Wszystkie siły na Ligę Mistrzów

Looky

12 marca 2014, 00:12

465 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

2:1

Herb FC Barcelona

Manchester City FC

MCI

  • Lionel Messi 67'
  • Daniel Alves 91'
  • 89' Vincent Kompany 

Patrzymy na grę FC Barcelony i czujemy niepokój. Athletic Bilbao i Ajax, a po Nowym Roku Valencia, Real Sociedad i Valladolid pokazały że można przeciwstawić się drużynie Martino, która od wielu tygodni po boisku głównie człapie i usypia kibiców swoją grą. Promykiem nadziei jest dla nas dobry mecz z City na Etihad i generalnie fakt, że w ważnych spotkaniach w tym sezonie Barça nie zawodzi. Czy to wystarczy, by awansować do ćwerćfinału Ligi Mistrzów?

Po zwycięstwie 2:0 w pierwszym meczu Barcelona przystępuje do rewanżu względnie spokojna. Względnie, bo forma Katalończyków daleka jest od ideału i tylko dzięki dobrej zaliczce kibice nie drżą o awans do kolejnej fazy. W historii Ligi Mistrzów nigdy nie zdarzyło się, by w fazie pucharowej drużyna, która przegrała w pierwszym spotkaniu u siebie 0:2, w drugim odrobiła straty i awansowała. Jeśli dodamy do tego fakt, że z ostatnich 25 domowych pojedynków w Lidze Mistrzów Barcelona przegrała tylko jeden (w zeszłym roku z Bayernem), to uświadomimy sobie, że Messi i spółka po prostu zobligowani są do awansu. Jeśli cokolwiek zostało jeszcze z wielkości Barçy z lat ubiegłych, musi to być właśnie umiejętność mobilizacji na takie mecze. Mecze, o których mówi cały świat.

Po porażce z Valladolid prasa zaczęła podważać pozycję Martino i niektórych piłkarzy. Trudno się dziwić rozgoryczeniu kibiców, którzy oczekują od zespołu zaangażowania, a właśnie tego przede wszystkim w ostatnich tygodniach brakuje. Dzielenie skóry na niedźwiedziu w połowie marca nie przyniesie jednak żadnych korzyści. Historia zna przypadki, w których schodzące z piedestału gwiazdy przegrywały w lidze mecz za meczem, ale niszczyły rywali w Lidze Mistrzów. Najlepszym tego przykładem jest Real Madryt, który 12 lat temu wygrał Champions League, a w Lidze zajął dopiero trzecie miejsce. Nasycona sukcesami Barça musi podświadomie mierzyć w Puchar Europy. Choćby plątały się nogi, choćby brakowało tchu i zrozumienia, w Lidze Mistrzów nigdy nie powinno zabraknąć zaangażowania i pasji. Nigdy.

Na Camp Nou z pewnością będą emocje. Manchester City musi się otworzyć i odważnie ruszyć do ataku, a to najczęściej jest wodą na młyn będącej nawet nie w pełni formy Barcelony. Po absencji w pierwszym spotkaniu do składu Obywateli wraca Kun Agüero, zabraknie za to ukaranego czerwoną kartką Demichelisa. Nieobecność Argentyńczyka traktować należy jednak bardziej jako wzmocnienie City niż osłabienie - w jego miejsce na środku defensywy wystąpi prawdopodobnie Lescott. Wśród gospodarzy jedyną niewiadomą wydaje się zestawienie ataku. Nie wiadomo, czy Martino zdecyduje się postawić na dwóch skrzydłowych czy wystawi czterech pomocników (Busi, Xavi, Iniesta, Cesc) i tylko dwóch napastników. Patrząc na formę, w jakiej znajduje się Neymar, to właśnie on w pierwszej kolejności powinien rozpocząć mecz na ławce rezerwowych.

Barça nigdy nie grała z Manchesterem City w oficjalnym meczu na Camp Nou. Oba zespoły rozegrały tylko kilka spotkań towarzyskich. Na 28 oficjalnych domowych spotkań z angielskimi klubami Barcelona wygrała 15, zremisowała 11, a przegrała tylko 2. Ostatnie takie starcie, z Chelsea, zakończyło się remisem 2:2, co niestety dało awans The Blues. City z kolei wygrał w Hiszpanii tylko raz, zanotował jeden remis i przegrał trzy razy. Ostatnim razem z Realem Madryt 2:3, mimo że jeszcze na kilka minut przed końcem prowadził 2:1. Dla Yaya Touré jutrzejszy mecz będzie powrotem na Camp Nou, gdzie w ciągu trzech lat zanotował 74 występy. Poza tym kilku zawodników miało okazję mierzyć się ze sobą, gdy bronili barw innych klubów: Zabaleta (Espanyol), Fàbregas (Arsenal), Clichy (Arsenal), Agüero (Atlético) czy Piqué (Man Utd).

Jeśli Barça wywalczy awans, na kilka dni zapewni sobie spokój. Jeśli awansuje, znów stanie się jednym z głównych faworytów do zwycięstwa w Lidze Mistrzów i znów ferująca odważne wyroki prasa będzie musiała wstrzymać się z ostrą falą krytyki, której nie szczędziła w ostatnich dniach. Potencjał tej drużyny wciąż jest ogromny, wciąż drzemią w niej ukryte moce i zdolność dokonania rzeczy niezwykłych. Tak, jak powiedział jednak Fàbregas - rzecz w tym, żeby wszyscy mieli chęci, bo talentem z tym zespołem nikt nie może się równać. Ale... jeśli Barça nie stanie na wysokości zadania i odpadnie, nie zamierzam nawet przypuszczać, jakie rozpęta się piekło. W środę późnym wieczorem wszystko będzie jasne.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (465)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze