Urodzony we wsi Salceda de Caselas, w galicyjskiej prowincji Pontevedra, Denis Suárez wciąż wydaje się być dzieckiem. Ma dzieciącą twarz, cichy głos, ale na boisku przemawia jak mężczyzna. Dzisiaj 20-letni pomocnik wraz z Sevillą przyjeżdża na Camp Nou, gdzie zmierzy się ze swoim klubem, z którego jest tylko wypożyczony - z FC Barceloną.
Jaka jest Salceda de Caselas?
To mała, przyjazna wieś. Urodziłem się i dorastałem tam, tam jest mój dom, cała moja rodzina, wszyscy moi przyjaciele. Zawsze gdy mam trochę wolnego czasu staram się tam wracać. Prawda jest taka, że czułem się tam bardzo dobrze.
To tam zacząłeś grać w piłkę.
Tak, ale nie było tam szkół sportowych. Pewnego dnia, klient zakładu fryzjerskiego mojej mamy powiedział jej, że jedna taka szkoła jest w Porriño. To pobliska wieś, oddalona o 15 minut, ale moi rodzice pracowali. Musieli włożyć dużo wysiłku, żeby mnie tam zawozić.
I zacząłeś się wyróżniać. Jako dziecko odmówiłeś Realowi Madryt.
Od małego zawsze grałem w starszej kategorii wiekowej, ze starszymi chłopcami. To mi pomogło.Real się zgłosił, to prawda, ale wtedy byłem szczęśliwy w Celcie i spełniałem swoje marzenie. Byłem tak młody, że pomyśleliśmy, iż lepiej będzie nie ruszać się z domu.
Oferty wciąż napływały. Jak to zrobić, by woda sodowa nie uderzyła do głowy? Czy może siedziało to w głowie?
Nie mnie. Wiem skąd pochodzę. Moi rodzice są pracowitymi, skromnymi ludźmi, którym pomagam teraz jak mogę, by mieli lepsze życie. W Manchesterze towarzyszli mi oni, moja narzeczona, moja siostra, czułem że mam opiekę. Nigdy nic nie uderzyło mi do głowy, to nie mój styl. Jestem bardzo spokojny.
Mając 17 lat odszedłeś do City, który zapłacił Celcie milion euro.
Wpłynęły też oferty z Barcelony i innych klubów, ale zarówno dla mnie jak i dla Celty, która zmagała się z problemami finansowymi, opcja City wydawała się najlepsza. Zagrałem tam tylko dwa mecze w pierwszym zespole, ale nie żałuję. Bardzo tam dojrzałem.
Jak się zaadaptowałeś?
Dobrze. Wychodziłem na boisko cieszyć się grą w ten sam sposób, z tą różnicą, że wcześniej robiłem to z przyjaciółmi, których miałem od zespołów młodzieżowych w Celcie, a teraz byli to Kun Agüero, Silva, Yayá Touré, Balotelli...
Balotelli zrobił ci jakiś numer?
Nie, nie (śmiech). W szatni byłem dzieciakiem, wszyscy się mną opiekowali. Mancini pozwolił mi zadebiutować miesiąc po moim przyjeździe, ale potem sezon był trudny i nie było łatwo dać szansę komuś tak młodemu. Trenowałem z pierwszym zespołem, a grałem w rezerwach. Tam moim szkoleniowcem był Attilio Lombardo, fenomen. Powiedział mi, że był bardzo szybkim skrzydłowym, ale nie miał zbyt wiele jakości, jednak dawał z siebie wszystko.
Silva wziął cię pod swoją opiekę.
Dlatego, że był jedynym Hiszpanem w City, a ja z chęcią przyjąłem ten luksus. Dla mnie Silva jest wzorem ze względu na swój piłkarski styl. Od małego podobali mi się Mostowoj i Gustavo López (dwaj byli piłkarze Celty - red.). Teraz patrzę na Silvę i Iniestę.
Tak jak on, zmieniasz swoją nieśmiałość w wyczyny na boisku.
Lubię wychodzić na boisko, by się bawić. Rywalizacja - oczywiście, ale gdybym nie wychodził na boisko po to, by cieszyć się grą, nie byłbym sobą. Nie zamierzam tego zmieniać. Spełniam marzenie, jakie ma każde dziecko, z którym jest gra w elicie. Tak naprawdę, każdego dnia czuję się w futbolu lepiej.
Barcelona już myśli o twoim powrocie latem przyszłego roku (Denis został wypożyczony na dwa lata).
Nie rozpraszam się przyszłością. Jestem bardzo skoncentrowany na Sevilli, gdzie wiedzie nam się bardzo dobrze.
Po tylu zmianach dokonanych w tym roku, co jest kluczem do tego, że Sevilla jest tak mocna?
To, że Emery wykonuje znakomitą pracę i że klub w ostatnich latach dokonał niesamowitych transferów. Kupił graczy, którzy być może nie mieli znanych nazwisk, a wkrótce wybili się na pierwszy plan.
Jak widzisz Barcelonę? Po raz pierwszy wydaje się, że jej styl budzi wątpliwości i zespoły takie jak Real Madryt mu się przeciwstawiają, a nawet zdobywają posiadanie piłki.
Zanotowali kilka porażek, ale ja oceniam ich dobrze. Potrzebują czasu, bo mają nowego trenera i wielu nowych zawodników, ale ostatecznie Barcelona będzie walczyć o wszystko, bo ma wielkich zawodników i najlepszego na świecie Messiego i dlatego, że jej stylu gry nie praktuje nikt inny.
Messi zasugerował ostatnio, że może opuścić Barçę.
Nie słyszałem tego. Na tę chwilę nie wyobrażam sobie Barcelony bez Messiego.
Komentarze (16)