Kolor czerwony, żółty i zielony meczu z Eibarem

Krzysztof Majewski

19 października 2014, 15:30

Sport

72 komentarze

Jak po każdym meczu, dziennikarze katalońskiego Sportu podsumowali ligowy pojedynek Barcelony z Eibarem za pomocą kolorów sygnalizacji świetlnej.

Czerwony: Niepewność Piqué. Barcelona kontynuuje swoją passę ośmiu ligowych meczów bez straty choćby jednej bramki, jednak ten stan rzeczy zawdzięcza nie tylko dobrej postawie Claudio Bravo, lecz również solidności zespołu w obronie. Mimo to od czasu do czasu przeciwnik jest w stanie wypracować sobie sytuacje, które mogą całkowicie zmienić przebieg spotkania. Gerard Piqué popełnił dwa błędy podczas ostatnich pięciu minut pierwszej połowy. Te dwie pomyłki stopera Barçy miały swoje podłoże w jego braku zdecydowania, a przeciwnik był bardzo bliski skorzystania z tych prezentów, co mogło drogo kosztować cały zespół. Nie stało się tak tylko ze względu na brak odpowiedniego wykończenia ze strony piłkarzy Eibaru. Najpierw Capa fatalnie się pomylił, nie trafiając do pustej bramki, a następnie Claudio Bravo genialnie zatrzymał Saula Berjóna w pojedynku jeden na jednego. Niech dobry wynik 3:0 nie zasłoni rzeczywistości, a ta jest taka, że Piqué zaliczył występ naznaczony brakiem zdecydowania.

Żółty: Chęci Pedro. Luis Enrique po raz kolejny okazał swoją wiarę w Pedro Rodrígueza, gdy podczas piątkowej konferencji prasowej ujawnił, że Kanaryjczyk wybiegnie w podstawowym składzie w meczu z beniaminkiem La Liga. Taka postawa Lucho mogła zadziwić, ponieważ Asturyjczyk nigdy dotąd tak wcześnie nie ogłaszał, jacy zawodnicy wystąpią w danym meczu. Pedro gra ostatnio pod ciągłą presją, zdając sobie sprawę, że nie oferuje w ataku zespołowi tyle co jeszcze przed kilkoma laty. Co więcej, Kanaryjczyk widzi, że kara Luisa Suáreza dobiega już końca i Urugwajczyk skompletuje magiczne tridente wspólnie z Neymarem oraz Messim. Pedro musi odzyskać swoją najlepszą wersję, jednak w sobotnim meczu, podczas 71 minut, które spędził na placu gry, został pokonany przez swoje chęci zadowolenia wszystkich kibiców. To nie jest czas na to, aby marnować nadarzające się okazje, chociaż to pewne, że Kanaryjczyk jeszcze otrzyma swoje szanse od Lucho.

Zielony: Magia Messiego. Współpracując z Xavim oraz Neymarem, Leo Messi ponownie otworzył pokrywę pudełka, zawierającego w sobie futbolową magię. Argentyńczyk w meczu z Eibarem był o krok od pobicia słynnego rekordu Zarry, wciąż najlepszego strzelca w historii La Liga. W pierwszej połowie Messi stworzył kilka groźnych akcji, jednak wynik na tablicy wciąż się nie zmieniał. W drugiej części meczu Leo najpierw posłał wspaniałe podanie do Xaviego, który otworzył wynik spotkania, a następnie argentyński crack przeprowadził genialną akcję z Neymarem, po której zdobył piękną bramkę. Po pierwszej, niezbyt widowiskowej połowie meczu w wykonaniu Messiego, w drugiej części piłkarz z Rosario pokazał, że magia cracków powinna pojawiać się wtedy, kiedy zespół najbardziej jej potrzebuje. Oczekujemy, że ponownie będziemy jej świadkami we wtorek, w meczu z Ajaksem, oraz przede wszystkim w sobotnim ligowym Klasyku.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (72)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze