Hiszpańska prokuratura domaga się od sędziego Pablo Ruza przyjęcia pozwu przeciwko Sandro Rosellowi za sprzeniewierzenie pieniędzy przy transferze Neymara.
Na początku grudnia zeszłego roku, socio Jordi Cases złożył pozew przeciwko prezydentowi FC Barcelony za sprzeniewierzenie 40 milionów euro przy zakontraktowaniu Neymara. 18 grudnia Toni Freixa w imieniu klubu dostarczył do Pablo Ruza dokumenty związane z transferem brazylijskiego piłkarza, a przedwczoraj gazeta El Confidencial poinformowała, że sędzia nie dopatrzył się żadnych nieścisłości.
Na tym jednak sprawa się nie zakończyła, bo dziś prokurator José Perals zażądał przyjęcia pozwu. Jak argumentuje w oficjalnym piśmie, niektóre z podpisywanych umów pomiędzy obiema stronami mogą mieć charakter umów pozornych (umowa poprzedzona „potajemnym porozumieniem", która nie wywołuje skutków prawnych - przyp. red.). Prokurator domaga się także podjęcia serii dalszych kroków w tej sprawie: poproszenie FIFA o dostarczenie swoich dokumentów związanych z transferem, kontraktu podpisanego z firmą N&N (to jej Neymar przekazał przyszłe prawa ekonomiczne), zwrócenie się z pomocą do Brazylii, by Santos udostępnił umowę transferu zawodnika, oraz przesłuchanie pracowników Deloitte, którzy wykonywali audyt finansowy w klubie.
W ujawnionym na Twitterze fragmencie pisma prokuratora do sędziego można się dowiedzieć, że wątpliwości budzi kwota 40 milionów euro (w rzeczywistości miało to być 30 milionów plus 10, które w 2011 roku zapłacono jako pożyczkę). Suma ta została zakwalifikowana jako „klauzula karna", choć początkowo miała pokrywać „nabycie praw ekonomicznych i federacyjnych zawodnika". Prokurator nalega, by przynajmniej zbadać przebieg całego procesu i zweryfikować, czy zarzuty postawione w pozwie są prawdziwe czy nie.
Komentarze (115)