25 października 2012 roku pod wodzą Tito Vilanovy w meczu z Levante zagrała jedenastka złożona w pełni w zawodników z La Masíi. Obecnie jest to niemożliwe, gdyż z każdym sezonem w składzie pierwszej drużyny jest coraz mniej wychowanków.
We wspomnianym meczu z Levante Barcelona rozpoczęła z dziesięcioma wychowankami, jednak kontuzjowanego Alvesa zastąpił w trakcie trwania spotkania Martín Montoya i w ten oto sposób na boisku przebywało równocześnie jedenastu piłkarzy ukształtowanych w La Masíi. Tę rewolucję rozpoczął Pep Guardiola, który wielokrotnie wystawiał od początku dziesięciu canteranos. W jego ślady poszedł Tito Vilanova. Jednak ostatnio wszystko się zmieniło. Wraz z przyjściem na ławkę trenerską Gerardo Martino młodzi piłkarze zaczęli odgrywać coraz to mniejszą rolę w zespole. Argentyńczyk im nie ufał, w konsekwencji czego nie mogli oni liczyć na zbyt częste występy.
W tym sezonie spadek udziału zawodników z La Masíi w grze drużyny zostanie podtrzymany. Po raz pierwszy od wielu lat może dojść do sytuacji, w której więcej będzie piłkarzy pochodzących z innych klubów niż wychowanków. Należy jeszcze poczekać na ewentualne kolejne decyzje Luisa Enrique, ale na ten moment wydaje się, że w wyjściowej jedenastce po zakończeniu kary Luisa Suáreza pewne miejsce mieć będzie tylko pięciu zawodników ukształtowanych w Barcelonie: Piqué, Alba, Busquets, Iniesta i Messi. Zaledwie dwa lata temu, za kadencji Tito Vilanovy, było ich dziewięciu (jeszcze Valdés, Xavi, Pedro i Cesc).
Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu do pierwszej drużyny dołączyło tylko dwóch wychowanków: Rafinha i Masip, jednak na grę może liczyć tylko ten pierwszy. Luis Enrique nie przywiązuje się do nikogo, czego dowodem jest przypadek Gerarda Deulofeu, który został wypożyczony do Sevilli. Przekaz trenera jest jasny: kto nie pracuje, ten odchodzi.
Komentarze (94)