Brazylijski mundial mocno nadwyrężył siły napastników Barçy. Trener musi rozwiązać te problemy przed rozpoczęciem sezonu.
Początek la Ligi będzie dla Luisa Enrique dość trudny. Trenera ogranicza brak kilku dotychczasowych zawodników klubu, a nowi piłkarze wciąż się aklimatyzują. Luis Suárez nie pojawi się na Camp Nou aż do listopada, chyba że TAS przychyli się do prośby Azulgrany i zmniejszy wymiar nałożonej kary. Neymar zacznie ostatni etap rehabilitacji po bolesnej kontuzji kręgu lędźwiowego i nie będzie jeszcze w pełni sił. Messi natomiast ma przed sobą zaledwie dwadzieścia dni treningu z drużyną. Jedynie Pedro, który wraca jutro, i Deulofeu, o ile nie pojawią się jakieś problemy fizyczne, będą uczestniczyć w zdecydowanej większości presezonu.
Asturyjski trener nie ma jeszcze kompletnego ataku. Co prawda do Barçy przyszedł Luis Suárez, ale odszedł Alexis Sánchez (do Arsenalu) i Tello (do Porto), tak więc trzeba się rozejrzeć za szóstym napastnikiem. Najbliższe dwa tygodnie treningów i obóz w Anglii umożliwią trenerowi podjęcie decyzji. Halilović, Adama i Munir są dostępnymi alternatywami. Jeden z nich będzie wielkim dżokerem.
Haliloviciowi wystarczyło czterdzieści pięć minut w Huelvie, by pokazać swą osobowość i zdolności. Jest szybki, przemieszcza się, nie tracąc piłki, potrafi nią kierować i ma szerokie pole widzenia. Grał w środku, ale Luis Enrique i Eusebio dadzą mu też szansę kończyć akcje w stylu „fałszywej dziewiątki” jak Messi. Będzie występował w pierwszym składzie, bo ma wielki talent, a jego śmiałość otworzy mu wiele drzwi. Władze klubu są przekonane, że gdy pokona barierę językową, nauczy się o wiele więcej, a zainwestowane dwa miliony zwrócą się z nawiązką. Dyrekcja sportowa już zaciera ręce…
Drugą opcją Luisa Enrique jest Munir. To kolejna perełka klubu. Ten Hiszpan o marokańskich korzeniach to utalentowany napastnik z wieloma golami na koncie oraz umiejętnością silnego i dokładnego uderzania piłki. Technicznie jest świetny i wyróżnia się zwinnością. Co istotne, nie daje się zastraszyć przeciwnikowi, nawet jeśli ten jest od niego lepszy fizycznie. Jak pokazał w meczu o Trofeo Colombino, ma w sobie coś z mistrza, a jego celność jest niesamowita.
Ostatnią alternatywą jest Adama, jedno z większych odkryć ostatniego sezonu drużyny rezerwowej. Wyróżnia się kondycją, siłą i tupetem, który pomaga mu świetnie atakować. Jeśli ma przestrzeń lub znajduje się w sytuacji jeden na jeden, staje się naprawdę groźny. Sztab szkoleniowy Azulgrany pracuje nad poprawą jego zwodów. Nie jest to coś, czego nie dało by się ulepszyć. Przemawia za nim liczba zdobytych bramek i wrodzona zdolność zmiany przebiegu spotkania.
Luis Enrique zabierze tę trójkę na obóz szkoleniowy do Anglii. Chce mieć ich przy sobie i dać szansę wystąpienia w meczu, który Barça rozegra w Niceą 2 sierpnia. Będzie to drugie towarzyskie spotkanie presezonu i być może przyniesie już jakieś rozwiązania. Ten, kto zostanie wybrany, nie zadomowi się w szatni pierwszej drużyny, bo trener lubi ćwiczyć z wąskim składem. Napastnik ten będzie miał jednak okazję grać główną rolę w mniej ważnych spotkaniach. Luis Enrique jest zapobiegliwy, ale zmiana pokoleniowa trwa.
Komentarze (124)