Po kapitalnej pierwszej połowie i spokojnym kontrolowaniu gry w drugiej części spotkania Barcelona pokonała Atlético 3:2 w rewanżowym meczu ćwierćfinału Pucharu Króla i awansowała do kolejnej rundy.
Przed rewanżowym spotkaniem na Vicente Calderón z w ćwierćfinale Pucharu Króla Luis Enrique mówił, że jego zespół będzie starał się jak najskuteczniej wytrącić rywalom z ręki największe atuty realizując szybką i skuteczną grę w odbiorze już na połowie rywala. Być może sztab szkoleniowy Barcelony bardzo dobrze odrobił pracę domową, ale na pewno nie przypuszczał, że wariant awaryjny będzie trzeba wdrażać tak szybko.
Już na samym początku spotkania dwukrotny błąd popełnił Javier Mascherano i tak, jak w meczu z Realem Fernando Torres wpisał się na listę strzelców już w pierwszej minucie meczu. Podopieczni Diego Simeone ruszyli za ciosem i jak najszybciej chcieli podwyższyć prowadzenie, ale zaledwie osiem minut później zostali skarceni swoją bronią. Pięknym uwolnieniem się od krycia zainicjował kontratak Leo Messi. Argentyńczyk odegrał do Suáreza, który świetnie dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Neymara i Brazylijczyk bezlitośnie wykorzystał swoją okazję, doprowadzając do wyrównania.
Po kolejnych dziewięciu minutach piłka ponownie znalazła się w siatce gospodarzy, acz sędzia słusznie odgwizdał pozycję spaloną Neymara. Warto odnotować jednak w tej sytuacji, że asystę mógł zaliczyć Marc-André ter Stegen, kapitalnie dogrywając piłkę do Brazylijczyka z własnego pola karnego. Kilka minut później świetną okazję do zdobycia gola miał Antoine Griezmann, ale w doskonałej sytuacji trafił w sam środek bramki. Chwilę później Juanfrana tuż przed linią pola karnego sfaulował Javier Mascherano, a sędzia Gil Manzano podjął błędną decyzję, odgwizdując jedenastkę, którą na gola zamienił Raúl García i ponownie wyprowadził na prowadzenie zespół gospodarzy.
Gol dla Atlético padł po kontrowersyjnej sytuacji, to na Barcelonę podziałał niczym czerwona płachta na byka. Najpierw po rzucie rożnym głową na bramkę uderzył Sergio Busquets i po niefortunnym wybiciu, piłkę do własnej siatki skierował Miranda. Kilkadziesiąt sekund później Atlético przeprowadziło akcję, po której strzał Griezmanna zablokował ręką w polu karnym Jordi Alba. Sytuacja była o tyle dyskusyjna, że obrońca Barcelony stał 2-3 metry od rywala i nie miał szans na reakcję, ale prędzej w tej sytuacji należała się jedenastka niż przy faulu Mascherano. Kłócących się z arbitrem piłkarzy Atlético skarcił Neymar, który wykorzystał kontrę Barçy bezpośrednio po tej akcji i wyprowadził zespół Luisa Enrique na prowadzenie 3:2.
Po przerwie na boisko wybiegło tylko dziesięciu zawodników Atlético po tym, jak czerwoną kartkę za obrażanie sędziego w tunelu otrzymał Gabi. Przy prowadzeniu Barcelony strata jednego zawodnika w zespole gospodarzy musiała oznaczać spadek tempa spotkania i tak też się stało. Barcelona mając korzystny wynik, nie starała się za wszelką cenę atakować na bramkę rywali, a Atléti czekało na kontrataki, choć trudno było im wyprowadzić groźną akcję. Dopiero w 70. minucie strzał Caniego zmusił Ter Stegena do większego wysiłku, ale niemiecki golkiper bez zarzutu spisywał się w bramce. Kilkanaście sekund później gola na 4:2 mógł strzelić Leo Messi, ale Argentyńczyk uderzył zbyt lekceważąco i Jan Oblak bez problemu złapał piłkę w ręce.
Sześć minut przed końcem spotkania drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną otrzymał Mario Suárez, przez co gospodarze kończyli spotkanie w dziewiątkę. Ostatecznie Barcelona dowiozła zasłużone zwycięstwo 3:2 i awansowała do półfinału Pucharu Króla.
Komentarze (5761)