Katalończycy, którzy byli za plecami rywali przez cały mecz, mieli szansę odwrócić losy spotkania w ostatnich 30 sekundach. Navarro mógł doprowadzić do dogrywki, ale nie wykorzystał okazji i Baskowie odnieśli zwycięstwo.
Piąta porażka w Lidze Endesa. FC Barcelona przegrała 72:76 na wyjeździe z Laboral Kutxa, będąc przez całe spotkanie za plecami rywali na tablicy wyników. W ostatniej minucie drużyna Pascuala wyrównała stan meczu dzięki Tomiciowi, ale kosz Nocioniego i nieudana próba doprowadzenia do dogrywki przez Navarro nie pozwoliły odnieść zwycięstwa w Vitorii. Kolejnym wyzwaniem jest wyjazdowy mecz z Fenerbahçe, który zapowiada się ekscytująco.
Za plecami rywali
W pierwszych dwudziestu minutach Barça ani przez chwilę nie była na prowadzeniu. Dobra gra drużyny Basków po obwodzie powodowała, że Katalończycy cierpieli w defensywie. Od stanu 8:6 gospodarze przeszli do wyniku 23:14 (min. 8) po trójce Hodge'a (znanego z występów na polskich parkietach) i dobrych minutach Pleissa. Dziewięć punktów przewagi zawodników Scariolo nie utrzymało się, ale pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 26:20. Problemem Barçy była obrona i straty.
W drugiej kwarcie zespół lepiej kontrolował Nocioniego i ataki gospodarzy, zaliczając run 10:5, do którego znacząco przyczynił się Dorsey, a drużyna Pascuala zmniejszyła straty do dwóch punktów (32:34, min. 16). Jednak to nie trwało długo, ponieważ Baskowie znów sprawili kłopoty Katalończykom. Po trójce San Emeterio i po punktach Nocioniego w ostatniej akcji gospodarze schodzili na przerwę z wynikiem 46:39. Gra musiała ulec poprawie.
Odrodzenie
Po przerwie Papanikolau, najlepszy z Barçy, trafił z obwodu i z pomocą Tomicia odrobił straty (52:51, min. 27). Jednak po raz kolejny Baskonia odpowiedziała trzypunktowymi akcjami, a San Emeterio zakończył kwartę skutecznym rzutem. 57:53 po trzeciej kwarcie.
W ostatnich dziesięciu minutach zespół zbliżył się do rywali (56:57), ale run Basków 7:0 po raz kolejny powiększył prowadzenie do ośmiu punktów (64:56, min. 35). Nocioni, wyciągając Lorbeka za linię 6,75 m, zrobił wiele szkód drużynie Pascuala, bo jeśli nie trafiał, to asystował swoim partnerom (66:60).
Decydująca akcja
Z wynikiem 68:64 zespoły weszły w decydujące minuty gry. Navarro, po dwóch rzutch wolnych, i Tomić wyrównali mecz, dając Barcelonie nadzieję. Nieporozumienie w defensywie pozwoliło Causeurowi zdobyć punkty i wyprowadzić swój zespół na prowadzenie 72:68 (39 min.), ale Huertas i Tomić doprowadzili remisu (72:72) na trzydzieści sekund przed końcem spotkania. Laboral Kutxa lepiej zagrało w końcówce meczu. Nocioni zdobył zwycięskiego kosza, a chwilę później gospodarze popisali się dobrą obroną przy próbie Navarro.
Na konferencji prasowej po meczu Xavi Pascual powiedział: „To był mecz, w którym brakowało nam intensywności w obronie i kontroli przy zbiórkach" i dodał, że „nikt nie lubi" przegrywać.
76 - Laboral Kutxa (26+20+11+19): Heurtel, Causeur (10), San Emeterio (8), Nocioni (19), Pleiss (17) - pierwsza piątka -, Hodge (5), Hamilton (7), Hanga (3), Mainoldi (3), Diop i Jelinek (4).
72 - FC Barcelona (20+19+14+19): Huertas (7), Navarro (9), Papanikolau (10), Nachbar (2), Tomić (12) - pierwsza piątka -, Sada (2), Oleson (10), Dorsey (8), Lorbek (7), Lampe (5) Pullen, Todorović.
Komentarze (9)