Jaka Laković grał w Barcelonie przez sześć lat, a w swoim najlepszym sezonie w klubie notował średnio 12 punktów i 3 asysty na mecz.
Jaka Laković, gracz Barçy w latach 2006-2011, jest jednym z tych zawodników, którzy zawsze pozostaną w pamięci fanów Blaugrany. Słoweniec, który przez ostatnie półtora roku grał w szeregach Air Avellino w lidze włoskiej i który był wiodącą postacią zespołu w wieku 35 lat, wyjaśnia, jak widzi Barcelonę z daleka, co jest kluczem do wygranej w finale z Realem, a także wysyła wiadomość do fanów Barçy.
Serce, energia i intensywność
Po wygraniu jednego meczu finałowego przeciwko Realowi w Madrycie, Laković przypomina, że nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, ale że „wygranie jednego spotkania jest bardzo ważne, jest to krok, który może być decydujący. Teraz Barça wraca do Palau, a ono może zadecydować", powiedział Słoweniec, który wygrał z klubem dwa mistrzostwa oraz Euroligę w Paryżu w 2010 roku.
To trudne, aby w finale obie drużyny grały swoją najlepszą koszykówkę. Finał Copa del Rey, w którym Madryt wygrał w ostatniej sekundzie, jest tego najlepszym przykładem. „W tych meczach, oprócz taktyki i głów, decyduje serce, intensywność i energia. To typowe El Clásico, a oba zespoły znają się dobrze i trudno jest zaskoczyć rywala. Barça gra w ósmym finale z rzędu, a będzie ich jeszcze więcej", powiedział Laković, który pojawi się w stolicy Katalonii pod koniec miesiąca.
Kibice zawsze w sercu
„Tęsknię za kibicami i noszeniem tych barw, chcę podziękować wszystkim za uczucia, jakie mi przekazali", powiedział Laković, który zawsze przypomina, że gra w Barcelonie była jednym z najlepszych okresów jego sportowej kariery. „Barça zawsze będzie moją drużyną", powiedział zawodnik, który występował w stolicy Katalonii z numerem 10 na koszulce przez sześć sezonów i przyszedł do klubu w 2006 roku, kiedy trenerem był Dusko Ivanović.
Włochy, jego nowy dom
W sezonie 2013/14, jak również przez połowę sezonu 2012/13, Laković grał w lidze włoskiej w Avellino. Rozgrywający, który był kluczowym elementem drużyny, wypełnił pierwotne założenie, jakim było utrzymanie zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale był „rozczarowany" brakiem zakończenia sezonu na wyższej pozycji w klasyfikacji końcowej.
Laković, który jest jeszcze większym barcelonistą z daleka, nigdy nie powie „nie", jeśli chodzi o rozmowy na temat Barçy i jednego z jego ulubionych miast, Barcelony.
Komentarze (0)