Jeśli Leo Messi nie ulegnie systemowi rotacji Luisa Enrique, co wydaje się mało prawdopodobne, rozegra jutro swój 50. mecz ligowy z rzędu. Od czasu powrotu po kontuzji 11 stycznia 2014 roku Argentyńczyk wystąpił w każdym spotkaniu Blaugrany w Primera División. To jego najlepszy wynik, odkąd gra w bordowo-granatowej koszulce. Poprzednim rekordem Leo było 29 kolejnych spotkań w sezonie 2012/13.
Przed rozpoczęciem tej imponującej serii La Pulga musiał wyleczyć kontuzję mięśniową, która wyłączyła go z gry na dziewięć spotkań. Messi wrócił na boisko w meczu pucharowym z Getafe, zaś jego pierwszym pojedynkiem ligowym było wyjazdowe starcie z Atlético Madryt, gdy pojawił się na boisku w drugiej połowie. Do końca sezonu zagrał już we wszystkich spotkaniach w pełnym wymiarze czasowym, oprócz meczu z Rayo, gdy opuścił plac gry w 74. minucie.
Od początku sezonu 2014/15 Luis Enrique korzysta z Leo bez przerwy. Jedynym spotkaniem ligowym, w którym crack Barçy nie grał od początku i tym samym nie rozegrał go w całości, był owiany już sławą mecz na Anoeta z Realem Sociedad. Liczby są zatem bezwzględne: 20 spotkań z rzędu w zeszłym sezonie i 29 w bieżących rozgrywkach.
Najbardziej imponują jednak statystyki strzeleckie Argentyńczyka: 52 gole (20 w zeszłym i 32 w bieżącym sezonie) dają średnią nieco ponad jednego gola na mecz. Problemy ze stopą są już dla Leo tylko mało znaczącym wspomnieniem. Dziś odbył regularny trening z drużyną i nic nie wskazuje na to, by w meczu z Almeríą miał usiąść na ławce. Tym bardziej, że Cristiano po raz kolejny „odjechał” mu w klasyfikacji Pichichi, zdobywając pięć bramek w spotkaniu z Granadą i zyskując cztery gole przewagi we wspomnianym rankingu (36 trafień przy 32 Messiego).
Komentarze (49)