Barcelona wygrywa z Manchesterem City w pierwszym meczu w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów 2:0 i tym samym zapewnia sobie dobrą zaliczkę przed rewanżem na Camp Nou. Gole dla Blaugrany zdobyli Leo Messi i Dani Alves.
Spotkanie zaczęło się od dość zachowawczej gry z obu stron, ale stopniowo zarysowywała się przewaga Barcelony. Pomimo tego przez pierwsze 15 minut meczu nie oglądaliśmy żadnej groźnej akcji. W 17. minucie meczu zagotowało się w polu karnym Barçy. Dośrodkowywał David Silva, a swojej szansy poszukał Álvaro Negredo, który jednak faulował Víctora Valdésa. Chwilę później ponownie doskonale dogrywał Silva. Reprezentant Hiszpanii prostopadle zagrywał do Negredo. Napastnik The Citizens minął Gerarda Piqué i strzałem w długi róg usiłował pokonać bramkarza Blaugrany. Tym razem szczęście było po stronie Víctora Valdésa.
Od tej pory coraz większą inicjatywę przejmowali piłkarze Manchesteru City. Obywatele coraz odważniej poczynali sobie w ataku pozycyjnym i rozgrywali piłkę na połowie rywala ze stolicy Katalonii. W 24. minucie przed polem karnym faulował Cesc Fàbregas, a do rzutu wolnego podszedł David Silva. Hiszpan sprytnie dośrodkował w pole karne Barcelony, jednak w zamieszaniu podbramkowym ponownie faulowany był Víctor Valdés.
W 29. minucie odpowiedziała Barcelona. Z lewej strony w pole karne w swoim stylu wpadł Andrés Iniesta, jednak ostatecznie nie zdołał oddać strzału, gdyż na posterunku byli obrońcy Manchesteru City. W 32. minucie z dystansu „ukąsił" Xavi, jednak, nie bez problemów, bronił Joe Hart. Barça utrzymywała się przy piłce, ale do końca pierwszej połowy nie stworzyła już większego zagrożenia pod bramką City.
Druga połowa nie mogła zacząć się lepiej dla piłkarzy z Katalonii. W 53. minucie Messi wyszedł sam na sam z Joe Hartem, jednak został sfaulowany w polu karnym przez swojego rodaka, Martina Demichelisa. Sędzia nie miał wątpliwości, czerwona kartka i rzut karny dla Barcelony. Egzekutorem był sam poszkodowany. Argentyńczyk nie pomylił się i Barça prowadziła 1:0, a dla rywala z Manchesteru sprawy bardzo się skomplikowały. Od tego momentu Barcelona praktycznie nie schodziła z połowy rywala. W 67. minucie po podaniu Alvesa groźnie uderzał Xavi, a chwilę później sam Brazylijczyk był bliski szczęścia. Jego strzał z ostrego kąta minimalnie minął bramkę Harta.
W 76. minucie na boisku pojawił się Neymar, który zastąpił Alexisa. Jednak chwilę później do głosu doszli gospodarze z Manchesteru. Touré popisał się świetnym, długim podaniem do Zabalety, ten z pierwszej piłki odegrał do Davida Silvy. Hiszpan przyjął piłkę na klatkę piersiową i mocnym strzałem sprawdził czujność Valdésa. Katalończyk jednak pewnie złapał strzał pomocnika The Citizens.
W 81. minucie akcję lewą stroną przeprowadziła Barcelona. Xavi prostopadłym podaniem obsłużył Cesca, a ten wyłożył piłkę na pustą bramkę Gerardowi Piqué. Obrońca Barcelony umieścił piłkę w siatce, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Jak pokazały telewizyjne powtórki - niesłusznie.
Jak to mówią: „co się odwlecze...". Już kilka minut później odrobinę brazylijskiej magii zaprezentowali nam Neymar do spółki z Danim Alvesem. Szybką dwójkową akcję wykończył ten drugi i na Etihad mieliśmy wynik 0:2.
Barcelona pewnie pokonała Manchester City na ich stadionie, co stanowi doskonałą zaliczkę przed rewanżowym spotkaniem na Camp Nou. Podopieczni Martino muszą jednak pozostać czujni, gdyż, jak wiadomo, futbol potrafi płatać różne figle. Na Camp Nou nie może zabraknąć koncentracji, co już kilka razy przytrafiło się piłkarzom Barcelony w tym sezonie.
Komentarze (3668)