Xavi Hernández, który po odejściu Carlesa Puyola miał przejąć kapitańską opaskę, otrzymał lukratywną ofertę od katarskiego klubu Al-Sadd.
Sam zainteresowany stara się odcinać na razie od wszelkich transferowych spekulacji. 34-latek skupia swoją uwagę na przygotowaniach do ostatniego w jego karierze mundialu. Po mistrzostwach piłkarz spotka się z Luisem Enrique, by porozmawiać na temat przyszłości.
Nowy trener Barcelony nie chce zdradzić mediom planów dotyczących Xaviego. „Najpierw muszę z nim porozmawiać. Dowiem się, jakie on ma plany, a z drugiej strony zakomunikuję mu nasze oczekiwania wobec niego” - powiedział Asturyjczyk.
Niepewną sytuację pomocnika starają się wykorzystać inne kluby. Najpierw pojawiła się oferta ze strony starego znajomego Ferrana Soriano, dyrektora sportowego Manchesteru City, który zaproponował Xaviemu trzyletni kontrakt w FC New York (80% praw do tej drużyny posiadają właśnie Obywatele). Później pojawiła się oferta z Al-Sadd. Katarski klub oferuje Xaviemu czteroletnią umowę i gigantyczne zarobki na poziomie dziesięciu milionów euro rocznie.
Priorytetem dla zawodnika jest Barcelona, gdzie Xavi chciałby spędzić jeszcze jeden sezon. Wszystko będzie zależało od rozmowy z Luisem Enrique, który nakreśli piłkarzowi wizję na kolejny sezon. Wtedy Xavi podejmie decyzję - zostanie na Camp Nou lub odejdzie. Jeśli zdecyduje się pożegnać z klubem, z czterech powodów korzystniejsza dla niego wydaje się oferta z Azji. Po pierwsze ze strony ekonomicznej, po drugie dlatego, że sezon w Katarze trwa tylko sześć miesięcy. Trzeci powód związany jest z faktem, iż w tamtejszej lidze nie trzeba lecieć samolotem na drugi koniec kraju, by rozegrać mecz, czego nie da się uniknąć w Stanach Zjednoczonych. I po czwarte - w Katarze Xavi mógłby zebrać pierwsze doświadczenia w pracy szkoleniowej: albo w klubie, albo w reprezentacji.
Jeśli jednak Enrique pokaże, że wierzy w Xaviego i na niego liczy, dalej będziemy mogli cieszyć oko grą Generała w Barcelonie.
Komentarze (115)