W dwunastu meczach tego sezonu (dziewięciu ligowych i trzech w Lidze Mistrzów) Barça przegrała jedynie przeciwko PSG w Paryżu (2:3) i w ostatnim El Clásico na Bernabéu (1:3).
Porażka przeciwko takim rywalom nie jest czymś bardzo zaskakującym, szczególnie biorąc pod uwagę, że były to mecze wyjazdowe, jednak prawdą jest, iż zwłaszcza po spotkaniu z Realem pojawiły się głosy domagające się alternatywy taktycznej na mecze wielkiego kalibru. Chodzi przede wszystkim o zmiany w środkowej formacji.
Trójkąt tworzony przez Busquetsa, Iniestę i Xaviego, którzy grali w finałach Ligi Mistrzów w Rzymie i na Wembley, był pierwszym wyborem trenera w sobotnim spotkaniu z Realem. Po pierwszej połowie nie było powodów do niepokoju, ale po przerwie pomocnicy nie potrafili kontrolować sytuacji i ustępowali rywalom pod względem fizycznym.
Po powrocie do gry Luisa Suáreza wydaje się, że Urugwajczyk będzie miał pewne miejsce w ataku, razem z Messim i Neymarem. To oznacza ciągłe zagrożenie pod bramką przeciwnika, ale może też być zgubne, jeśli nie będą oni zaangażowani w pressing i po każdej stracie będą się odłączać od środka pola, jak na Bernabéu.
Guardiola miał Keitę
Istnieje kilka wyjść z tej sytuacji. Swego czasu Pep Guardiola zwykł w najbardziej wymagających spotkaniach korzystać najpierw z Touré, a później z Keity. Obaj oczywiście nie mieli się czym powstydzić, jeśli chodzi o technikę, a dodatkowo pomagali zespołowi w aspekcie fizycznym. Nie sięgając daleko pamięcią, Gerardo Martino obsadzał środek pola czwartym elementem, w tym przypadku Iniestą, który grał jako fałszywy skrzydłowy. Rijkaard z kolei notował słabe wyniki, dopóki nie sprowadził Edgara Davidsa jako pomocnika mającego za zadanie powstrzymywać rywali.
Solidarność i pressing
Luis Enrique wyciągnął wnioski z El Clásico i stwierdził słabość całego zespołu w aspekcie defensywnym. Napastnicy nie angażują się w pressing, pomocnicy rzadko sobie pomagają, a obrońcy często popełniają indywidualne błędy.
Solidarność to klej, który spaja ze sobą drużynę. Luisowi Enrique brakowało jej w Paryżu i Madrycie. W meczach ze słabszymi rywalami jakość zakrywa niedoskonałości, ale kiedy przychodzi starcie z mocniejszymi przeciwnikami, na wierzch wychodzą wszelkie braki.
Od szefuńcia do szefa
Luis Enrique ma odpowiednie zasoby kadrowe, aby wprowadzić poprawki taktyczne i wzmocnić środek pola, kiedy sytuacja tego wymaga. Najbardziej wyróżniającym się przez wzgląd na aktualną formę graczem jest Javier Mascherano, który na Bernabéu zagrał jako stoper, ale np. w meczu z Eibarem występował w środku pola.
Argentyńczyk, który zawsze uważał się za piwota i będąc pewnym punktem na tej pozycji, zdobył wicemistrzostwo świata ze swoją drużyną narodową, za Guardioli stał się stoperem. W defensywie grał też u Vilanovy i Martino, ale teraz Enrique stopniowo przywraca go na ulubioną pozycję.
Nie da się ukryć, że Sergio Busquets jest kluczowym graczem dla asturyjskiego szkoleniowca, jednak obecnie Katalończyk ewidentnie nie jest w formie. Niejeden kibic domaga się odpoczynku dla Busiego, z którego miałby skorzystać Javier Mascherano.
Pytanie brzmi jednak, czy obaj zawodnicy, mając na uwadze dodatkowe poświęcenie, jakiego wymaga gra z Neymarem, Messim i Suárezem z przodu, mogliby występować razem. Gra dwójką defensywnych pomocników w Barcelonie brzmi niczym herezja, ale tak wcale nie musi być. Busquets, potrafiący grać kombinacyjnie urodzony odbiorca piłek, byłby wsparciem dla spektakularnego Argentyńczyka. Guardiola co prawda rzadko, ale próbował wystawiać Sergio nieco bardziej z przodu. Jest więcej zawodników, którzy mogliby wykonywać tę funkcję. Dobrą alternatywą mógłby być Rakitić, jedną z opcji jest też Rafinha, choć on jest przyzwyczajony do nieco bardziej ofensywnej gry.
Zabezpieczony środek pola kluczem do sukcesu
Przykładem najbardziej pasującym do aktualnej Barçy jest Brazylia z 2002 roku. Drużyna, która wygrała mundial, grała z Rivaldo, Ronaldo i Ronaldinho z przodu, a tyły zabezpieczali Gilberto Silva i Kleberson. Z takiej taktyki podczas mundialu w RPA korzystała Hiszpania. W środku pola współpracował Xabi Alonso z Busquetsem, co przyniosło sukces w postaci mistrzostwa świata.
Najświeższe przykłady to reprezentacja Niemiec, która na tegorocznym turnieju grała ze Schweinsteigerem, Kroosem i Khedirą w pomocy, oraz Bayern Guardioli. Drużyna Pepa zabezpiecza środek pola Alabą, Alonso i Lahmem.
A Waszym zdaniem takie rozwiązanie taktyczne zdałoby egzamin w Barcelonie? Zapraszamy do udziału w ankiecie i dyskusji w komentarzach!
Komentarze (124)