W ostatnim meczu pierwszej rundy sezonu 2014/15 hiszpańskiej Primera División FC Barcelonie przyjdzie zmierzyć się z galicyjskim Deportivo. Podopieczni Luisa Enrique, choć słabo radzą sobie na wyjazdach, nie mogą po raz kolejny stracić punktów i muszą udowodnić, że świetny występ z Atlético nie był jedynie „wypadkiem” przy pracy.
Mecz, którego po prostu nie można przegrać
W ostatnich latach zazwyczaj przed takimi meczami mówiono, że są czystą formalnością, zaś zasadniczym pytaniem było, nie kto wygra, lecz ile goli zaaplikuje rywalowi Barca. Czas płynie, a w Barcelonie sytuacja nie wygląda już tak bajkowo. Obecny sezon cały czas uczy kibiców Barçy pokory, aby ci nie skreślali drużyny przeciwnej przed pierwszym gwizdkiem w sytuacji, gdy ta gra na własnym stadionie.
W trwającej kampanii Barcelonie na wyjazdach idzie bardzo przeciętnie, aby nie powiedzieć słabo. Z dziewięciu rozegranych spotkań na obiektach rywali Barça przegrała dwa oraz dwa razy remisowała. Ta statystyka, choć słaba, nie do końca ukazuje mizerną postawę Katalończyków poza Camp Nou. Dodajmy, że wśród zwycięskich wyjazdowych spotkań Barçy trafiały się takie jak ten z Valencią (1:0 po golu Busquetsa w 94. minucie), Villarrealem (1:0 po bramce Sandro w 82. minucie) czy Almeríą (2:1 po trafieniach w ostatnim kwadransie gry). Niestety Barcelona z Camp Nou i Barcelona z meczów wyjazdowych to jakby dwa różne zespoły, dlatego nawet przed meczem z beniaminkiem o bardzo przeciętnym potencjale, kibice Barçy niczego nie powinni zakładać w ciemno. To spotkanie trzeba wybiegać, wywalczyć i strzelić więcej goli od rywala, dokładnie tak jak w ostatniej potyczce z mistrzem Hiszpanii, Atlético. Za darmo Barça niczego od gospodarzy nie otrzyma.
W Galicji prawdziwy rollercoaster – co się stało z tym Deportivo?
Niezależnie od stażu, każdy miłośnik hiszpańskiej La Liga musiał słyszeć o SuperDepor. Niestety ja sam nie miałem nigdy przyjemności na żywo oglądać tamtego zespołu, gdyż swoją prawdziwą przygodę ze światem futbolu rozpocząłem w momencie, gdy kibice w Galicji o SuperDepor mogli jedynie powspominać, jednak z pewnością wielu z Was doskonale pamięta wyczyny tamtej drużyny w Hiszpanii oraz na arenie europejskiej. Deportvo La Coruńa wydaje się być jednym z najciekawszych i najbardziej intrygujących hiszpańskich klubów z okresu ostatnich piętnastu lat. Dlaczego? Spójrzcie na poniższą listę:
1999/00 : Mistrz Hiszpanii
2000/01 : Wicemistrz Hiszpanii
2001/02 : Wicemistrz Hiszpanii
2002/03 : 3 miejsce w lidze
2003/04 : 3 miejsce w lidze oraz półfinał Ligi Mistrzów (porażka z późniejszym triumfatorem – FC Porto José Mourinho)
Lista urywa się na tak odległym sezonie, gdyż o kolejnych chyba lepiej nie wspominać. Deportivo przez kolejne lata regularnie znajdowało się w okolicach środka tabeli, stając się typowym przeciętniakiem. Bardzo słaba postawa w sezonie 2010/11 i 18. miejsce w tabeli, sprawiły, że ekipa z Galicji spadła do Segunda División. Po roku Los Turcos powrócili do pierwszej ligi (2012/13), aby następnie znowu spaść i cały poprzedni sezon spędzić w drugiej lidze. W rozgrywkach 2013/14 Deportivo znów okazało się zbyt silne na tę klasę rozgrywkową i po ich zakończeniu awansowało do Primera División. Spadek, awans, spadek, awans… i co dalej? Obecna szesnasta lokata w tabeli dobitnie ukazuje, że zespół z Galicji do ostatniej kolejki będzie walczył się o ligowy byt, próbując przerwać prawidłowość z ostatnich kilku lat.
Polski i kataloński akcent w Deportivo
Z dotychczasowych ligowych spotkań Deportivo warto powiedzieć o dwóch pojedynkach. Pierwszy to katastrofalna porażka u siebie z Realem Madryt 2:8 oraz zaskakujące, wysokie zwycięstwo na własnym stadionie nad Valencią 3:0. Poza tym jednym „wypadkiem” przy pracy Deportivo jest stale ogrywane przez lepsze ekipy, a o ligowe punkty walczy z drużynami swojego pokroju.
Patrząc na kadrę najbliższego przeciwnika Barçy najbardziej znanym nazwiskiem wydaje się być wypożyczony z włoskiego Lazio, reprezentant Portugalii, Helder Postiga. Generalnie Deportivo nie ma za bardzo kim postraszyć Katalończyków. Czternaście trafień w osiemnastu meczach nie powala na kolana. Brak również w tej drużynie najlepszego strzelca, gdyż aż czterech piłkarzy ma na swoim koncie po dwa gole.
Warto zauważyć, że w kadrze Los Turcos znajduje się Polak, Cezary Wilk. Były piłkarz Wisły Kraków na Półwysep Iberyjski przybył w 2013 roku, gdy Deportivo było jeszcze drugoligowcem. W obecnym sezonie polski defensywny pomocnik wystąpił w 11 meczach, rozgrywając 603 minuty. Patrząc na te liczby ciężko zatem powiedzieć by był on jednym z filarów drużyny prowadzonej przez Víctora Fernándeza.
Jeżeli chodzi o kataloński akcent, to w Deportivo występuje Isaac Cuenca, który powinien być dobrze znany kibicom Barçy, nawet tym młodszym. Katalończyk reprezentował barwy Barçy w latach 2011-2014. Pod koniec 2011 roku zadebiutował w pierwszym zespole, któremu przewodził Pep Guardiola, zaś w styczniu 2012 roku podpisał kontrakt, na mocy którego stał się zawodnikiem pierwszej drużyny. Niestety ciągłe kontuzje i brak zaufania ze strony kolejnych trenerów sprawiły, że wychowanek Barçy w lipcu ubiegłego roku musiał pożegnać się z klubem i szukać swojego szczęścia z dala od Katalonii.
W kadrze Deportivo znajdziemy także Oriola Rierę, o którym warto wspomnieć, chociaż nigdy nie podpisał kontraktu z pierwszym zespołem Barçy. W 2003 roku Katalończyk dostał szansę występu w Pucharze Króla przeciwko Murcii. Miał wówczas 17 lat i 4 miesiące, co uczyniło go jednym z najmłodszych debiutantów w historii Barçy w oficjalnym meczu.
Wygrać na zakończenie rundy jesiennej
Patrząc na statystyki trudno stwierdzić, żeby Barcelonie łatwo grało się na stadionie Deportivo. Choć ogólny bilans spotkań z zespołem z zachodniej części Hiszpanii jest dla Barçy korzystny, 48 zwycięstw, 20 porażek i 16 remisów, to w spotkaniach na obiekcie Deportivo ten bilans wygląda już następująco: 15 zwycięstw Barçy, 17 wygranych Deportivo i 10 remisów. Pomimo, że ostatnie pojedynki pomiędzy obiema drużynami padały łupem Katalończyków to z pewnością podopieczni Luisa Enrique nie mogą pozwolić sobie na zlekceważenie rywala.
Szczególnie warto wspomnieć pojedynek z sezonu 2012/13, gdy na El Riazor padł wynik 4:5, a sam mecz można było określić mianem kosmicznego. Szczerze mówiąc w mojej opinii był to jeden z najbardziej szalonych ligowych meczów Barçy w ostatnich latach, jaki miałem przyjemność oglądać.
Podsumowując, po pięknym zwycięstwie Barcelony nad Atlético podopieczni Lucho muszą potwierdzić swoją dobrą dyspozycję i za wszelką cenę zdobyć na El Riazor komplet punktów. Tylko regularne punktowanie na wyjazdach połączone ze standardową, świetną grą na własnym stadionie będzie w stanie dać Barcelonie szansę na końcowy triumf w lidze, a nam możliwość do kolejnego świętowania z powodu bycia kibicami najlepszej drużyny w Hiszpanii.
Garść statystyk
Ostatnie osiem spotkań pomiędzy obiema drużynami:
2012/13 Barcelona – Deportivo 2:0
2012/13 Deportivo – Barcelona 4:5
2010/11 Barcelona – Deportivo 0:0
2010/11 Deportivo - Barcelona 0:4
2009/10 Barcelona – Deportivo 3:0
2009/10 Deportivo – Barcelona 1:3
2008/09 Deportivo – Barcelona 1:1
2008/09 Barcelona – Deportivo 5:0
Ostatnie pięć spotkań Deportivo w lidze:
18 kolejka: Levante – Deportivo 0:0
17 kolejka: Deportivo – Athletic 1:0
16 kolejka: Villarreal – Deportivo 3:0
15 kolejka: Deportivo – Elche 1:0
14 kolejka: Deportivo – Málaga 0:1
Komentarze (1722)