Luis Enrique szuka piłkarza, który byłby wzmocnieniem ataku. W orbicie jego zainteresowań znalazł się były snajper klubu z Camp Nou, Samuel Eto'o.
Powrót Czarnej Perły na stare śmieci? Trudne, ale nie niemożliwe. Po nieudanym doświadczeniu w Chelsea, gdzie Kameruńczyk nie zdobył ani jednego tytułu i nie mógł znaleźć wspólnego języka z José Mourinho, Eto'o jest wolnym zawodnikiem i może w tej chwili przebierać w ofertach.
Jedno jest pewne - Barça pozyska w tym oknie transferowym napastnika. Od preferencji nowego trenera będzie zależało, czy będzie to snajper grający pierwsze skrzypce, czy też raczej zawodnik określany w stolicy Katalonii „drugim Larssonem”. Szwed trafił do Barcelony w 2004 roku i nie miał problemów z zaakceptowaniem roli jokera. Kibice pamiętają go przede wszystkim z finału Ligi Mistrzów w 2006 roku, gdy dał kapitalną zmianę i zaliczając dwie asysty, walnie przyczynił się do zwycięstwa nad Arsenalem.
Wracając do Eto’o - warto jeszcze raz podkreślić, że jest on wolnym zawodnikiem, za którego Barcelona nie musiałaby zapłacić ani centa. Kameruńczyk zawsze podkreślał miłość do drużyny, w której spędził pięć sezonów, strzelając prawie 150 bramek. Poza tym w klubie nie ma już ani Pepa Guardioli, ani Sandro Rosella, z którymi urodzony w Nkon piłkarz nigdy nie miał najlepszego kontaktu.
Nazwisko Eto’o figuruje w notesie Enrique i Zubizarrety. Powrót do Barcelony po pięciu latach? Dlaczego nie?
Komentarze (322)