Możliwe odejście Xaviego wygeneruje potrzebę sprowadzenia jego „następcy”, a najlepszym kandydatem do tej roli wydaje się Koke, którym Barcelona interesuje się już od dawna.
Atlético nie jest jednak skore do negocjacji i jedynym sposobem na wyciągnięcie Koke z Madrytu wydaje się wpłacenie 60-milionowej klauzuli. Sporym utrudnieniem może również okazać się ogromne przywiązanie piłkarza do czerwono-białego trykotu. Jak donosi Mundo Deportivo, źródło związane z Blaugraną przyznało, że hiszpański pomocnik jest numerem jeden na liście, ale wciąż jest mu daleko do katalońskiego klubu. To będzie naprawdę długi proces.
Na Vicente Calderón obawiają się straty kilku zawodników, ale szczególny strach wzbudzają w nich ofensywne zapędy Barcelony. Tuż przed rozpoczęciem mundialu agent Koke otrzymał telefon w sprawie renegocjacji warunków kontraktu. Rozmowy w tej kwestii ruszyły praktycznie z miejsca, ale nic nie zostało jeszcze sfinalizowane. Atlético ma ponoć zapewnić piłkarzowi sześć milionów podwyżki, które rzekomo oferował mu również kataloński klub.
Koke jest pierwszoplanowym wyborem głównie ze względu na jego niesamowite umiejętności techniczne oraz formę, którą zachwycał w ostatnim sezonie. Dlatego właśnie Blaugrana zamierza starać się o jego podpis. Operacja najprawdopodobniej zostanie zainicjowana zaraz po tym, jak oficjalnie potwierdzone zostanie odejście Xaviego, który planuje opuścić Camp Nou na rzecz gry w Katarze. Barcelonie udało się już załatać jedną dziurę, w zamian za odchodzącego do Chelsea Fàbregasa sprowadzony został Rakitić.
Bardzo możliwe, że Duma Katalonii podjęła już pewne kroki w celu zapełnienia kolejnej dziury, tej po Xavim. Od kilku tygodni klub mógł przecież żywić pewne podejrzenia co do przeprowadzki Generała. Podczas spotkań, które Luis Enrique organizował w ostatnim czasie, wielokrotnie poruszany był ponoć temat sprowadzenia młodego pomocnika, ale szkoleniowiec Barcelony nie zamierza wykonywać żadnego ruchu przed przeprowadzeniem dogłębnych obserwacji.
Komentarze (83)