Choć po przybyciu Neymara do Barçy zapowiadano, że wspólnie z Leo Messim stworzy on zabójczy duet, to jak do tej pory obydwaj zawodnicy nie mieli zbyt wielu okazji do wspólnych występów.
„Wszystko zaczyna się od nowa". Tak brzmi slogan Barçy, który ma wzbudzić ciarki u wszystkich culés i zachęcić ich do przybycia na Camp Nou, aby mogli cieszyć się oglądaniem jedynej drużyny, która po dwóch ligowych kolejkach zebrała komplet punktów. Wspomniane hasło może jednak równie dobrze odnosić się do wymarzonego duetu Leo Messi-Neymar, który w pierwszym wspólnym sezonie pojawił się w podstawowej jedenastce zaledwie 14 razy na 38 możliwych.
Jutro znów obydwaj panowie mogą pojawić się na boisku, po rozegraniu pół godziny na El Madrigal i rozmontowaniu obrony Villarrealu, co jak pamiętamy zakończyło się bramką Sandro Ramíreza. Zatem „wszystko zaczyna się od nowa" dla duetu, którego tak bardzo chciał uniknąć Florentino Pérez i do którego wkrótce dołączy inne niespełnione marzenie prezydenta Los Blancos, Luis Suárez. Cała trójka powinna rozpocząć najbliższe El Clásico 25 października na Santiago Bernabéu w podstawowym składzie.
Kontuzje Neymara i Leo Messiego zmusiły Tatę Martino do poszukiwań zastępstwa dla duetu, który jedynie w czterech kolejnych spotkaniach ligowych miał okazję do współpracy. Aż do czasu spektakularnej porażki na Anoeta w lutym (1:3), kiedy Martino wyraźnie przesadził z rotacjami, Barça wygrała siedem spotkań, w których w linii ataku wspólnie pojawiali sie Messi i Neymar. Jednak potyczka z Sociedad odbyła się już w ramach 25. kolejki La Liga...
„Duet marzeń" rozegrał później spektakularne zawody w pamiętnym El Clásico (4:3), gdzie Messi zanotował hat-tricka, zaś Neymar rozegrał znakomite spotkanie, wymuszając czerwoną kartkę dla Sergio Ramosa. Później przyszły jednak porażki z Valladolid i Granadą (obydwie po 0:1).
Również w rozgrywkach Ligi Mistrzów duet Messi-Neymar nie zapobiegł eliminacji Barçy przez Atlético Madryt. Szczególnie Argentyńczyk zawiódł, zarówno w tym spotkaniu, jak i tydzień później w finale Copa del Rey przeciwko Realowi, kiedy jedynie słupek powstrzymał Neymara przed zdobyciem wyrównującej bramki i doprowadzeniem do dogrywki.
W oczekiwaniu na oficjalny debiut Suáreza, jednym z nadrzędnych celów Luisa Enrique jest doprowadzenie do sytuacji, w której wybuchowa mieszanka Neymar-Messi przestanie być niespełnionym marzeniem, zmieniając się w zrównoważony i zabójczy dla rywali tandem. Najbliższe spotkania mogą nieco rozjaśnić obraz spodziewanej współpracy, choć Lucho zdążył już zapowiedzieć zmiany odnośnie zadań w linii ataku w porównaniu z poprzednim sezonem. W związku z coraz większym znaczeniem bocznych obrońców biegających na całej długości boiska, Leo ma zostać nieco cofnięty, aby - nie tracąc przy tym swojego instynktu strzeleckiego - mógł on wykorzystać swój zmysł do posyłania prostopadłych piłek do Neymara i Suáreza, wbiegających w pole karne i stających w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali.
Goleada w Pucharze Gampera z Club León (6:0) dała najlepszy tego przykład: jedna z bramek Messiego padła po dograniu Neymara, zaś przy jednym z trafień Brazylijczyka asystował właśnie La Pulga.
Odkładając na bok dywagacje o kontuzjach jednego i drugiego cracka, które powodowały, że nie było im dane rozgrywać wspólnie spotkań w jak najlepszej formie, należy również wspomnieć o mało pomocnych zmianach taktycznych, jak na przykład tworzenie przestrzeni dla Cesca poprzez spychanie Messiego do prawego skrzydła z Neymarem na przeciwległej flance lub ustawianie tego ostatniego na pozycji fałszywego prawoskrzydłowego z zadaniem schodzenia do środka i poszukiwania okazji do oddania strzału lepszą nogą. Po roku przepełnionym różnymi kombinacjami i problemami nadszedł wreszcie czas, by ujrzeć najlepszą wersję tandemu Neymar-Messi.
Komentarze (59)