We wczorajszym meczu z Napoli widać było kilka braków w drużynie ze stolicy Katalonii. I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o nieobecnych graczy.
Luis Enrique zdecydował się na wariant 4-3-3 z Rafinhą w roli fałszywej dziewiątki i Munirem oraz Pedro na skrzydłach. W środku pola wystąpili od pierwszej minuty Busquets, Rakitić i Iniesta.
Chociaż widać było braki fizyczne i zawirowania w grze, szczególnie w drugiej połowie, gdy Luis Enrique dokonał dziewięciu zmian, Barcelona pokazała, że chce długo utrzymywać się przy piłce i wie, jak stosować pressing, by tę piłkę szybko odebrać. We wczorajszym meczu widzieliśmy również sporo podań wzdłuż, a nie tylko w poprzek boiska. I najważniejsze: dobra postawa Ivana Rakiticia.
Chorwat pokazał wczoraj swoje największe atuty: przegląd pola, technikę oraz umiejętność dogrywania decydujących piłek. Jego współpraca z Pedro, Munirem i Rafinhą wyglądała obiecująco, a trzeba pamiętać, że były piłkarz Sevilli gra z nowymi kolegami dopiero od kilku tygodni.
Wracając jednak do braków, trzeba uczciwie przyznać, że kilku piłkarzy nie jest jeszcze w najwyższej formie fizycznej. Montoya i Alba nie biegali z taką intensywnością, do jakiej nas przyzwyczaili, a Piqué i Iniesta pokazali, że ich baterie wciąż nie są w pełni naładowane. W meczu z Napoli szwankowała również skuteczność, czego dowodem niewykorzystane okazje Pedro czy Munira.
I na koniec kilka słów na temat Gerarda Deulofeu. Młody skrzydłowy Barçy zagrał tylko kwadrans, ale pokazał kilka dobrych akcji w ofensywie, miał również okazję do zdobycia bramki. Luis Enrique wyjaśnił po meczu, że jest zadowolony z postawy Deulofeu, ale jego mankamentem jest gra w obronie, nad którą musi solidnie popracować.
Komentarze (146)