Po powrocie z reprezentacji piłkarze Barcelony wkroczyli w okres, w którym nie ma miejsca na chociażby odrobinę odpoczynku. W samym kwietniu Barça ma do rozegrania osiem spotkań, a dzisiejszy pojedynek na Sánchez Pizjuán z Sevillą rozpoczyna zdecydowanie najbardziej wymagający i zarazem najatrakcyjniejszy moment trwającego sezonu.
W kwietniu podopieczni Luisa Enrique zagrali już dwa mecze. W obu odnieśli zwycięstwa (z Celtą Vigo 1:0 i Almeríą 4:0) i choć w żadnym z nich nie zachwycili, przez co można było odnieść wrażenie, że przed rozpoczęciem reprezentacyjnej przerwy ich forma była znacznie wyższa, to na obecnym etapie najważniejsze jest regularne punktowanie. Piękna gra tytułów nie da. Dadzą je regularne zwycięstwa, o czym doskonale wie Luis Enrique.
Patrząc w kalendarz najbliższych spotkań Barçy, każdy sympatyk Blaugrany szybko zda sobie sprawę, że nadchodzące dwa tygodnie, w trakcie których Barcelona rozegra pięć niezwykle istotnych i wymagających meczów, mogą zadecydować o tym, z ilu trofeów na koniec sezonu będą cieszyć się podopieczni Lucho. Na potwierdzenie tej tezy przypomnijmy niedawne słowa Gerarda Piqué: „W kwietniu niczego nie wygramy, ale możemy bardzo dużo przegrać”.
Wspomniany maraton rozpocznie się już dzisiaj o godzinie 20:00, kiedy to na Sánchez Pizjuán w Sewilli Barcelona będzie starała się przerwać imponującą passę zespołu Unaia Emery’ego, który na własnym stadionie nie przegrał od 31 spotkań. Zdobycie kompletu punktów w tym starciu będzie wielkim krokiem Barçy w stronę mistrzowskiego tytułu, choć wciąż do rozgrania pozostanie siedem kolejek. Następnie piłkarze Lucho będą zmuszeniu zmienić chip i stawić czoła niezwykle groźnemu PSG w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów na Parc des Princes (15 kwietnia, godzina 20:45). Kadrowe braki PSG (David Luiz, Zlatan Ibrahimović czy Marco Verratti) stawiają Barcelonę w roli faworyta tego meczu, lecz trzeba mieć na uwadze, że paryżanie są drużyną ze światowej czołówki i potrafią doskonale radzić sobie z przeciwnościami losu (wyeliminowanie Chelsea na Stamford Bridge, pomimo szybkiej czerwonej kartki dla największej gwiazdy zespołu Ibrahimovicia), co sprawia, że Katalończyków czeka piekielnie ciężka przeprawa w stolicy Francji.
Zaledwie trzy dni później, 18 kwietnia o godzinie 16:00, Barça powróci do zmagań ligowych i na własnym stadionie podejmie bardzo groźną Valencię. Przypomnijmy, że w pierwszej rundzie Katalończycy po golu Sergio Busquetsa w 94. minucie meczu odnieśli niezwykle szczęśliwe zwycięstwo, co tylko udowadnia, że w obecnym sezonie pod żadnym pozorem nie można pozwolić sobie na zlekceważenie drużyny Nietoperzy. Po tym pojedynku, we wtorek 21 kwietnia o godzinie 20:45, na Camp Nou dojdzie do rewanżu z PSG. Stopień trudności tego meczu będzie w dużej mierze zależał od rezultatu pierwszej potyczki, ale doprawdy ciężko spodziewać się, aby przed spotkaniem w stolicy Katalonii cokolwiek było już rozstrzygnięte. Chcąc zostać najlepszą ekipą na Starym Kontynencie, FC Barcelona musi pokonywać najsilniejsze zespoły Ligi Mistrzów, a PSG jest bez wątpienia jednym z nich.
Na koniec, 25 kwietnia o godzinie 16:00, będziemy świadkami derbów Katalonii na stadionie Cornellà-El Prat. Wydaje się, że będzie to przedostatnie kluczowe spotkanie (oprócz meczu z Atlético na Vicente Calderón) w trwającym sezonie ligowym. Jeżeli Barça pokona rywala zza miedzy i oprócz tego wygra poprzednie dwa starcia (z Sevillą i Valencią) doprawdy ciężko oczekiwać, aby w tym roku to nie podopieczni Luisa Enrique świętowali z okazji zdobycia tytułu mistrza Hiszpanii.
Wyraźnie zatem widać, że kwiecień nie przyniesie ani jednego tytułu, ale brutalnie może pozbawić szansy na osiągnięcie sukcesu w dwóch najważniejszych rozgrywkach sezonu – Lidze Mistrzów i Primera División. Nie pozostaje nam nic innego, jak dzisiaj, tuż przed godziną 20:00 usiąść głęboko w fotelach, zapiąć pasy i wspólnie z Barçą rozpocząć ten niezwykle pasjonujący maraton.
W związku z tym okresem dwóch najbliższych dwóch tygodni, w trakcie których FC Barcelona rozegra pięć spotkań (Sevilla, PSG, Valencia, PSG oraz Espanyol), mamy dla Was nową sondę. Zróbmy pewne założenie i potraktujmy mecze z PSG tak jak spotkania ligowe tzn. mecze, w których można zdobyć punkty (zwycięstwo – 3pkt, remis – 1pkt, porażka – 0pkt). Oznaczać to będzie, że od meczu z Sevillą do spotkania przeciwko Espanyolowi podopieczni Luisa Enrique będą walczyć o zdobycie całej puli, czyli 15 punktów.
Dokonując tego założenia, jak myślicie, ile punktów w najbliższych pięciu spotkaniach zdobędzie FC Barcelona?
Komentarze (40)