Wśród możliwych wzmocnień środkowej formacji Barçy każdego dnia pojawia się coraz to większa liczba nazwisk. Jednym z nich jest Ivan Rakitić, główny kreator gry Sevilli w minionym sezonie, którego klauzulę odejścia szacuje się na około 30-40 mln euro.
Barça posiada długą listę nazwisk, które byłyby znakomitymi uzupełnieniami składu, i w zależności od negocjacji i strategii rynkowej innych klubów sekretariat techniczny skłoni się ku zakontraktowaniu tego bądź innego zawodnika, mając również na względzie wysokość oferty i jej obciążenie dla budżetu. Istnieją opcje pierwszego, drugiego czy nawet trzeciego wyboru, stąd tak ogromna skala nazwisk, jakie codziennie pojawiają się w kontekście transferu do Barçy.
Ivan Rakitić, środkowy pomocnik Sevilli, jest brany pod uwagę, jednak tylko w przypadku, gdy któryś z pomocników Blaugrany zdecyduje się na odejście z klubu. Chorwat zostałby wówczas przyjęty jako potencjalne wzmocnienie zespołu. Na chwilę obecną klub dokonał wstępnego kontaktu z zarządcami Sevilli, aby zapytać o sytuację i ewentualną cenę zawodnika.
Taka operacja nie będzie rzeczą prostą. Klub ze stolicy Andaluzji zdołał zaoferować pomocnikowi przedłużenie kontraktu, wygasającego w 2015 roku, sytuację Rakiticia śledzą również Atlético i Real Madryt. Królewscy wydają się być klubem najbardziej zainteresowanym. W Chorwacji, gdzie zawodnik przebywa obecnie na zgrupowaniu ze swoją reprezentacją, istnieje przekonanie, że zawarto już wstępne porozumienie na kwotę 25 milionów euro, co nie byłoby liczbą bardzo odbiegającą od rzeczywistości.
Sevilla i MVP finału Ligi Europy zawarli układ, na mocy którego klauzula odejścia zawodnika wynosi 40 milionów euro, jednak ma ona spaść do kwoty 20-25 milionów w przypadku, gdy jeden z „wielkich" klubów europejskich złoży ofertę za pomocnika.
Na Sánchez Pizjuan trwa ciągła gra, w której stawką jest pozostanie Rakiticia w klubie. Jej warunki dyktuje brat i reprezentant zawodnika, Dejan Rakitić, który pierwotnie pozytywnie ocenił ofertę klubu, by kilka dni później zbagatelizować cały problem, czym zdenerwował i wprawił w zniecierpliwienie prezydenta zespołu z Andaluzji, José Castro.
Strona internetowa El Confidencial wyjaśniła, że klub zdecydował się na zaproponowanie piłkarzowi znacznego wzrostu zarobków, poczynając od 4,5 mln euro w pierwszej fazie do 5,5 mln, dodając do tego premię za podpisanie kontraktu w wysokości 4 mln dla brata zawodnika i późniejsze podniesienie tej kwoty. Wynikająca z medialnych przecieków wiadomość o potwierdzonej wizycie Dejana w biurach na Bernabéu pokrzyżowała plany Sevilli i zaskoczyła jej dyrektora sekretariatu technicznego, Monchiego.
Ten sam portal donosi, że w Barcelonie przygotowano raport o zawodniku. „To kluczowy element" - tymi słowami miałby być opisany piłkarz, co sugerowałoby, że jego zakontraktowanie byłoby ruchem w kierunku zastąpienia Cesca bądź nawet Xaviego.
Spotkanie z Emerym i bratem Rakiticia
Jak wynika z informacji MD, zmęczona całą sytuacją Sevilla zamierza zwołać jutro spotkanie z trenerem drużyny, Unaiem Emerym, zaś następnego dnia w biurach stawić ma się brat zawodnika. Zarządcy klubu maja na oku dwóch zawodników i chcą wiedzieć, czy Rakitić zdecydował się na pozostanie bądź zmianę otoczenia.
Finanse klubu z Andaluzji są solidne i dobrze zabezpieczone, nie ma zatem nacisku na sprzedaż zawodnika w celu zrównoważenia budżetu. Zamiast tego włodarze Sevilli chcieliby zaplanować bilans wydatków i przychodów. Lewy obrońca Alberto Moreno zdecydował się już na transfer do Realu Madryt, dając swojemu dotychczasowemu klubowi pokaźny zastrzyk gotówki. Można więc powiedzieć, że transfer defensora był wpisany w kalkulacje finansowe zespołu z Sánchez Pizjuan.
W Barcelonie Rakitić jest oceniany dobrze, ale klub nie szaleje na jego punkcie. Na ten moment brak jakichkolwiek kontuzji, niespodziewanych osłabień kadrowych czy innych problemów, dlatego Barça wstrzymuje się z oceną do momentu wybrania najlepszego kandydata. Luis Enrique nakreślił pewne wytyczne i klub twardo się ich trzyma, jednak łatwo domyślić się, że pozytywnej ocenie podlegać będzie pomocnik, który w tym sezonie stał się kluczowym zawodnikiem Sevilli i w wieku 26 lat (urodzony 10 marca 1988 roku w Möhlin, Szwajcaria) wniósłby do zespołu dużą jakość. Budowa fizyczna Rakiticia również przemawia na jego korzyść - ma 185 cm wzrostu, waży 75 kilogramów. Swoje umiejętności pokazywał niejednokrotnie, a jedną z takich okazji było marcowe spotkanie Sevilli z Realem Madryt, kiedy na Sánchez Pizjuan podopieczni Unaia Emery'ego pokonali Los Blancos 2:1.
Komentarze (114)