Spotkanie ważniejsze od Gran Derbi?

n00stress

11 stycznia 2014, 04:35

521 komentarzy

Na dzisiejsze spotkanie na Vicente Calderón ostrzy sobie zęby cała piłkarska Europa. Czeka nas bitwa na szczytach ligi hiszpańskiej, gdzie od początku sezonu panują Atlético Madryt i Barcelona. Oba zespoły były do tej pory jak dwa rozpędzone walce, które niszczyły wszystko, co napotkały na swojej drodze. Fantastyczna postawa Rojiblancos sprawiła, że po raz pierwszy od wielu lat najważniejszym pojedynkiem w Primera División nie będzie El Clásico. Pewne jest tylko jedno - liderem pozostanie drużyna prowadzona przez argentyńskiego trenera. Którego? Dowiemy się dzisiaj wieczorem.

Wszyscy spodziewali się, że to będzie wielki mecz, ale czy ktokolwiek przypuszczał, iż pojedynek na Vicente Calderón urośnie do rangi walki o tytuł? Atlético Madryt wygrywało mecz za meczem, zadziwiając całą piłkarską Europę, ale chyba nikt nie kryje zaskoczenia, że podopieczni Cholo Simeone wytrzymali tempo wielkiej Barcelony, idąc z mistrzem Hiszpanii łeb w łeb przez całą rundę. Oba zespoły straciły do tej pory zaledwie pięć punktów, gromadząc w 18 kolejkach niewiarygodne 49 oczek (16 wygranych, remis i porażka). Dzisiejsze starcie może być naprawdę ekscytujące, a jeżeli Rojiblancos nie przegrają, to chyba już nikt nie powie, że nie jest do rywal w walce o tytuł.

Powrót Króla

Czy wiecie, że Atlético Madryt to ulubiona ofiara Leo Messiego w lidze? Argentyńczyk zespołowi z Vicente Calderón strzelił już 20 bramek, z czego 17 przypada na Primera División. Czy w meczu na szczycie zagra od pierwszej minuty? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka oczywista... „Leo nie poprosiłby mnie, żebym wystawił go w wyjściowej jedenastce. Powiedziałby najwyżej, że jest w stanie zagrać od pierwszej minuty. Decyzja nie jest łatwa" - powiedział na wczorajszej konferencji prasowej Gerardo Martino. Barcelona w ostatnich tygodniach bez swojej największej gwiazdy grała naprawdę dobrze, strzelając średnio 3,2 bramki na mecz. Kapitalną formę osiągnęli nie tylko Pedro i Fàbregas, ale również Alexis, który stał się prawdziwym liderem. Messi wrócił na boisko po 58 dniach w spotkaniu z Getafe w Pucharze Króla, szybko przypominając, że jest piłkarzem z innej planety (to dla niego swój tytuł zmieniła argentyńska gazeta Olé), a Barcelona z Argentyńczykiem w składzie może być tylko mocniejsza.

Nie znamy jeszcze podstawowej jedenastki Barçy, ale wiemy, że Gerardo Martino będzie musiał podjąć trudne decyzje, co sam trener przyznał na konferencji prasowej po spotkaniu z Getafe: „Mam do dyspozycji wielu dobrych zawodników i najprawdopodobniej wobec któregoś z nich będę musiał być niesprawiedliwy". Braku Messiego w hicie kolejki nie wyobraża sobie nawet Diego Simeone: „Byłaby to ogromna strata dla widowiska, gdyby w nim nie wystąpił i nie wyobrażam sobie tego, ale oczywiście jest to możliwe". Natomiast Diego Costa jest przekonany, że Rojiblancos są w stanie zatrzymać Argentyńczyka: „Trudno jest go zatrzymać, ale mamy do tego odpowiednich zawodników. Wydaje mi się, że jesteśmy w stanie wystarczająco uprzykrzyć mu życie". Jedno jest pewne - Leo Messi wrócił w idealnym momencie - takiego piłkarza w tak ważnym meczu nie może zabraknąć, a spotkaniem z Getafe udowodnił, iż nawet wchodząc z ławki, można zostać bohaterem widowiska.

Diego i Diego

Diego Simeone przez ostatnie dwa lata stworzył drużynę, która nie tylko rzuciła rękawicę Barcelonie i Realowi Madryt na krajowym podwórku, ale również jest jednym z faworytów Ligi Mistrzów. Atlético jak błyskawica przeszło przez fazę grupową. Dla Diego Simeone i jego żołnierzy nie ma rzeczy niemożliwych. Atlético gra niezwykle zdyscyplinowany taktycznie futbol, gdzie jednostka poświęca się za całą drużynę. Ich gra może się nie podobać, ale na pewno budzi olbrzymi respekt.

Dlaczego nie można lekceważyć Rojiblancos? Atlético to już nie jest ten sam chłopiec do bicia co kiedyś. Pod wodzą Diego Simeone w końcu udało im się przełamań klątwę w spotkaniach z Realem Madryt i to dwukrotnie na Santiago Bernabéu. Najpierw w finale Pucharu Króla, a następnie w obecnym sezonie po golu Diego Costy. To właśnie Brazylijczyk z hiszpańskim paszportem będzie największym zagrożeniem dla defensywy Barcelony. Costa to drugi najskuteczniejszy strzelec ligi (zaraz za Ronaldo) i jeden z najlepszych napastników w najsilniejszych ligach europejskich. Zatrzymanie byłego gracza Rayo Vallecano będzie wielkim wyzwaniem dla Piqué i spółki.

„Ten mecz nie przesądzi o mistrzostwie"

Fantastyczna postawa Atlético Madryt i wysoka forma Barcelony sprawiają, że obecny sezon w lidze hiszpańskiej może być najciekawszy od wielu lat. Zamiast dwóch szlagierów pomiędzy Barçą a Realem, z całą pewnością będziemy świadkami sześciu niezapomnianych pojedynków. Dzisiaj czeka nas trzeci z nich. Czy może rozstrzygnąć o tytule? Z całą pewnością nie, bo przed nami jeszcze cała runda rewanżowa, ale na pewno pozytywnie wpłynie na morale zwycięzców. „Nie wiem, czy gramy o tytuł, ponieważ do końca sezonu jeszcze wiele spotkań, ale z całą pewnością mierzymy się z jedną z najlepszych drużyn na świecie" - nie ma wątpliwości Carles Puyol. W podobnym tonie wypowiadał się rozgrywający gospodarzy ligowego hitu, Koke, który stwierdził, że „dzisiejszy mecz nie przesądzi o mistrzostwie".

Ostatnie pięć spotkań na Vicente Calderón

21.08.2013: Atlético Madryt - Barcelona 1:1 (Superpuchar Hiszpanii)
12.05.2013: Atlético Madryt - Barcelona 1:2 (Primera División)
26.02.2012: Atlético Madryt - Barcelona 1:2 (Primera División)
19.09.2010: Atlético Madryt - Barcelona 1:2 (Primera División)
14.02.2010: Atlético Madryt - Barcelona 2:1 (Primera División)

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (521)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy