, ostatnia przedświąteczna kolejka La Liga pełna była cudów. Parę minut później Cristiano Ronaldo postanowił udowodnić, że gra głową nie gorzej od Pablo Piattiego i po podaniu Di Maríi w ten sposób właśnie umieścił piłkę w bramce Valencii.

Po przerwie obie drużny wróciły do rozgrywania mecz w stylu „cios za cios". Tym razem przyszła kolej na wyprowadzenie uderzenia przez Valencię. W 62. minucie, po wrzutce Daniego Parejo, do grona skutecznie główkujących dołączył Jeremy Mathieu. Goście doprowadzili do wyrównania i przebieg meczu wskazywał na to, że w ten właśnie sposób może się to spotkanie zakończyć. Jednak szyki Valencii pokrzyżował Jesé Rodríguez. Młody canterano Realu Madryt postanowił przełamać schemat i zamiast głową uderzyć na bramkę prawą nogą. Okazało się to słuszną decyzją, bowiem strzał Hiszpana pokonał Guaitę i dał Realowi zwycięstwo, a co za tym idzie bezcenne trzy punkty w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Kolejna porażka Valencii sprawiła, że Nietoperze nadal cisną się w samym środku ligowej tabeli i jeśli będą chciały zakończyć sezon na miejscu premiowanym grą w europejskich pucharach, to po świętach czeka na nich mnóstwo pracy.

Valencia wróci do elity?

Mimo porażki z Realem Madryt 2:3 na Estadio Mestalla kibice Valencii mogą być w naprawdę dobrych nastrojach. Po latach nieumiejętnego zarządzania klubem, dużych kłopotach finansowych, niekończącej się budowie nowego stadionu i corocznej wyprzedaży gwiazd, Nietoperze w końcu mogą znaleźć się w finansowym raju. Zainteresowany przejęciem utytułowano klubu z wielką historią, którego na pewno brakuje w elicie Primera División, jest Peter Lim. Singapurski biznesmen planuje stworzyć nową wielką Valencię. Czy się uda? Wszystko teraz zależy od Bankii, największego wierzyciela klubu z Mestalla, który domaga się spłaty wielomilionowego kredytu od zaraz. To będą gorące święta.

Głosuj na bramkę kolejki!

W ostatni weekend na hiszpańskich boiskach padło aż 37 bramek, co daje średnią 3,7 gola na mecz. Dlatego w głosowaniu na golazo kolejki jest w czym wybierać! Kto jest autorem najładniejszego trafienia w 17. kolejce? Zależy wyłącznie od was! Pierwszym kandydatem jest fantastyczna przewrotka Alberto Bueno, drugim niesamowity gol Pitiego zza pola karnego, natomiast trzecim uderzenie lidera klasyfikacji najlepszych strzelców, Diego Costy.

Kandydat nr 1: 

target="_blank">Alberto Bueno vs. Athletic Bilbao

Kandydat nr 2: 

target="_blank">Piti vs. Real Sociedad

Kandydat nr 3: 

target="_blank">Diego Costa vs. Levante

Komplet wyników 17. kolejki La Liga:

Elche - Málaga 0:1 [skrót]
0:1 Ignacio Camacho (6')

Villarreal - Sevilla 1:2 [skrót]
0:1 Cala (24')
0:2 Carlos Bacca (71')
1:2 Jeremy Perbet (k.) (88')

Real Betis - Almería 0:1 [skrót]
0:1 Ramon Azeez (4')

Atlético Madryt - Levante 3:2 [skrót]
0:1 Andreas Ivánschitz (4')
1:1 Diego Godin (30')
2:1 Diego Costa (47')
2:2 Pedro Rios (56')
3:2 Diego Costa (k.) (76')

Granada - Real Sociedad 1:3 [skrót]
0:1 Carlos Vela (29')
1:1 Piti (37')
1:2 Antoine Griezmann (42')
1:3 Carlos Vela (65') 

Espanyol - Real Valladolid 4:2 [skrót]
1:0 Sergio García (k.) (5')
2:0 Cristian Stuani (37')
3:0 Víctor Sánchez (68')
4:0 Cristian Stuani (70')
4:1 Javi Guerra (75')
4:2 Víctor Pérez (89')

Getafe - Barcelona 2:5 [skrót]
1:0 Sergio Escudero (10')
2:0 Lisandro López (14')
2:1 Pedro Rodríguez (34')
2:2 Pedro Rodríguez (40')
2:3 Pedro Rodríguez (42')
2:4 Cesc Fàbregas (68')
2:5 Cesc Fàbregas (k.) (71')

Athletic Bilbao - Rayo Vallecano 2:1 [skrót]
1:0 Mikel San José (31')
1:1 Alberto Bueno (61')
2:1 Mikel Rico (75')

Celta Vigo - Osasuna 1:1 [skrót]
0:1 Armenteros (17')
1:1 Lolo (sam.) (34')

Valencia - Real Madryt 2:3 [skrót]
0:1 Angel Di María (28')
1:1 Pablo Piatti (34')
1:2 Cristiano Ronaldo (40')
2:2 Jeremy Mathieu (62')
2:3 Jesé Rodríguez (82') 

 

Wesołych, szczęśliwych i spokojnych świąt!  

Ankieta

Kto strzelił najładniejszą bramkę w 17. kolejce?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (39)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze