Barça zwyciężyła z podopiecznymi Pedro Martíneza w meczu, w którym dominował chaos i słaba skuteczność rzutowa. Lorbek z 12 punktami i 15 pkt. eval. jako jedyny przekroczył granicę 10 punktów. Pozytywnym aspektem meczu była dobra obrona, niewiele straconych piłek i zbiórki w ataku.
Zwycięstwo po słabej grze obu zespołów, ale zwycięstwo z rywalem z czołówki. Ostateczny wynik 62:52 odzwierciedla słaby mecz katalońskiej drużyny oraz przyjezdnych, który zakończył się happy endem dla gospodarzy. Teraz najpilniejszym celem jest spotkanie z Realem Madryt, w którym sukces będzie miał większe znaczenie niż ten odniesiony w piątek.
Lorbek i Oleson, kluczowi gracze
Pierwsze minuty meczu pokazały już, że nie będzie wielu punktów w Palau. 7:4 po 5 minutach nie dawało nadziei na lepszą grę, aż do wejścia Brada Olesona i Erazema Lorbeka. Słoweniec dzięki akcjom wewnętrznym dał odetchnąć Katalończykom po serialu punktowym 7:0 (18:9). Od tego czasu nastąpiło załamanie ofensywy.
Zespół przez siedem minut nie był w stanie trafić do kosza. Doprowadziło to do wyniku 9:11 w drugiej kwarcie, w której Gran Canaria, tak jak Barça, nie zachwyciła. 27:20 po pierwszej połowie pozostawiało niesmak u każdego, od trenera po publicznośc, która spodziewała się więcej. Procenty rzutowe musiały być lepsze, aby zapewnić zwycięstwo.
Dorsey i Pullen zamykają mecz
Po przerwie konfrontacja miała ten sam scenariusz. Bardzo dobrą obronę. Trzecia kwarta nie pozostawiała wątpliwości, że Barça jest lepsza, mimo błędów w chaosie, jaki panował. Najlepiej w takich przypadkach odnajdywał się Erazem Lorbek. Słoweniec trafiając za trzy, dał jedenaście punktów przewagi (36:25). Kwarta zakończyła się wynikiem 42:35.
W czwartej kwarcie kluczowymi graczami byli dwaj Amerykanie. Dorsey świetnie grał w obronie, a Pullen dawał punkty i asysty. Najlepszą koszykówkę zespół grał na ostatnim odcinku, kiedy prowadzenie zwiększyło się do trzynastu punktów (50:37). Na ostatnim odcinku, także dzięki rzutom wolnym, oba zespoły zwiększyły swoją wydajność i końcowy wynik brzmiał 62:52. W niedzielę, z Realem Madryt, trzeba dać z siebie o wiele więcej.
62 - FC Barcelona (18+9+15+20): Huertas (5), Navarro (9), Papanikolaou (6), Nachbar (7), Tomic (6) -pierwsza piątka-, Dorsey (6), Sada (-), Abrines (2), Oleson (5), Lorbeck (12), Lampe (-), Pullen (4).
52 - Herbalife Gran Canaria (9+11+15+17): Bellas (5), Báez (15), Tavares (3), Hansbrough (9), Javier Beirán (-) -pierwsza piątka-, Oliver (7), Newley (2), Cruz (-), Borovnjak (-), O Leary (4), Nacho Martín (7).
Komentarze (4)