Piqué może wrócić na finał Pucharu Króla

Daniel Olbryś

7 kwietnia 2014, 17:55

Sport

45 komentarzy

Już kilka dni po doznaniu kontuzji w meczu z Atlético poprzez wpis na portalu społecznościowym Gerard Piqué zapewniał, że jest na dobrej drodze do szybkiego powrotu do zdrowia.

Piqué napisał na Facebooku: „Każdego dnia ciężko pracuję, by wrócić na boisko szybciej niż za miesiąc". Taki czas rekonwalescencji przewidzieli bowiem klubowi lekarze po tym, jak stoper Barçy doznał pęknięcia prawej panewki w miednicy w meczu 1/4 finału LM z Atlético Madryt po powietrznym starciu z Diego Costą, które zakończyło się bolesnym upadkiem.

Cztery tygodnie przerwy oznacza, że Piqué ominąłby nie tylko rewanż na Vicente Calderón, lecz również finał Pucharu Króla z Realem Madryt i ewentualna potyczka w półfinale Champions League. Dla Barcelony to fatalna wiadomość, gdyż na ostatniej prostej sezonu ze składu wypadłby podstawowy obrońca w sytuacji, gdy drużyna wciąż ma szanse na wywalczenie wszystkich trzech trofeów.

Początkowy pesymizm po pierwszych badaniach był całkowicie uzasadniony - piłkarz opuszczał przychodnię na wózku. Jednak po pierwszych dniach rehabilitacji odczucia zmieniły się w umiarkowanie optymistyczne, gdyż sam zawodnik poczuł się zdecydowanie lepiej. Sobota była dla Piqué bardzo ważna, nie tylko ze względu na to, że wspólnie ze swoim synkiem Milanem wybrał się na stadion w celu zagłosowania w referendum odnośnie przyszłości Camp Nou. W tym samym dniu otrzymał on bowiem wyniki badań kontrolnych, które potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia: pęknięcie zaczęło się zrastać i jest o wiele mniejsze niż pierwotnie zakładano.

Oznacza to, że okres rekonwalescencji może być znacznie krótszy. W klubie zaczęto coraz odważniej mówić o możliwym powrocie Piqué do treningów już po upływie dwóch tygodni.

Sam zawodnik określił już datę, do czasu której będzie starał się wrócić na boisko. Jego celem jest finał Pucharu Króla, który zostanie rozegrany w następną środę 16 kwietnia na Estadio Mestalla w Walencji. Pozostało mu niewiele czasu - zaledwie 10 dni na dojście do pełni formy. Lekarze uważają, że może to być karkołomnym zadaniem, lecz w żadnym wypadku niemożliwym, wszystko bowiem zależeć będzie przede wszystkim od odczuć Piqué.

Bez wątpienia wcześniejszy powrót rosłego obrońcy byłby znakomitą wiadomością dla barcelońskiej szatni, przyzwyczajonej od pewnego czasu do złych wieści, począwszy od kontuzji, skończywszy zaś na problemach pozasportowych.

Tak czy inaczej, dopiero na dwa dni przed meczem będziemy mogli przekonać się, czy występ Piqué jest w stu procentach niezagrożony. Dopiero wówczas będzie on mógł wrócić do treningów z grupą i samemu przekonać się, czy warto ryzykować występem. Nie odrzuca się również możliwości występu Piqué ze swego rodzaju ochronnym kombinezonem, który zapobiegłby możliwości odnowienia się kontuzji.

Nikt nie ma wątpliwości, że obecność Piquénbauera w finale Pucharu Króla z Realem Madryt podbudowałaby morale zespołu. Nie można jednak również zapomnieć o absencji innego podstawowego zawodnika Barçy, Víctora Valdésa, choć w przypadku rozgrywek pucharowych ma to niewielkie znaczenie, gdyż z reguły bramkarzem Blaugrany jest w nich José Manuel Pinto.

Skoncentrowani

Zanim Piqué otrzyma zielone światło i Tata Martino wystawi go w wyjściowej jedenastce, do oceny klubowych lekarzy wciąż pozostaje kilka czynników. Jednym z nich byłby ewentualny fakt zakwalifikowania się przez Barçę do półfinałów LM, co oznaczałoby, że już tydzień po finale Pucharu Blaugranę czekałby pierwszy mecz w tej rundzie rozgrywek. W takiej sytuacji niepotrzebne byłoby przyspieszanie powrotu Piqué, będąc świadomym, że jego zastępca, Marc Bartra, prezentuje bardzo wysoki poziom. Stanowiłoby to dylemat dla trenera Barçy: czy warto wystawiać Bartrę w finale, zważywszy na nadchodzące potyczki w półfinałach Ligi Mistrzów?

Również kapitan Barçy, Carles Puyol, dokłada ostatnimi czasy wszelkich starań, świadomy tego, że drużyna potrzebuje go w tej chwili bardziej niż kiedykolwiek. Nadchodzi bowiem kluczowy moment sezonu i ważne jest, aby można było liczyć na doświadczenie Tarzana, szczególnie w sytuacji, gdy będzie trzeba pozwolić na odpoczynek innemu zawodnikowi, który w tym sezonie eksploatowany jest niemal do granic możliwości, czyli Javierowi Mascherano.

Kapitan Azulgrany jest zdecydowany na pomoc drużynie w kluczowym momencie sezonu i dołożenie swojej cegiełki do ewentualnego triumfu na końcu rozgrywek, nawet pomimo ogromnego bólu głowy, jaki wywołują u niego nieustanne problemy z prawym kolanem, które zmusiły go do podjęcia decyzji o rozwiązaniu kontraktu i opuszczeniu klubu po zakończeniu sezonu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (45)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze