Wczorajsze piękne zwycięstwo Barcelony na San Mamés pozwoliło podtrzymać wyśmienitą passę Katalończyków, którzy wygrali dziewięć ostatnich spotkań.
Wspaniały okres, przez jaki przechodzi obecnie zespół Luisa Enrique, sprawił, że Barça zbliżyła się do Realu na dystans jednego punktu. Co więcej, Blaugrana jest zdecydowanym faworytem do wygrania rozgrywek Pucharu Króla, w których pozostały jeszcze tylko Villarreal, Espanyol oraz Athletic.
Bez dwóch zdań, przełomowym momentem w trwającym sezonie była porażka Barçy na Anoeta. 4 stycznia w pierwszym spotkaniu nowego roku podopieczni Lucho mieli okazję na wykorzystanie potknięcia Realu Madryt, który cztery godziny wcześniej poległ w starciu z Valencią, jednak Katalończycy, na czele z Luisem Enrique, zawiedli na całej linii i po samobójczym trafieniu Alby powrócili do stolicy Katalonii z niczym. Po zakończonym meczu gazety rozpisywały się o konflikcie Messiego z Enrique i wskazywały na to, że szatnia i sztab szkoleniowy nadają na zupełnie różnych falach. Oprócz słabej postawy sportowej klub miał również problemy na płaszczyźnie instytucjonalnej, co skończyło się zwolnieniem Andoniego Zubizarrety i ogłoszeniem informacji o letnich wyborach przez Josepa Bartomeu.
Mało kto wówczas przypuszczał, że za pięć tygodni Barcelona będzie w stanie rozegrać spektakularne spotkanie przeciwko Baskom z Bilbao, aplikując im aż pięć bramek i zbliżając się do odwiecznego rywala z Madrytu. Fakty są jednak takie, że od słynnej porażki w San Sebastián Barcelona wygrała wszystkie dziewięć spotkań. Wydaje się, że Luis Enrique zagoił rany, jakie posiadał jego zespół, który coraz bardziej asymiluje się z metodami stosowanymi przez Asturyjczyka.
Gdyby powyższa teza nie była prawdziwa, ciężko byłoby mówić o tak wspaniałej serii, jaką notują obecnie podopieczni Lucho. Po porażce z Realem Sociedad Blaugrana rozprawiła się z Elche (5:0 i 4:0 w Pucharze Króla oraz 6:0 w lidze), Atlético (3:1 w lidze oraz 1:0 i 3:2 w Pucharze Króla) oraz pokonała w rozgrywkach ligowych Deportivo (4:0), Villarreal (3:2) i Athletic (5:2). Bilans bramkowy ostatnich dziewięciu spotkań jest wprost porażający. Stosunek 34:7 mówi sam za siebie, nic więcej nie trzeba dodawać. Passo, trwaj w najlepsze!
Komentarze (104)